Którą butelkę do karmienia wybrać?

Zanim urodziłam Sonię, zdawałam sobie sprawę, że przemysł dziecięcy jest bardzo rozwinięty, że rodzice mają wybór i przede wszystkim gwarantowane możliwości znalezienia tego, co odpowiada ich potrzebom. Nie zastanawiałam się jednak jakoś dogłębnie nad tym, jaką butelkę powinnam mieć. Po prostu jakąś kupiłam.

Butelki dla noworodka

Osobiście miałam komplet z ręcznym laktatorem Canpol Babies oraz dodatkowo butelkę w zapasie. Dopiero położna, po porodzie uświadomiła nam, że do mleka matczynego, modyfikowanego i wody/herbatek/soczków powinny być osobne butelki. Tak sięgnęliśmy po kolejne sztuki. Było to jednak tylko to, co proponowała apteka. Potem kupowaliśmy też firmowe Baby Dream w Rossmannie. Tak powstał nasz osobisty ranking butelek początkowych.

Czym kierować się przy wyborze butelki?

W dniu powstania tego artykułu Sonia ma ukończone 21 miesięcy. Od początku nie było problemu z przejściem z piersi na butelkę. Mam znajomych, którzy spędzili mnóstwo czasu i wydali mnóstwo pieniędzy, aby znaleźć butelkę, czy smoczek, z których ich pociechy będą chciały pić. Osobiście bardzo polecam słuchanie takich osób, bo bardzo często wybierają butelkę ze względu na jej cechy. Odradzam natomiast korzystanie z rad tych rodziców, którzy z góry byli nastawieni na markę tylko dlatego, że np. im ktoś polecił - najczęściej Avent lub Lovi. To nie są złe marki. Powinno się jednak wiedzieć, że nie są najtańsze i nawet one nie wszystkim dzieciom pasują. Tutaj cenię doświadczenie, które przemówi, że ten smoczek jest bardzo mięciutki, a ten jest wydłużony, ta butelka jest profilowana a ta ma antypoślizgi. Wówczas gdy wiemy z czym ma problem nasz maluch, lepiej dopasujemy do niego butelkę po cesze, niż tylko po marce! Moje osobiste rady? Najlepiej korzysta mi się z butelek o szerokim otworze, aby wygodnie wsypywać mleko, szczególnie gdy jest się pół śpiącym w nocy a trzeba działać szybko. Najlepiej sprawdzają mi się, czy też wystarczające są butelki ze średniej półki cenowej. Gdy spodoba nam się jakaś marka i będziemy chcieli z niej korzystać, to musimy pamiętać, że czeka nas np. wymiana smoczków na większy przepływ, czy z powodu ich zużycia. Do tego dochodzą inne akcesoria. Warto też jest miec takie butelki, które wygodnie trzyma nasze dzieciątko. Ostatnim czasem stwierdziłam również, że warto zwrócić uwagę na szczelność smoczka, np. czy jest odpowietrzacz, który zapobiega wyciekaniu płynu, np. gdy dziecko odrzuci butelkę podczas snu.

Z jakimi markami butelek się zetknęłam?

Abyście wiedzieli, że sporo tego przeszło przez nasze ręce wymienię Wam nazwy firm produkujących to pierwsze naczynie do picia.
  • Avent
  • B.Box
  • BabyDream
  • BabyOno
  • Canpol Babies
  • Dyduś
  • MAM
  • Mothercare
  • Nuby
  • Nuk
  • Tommee Tippee

Jaka butelka jest najlepsza?

DLA NAS naj naj okazała się Tomme Tippee z serii Closer to nature. Poznałam ja dopiero, gdy przygotowywałam ranking butelek 6m+ dla pisma Mamo to ja. Wady i zalety butelki Tommee Tippee. Przede mną jeszcze tak na prawdę używanie butelki Avent i liczę na to, że pozytywne opinie o tej firmie będę mogła za jakiś czas w tym miejscu potwierdzić. Butelka ta czeka na naszego Synka :)

Które butelki odradzam?

Dyduś - to polska marka, wygrywająca w rankingach. Ogólnie nie jest zła. Nie polecam jej jednak, bo wykonanie pozostawia trochę do życzenia - szybko się zużywa, jeśli są dołączone uszy do trzymania to się przekręcają. Na szybko dostępne w aptece, ale gdy chciałam kupić przez internet, to miałam problem, aby ją znaleźć. Są wesołe i kolorowe, ale jeśli już sięgałabym po tanią półkę, to zamiast Dyduś wolę Baby Dream. Mothercare - to najświeższy koszmarek z naszych doświadczeń, o którym piszę we wpisie pt. Katastrofa z Mothercare. Jest to firma znana mi przede wszystkim z cudownych ubranek i uwierzcie od teraz będę się trzymać ich odzieży a nie butelek :)

Akcesoria do butelek

Ważne zagadnienie. Na początku macierzyństwa nie doceniałam go aż tak bardzo, jak powinnam. Kupiłam jakąś tam szczotkę do butelek i już. Podstawowa cecha jest taka, że firmy produkujące butelki mają swoje markowe akcesoria do nich. Często jest tak, że linia produktów jednej marki nie pasuje do innej linii i to jest bardzo irytujące. Rodzice mający bogate doświadczenie z różnymi markami wiedzą, że czasem bywa tak, iż akcesoria jednej marki świetnie sprawdzają się do butelek innej. Tak przypasowały mi np. smoczki Nuby do Tommee Tippee.
  • smoczek do butelki
  • szczotka do czyszczenia butelek
  • termoopakowanie do butelek
[subscribe2]
  • Agata

    Cóż, na pewno mogę się zgodzić z tym, że na początku karmienie nat. bywa dość wykańczające (u mnie tak było). Ale po około miesiącu karmienia praktycznie „non stop”, jakoś się wszystko unormowało. Podobno z drugim i kolejnymi dziećmi pod tym względem jest łatwiej ;) Chyba dlatego, że od początku mama nie jest w 100% dla nich, tylko dzieli ten czas na pół.

    Co do wady zgryzu – tak częściowo na pewno jest to dziedziczne. Ale tylko częściowo. Uwierz mi, że smoczek może spowodować ogromne szkody jeśli chodzi o prawidłowy zgryz (ja sama jestem tego przykładem, niestety). Dlatego tak bardzo zależało mi żeby moje dziecko jak najmniej ze smoczkami miało do czynienia. I jak na razie jest całkiem nieźle – moja córka (6 l) nie ma wady zgryzu, nie ma też próchnicy. Nie udało mi się całkowicie uniknąć smoczka – wprawdzie nie podawałam butelki, ale córka dostawała smoczek do zasypiania. Zresztą nie jestem fanatyczną przeciwniczką smoczków dla dzieci ;). Wiem, że mojej córce bardzo się przydał (ułatwiał zasypianie), a mnie zapewnił odrobinę spokoju. Jednak podawanie go w ciągu dnia (poza porą drzemki) uznałam za zbędne – zresztą upewniła mnie w tym zaprzyjaźniona pani stomatolog, która też twierdziła, że im mniej smoczkowania tym lepiej (nie tylko dla zgryzu, wady wymowy też wymagają pracy przy ewentualnym skorygowaniu). A ja bym dodała jeszcze od siebie, że im mniej smoczka, tym mniej wysiłku przy odsmoczkowaniu ;) U nas poszło gładko, ale ja (wyrodna ;)) matka jak tylko dziecko zasnęło, starałam się od razu wyciągać smoka z buzi.

  • Agata

    A ta butelka do karmienia to koniecznie musi być? Skoro planujesz karmić naturalnie, to po co z góry zakładać, że będziesz dziecko karmiła z butli? No chyba, że planujesz wracać szybko do pracy. Przemyśl temat, choćby z tego powodu jak smoczki wpływają na zęby (możliwe wady zgryzu, wczesna próchnica). Ja karmiłam naturalnie córkę do 1 roku życia. Nigdy nie miałam konieczności podania butli – mała jadła z piersi, dodatkowe jedzenie podawałam łyżeczką a picie z niekapka (miałam akurat Lovi, a przez jakiś czas bidon ze słomką).
    Oczywiście, z karmieniem naturalnym różnie może być, czasami się nie udaje i trzeba się z tym pogodzić. Ale nie zakładałabym z góry najgorszego szykując baterię butelek, smoczków i takich tam ;)

    • Ja chce karmic piersia, ale na zasadzie odciagania pokarmu i ten pokarm chce podawac w butelce a nie bezpośrednio z piersi. Nie chce, aby Sonia zapragnęła pokarmu z piersi. Druga rzecz – mam działalnośc gospodarcza, nie mam wsparcia babci, także po macierzyńskim będe pracowac na własny rachunek, więc i karmienie i prace jakos pogodzę, nie musze do niej wracać. Co do zebow – oboje z mężem od wieków mamy problemy ze zgryzem, ja na pewno dziedziczne, więc nie bierzemy pod uwage smoka jako tego, co może cokolwiek zepsuć. Co do w ogóle karmienia naturalnego u mnie – z Sonia na 100% cycus dałam rade 7 dni z wycienczenia organizmu. Teraz tez mam mieć cesarke, sporo choruje w tej ciąży, mogę sobie nie poradzić. Przezorny zawsze ubezpieczony. Zostawiona butelka jest nowa, zawsze mogę ja oddac dalej :)