Co oznacza być freelancerem? Odpowiadają mamy

Autorki styczniowych wpisów gościnnych odpowiedziały na jedno z najważniejszych pytań dotyczących współczesnej kariery. Każda z nich przygotowała swoją wypowiedź o tym, czym dla niej jest bycie freelancerem. Już dawno wyrosłam z przekonania, że FREElance oznacza wolność. Zamiast jednego szefa mam nad sobą kilku lub nawet kilkunastu (każdy zleceniodawca ocenia moją pracę, więc jest w pewnym sensie moim szefem), a wśród nich tego najgorszego – siebie samą. Przed sobą nie mogę odpuścić, udać, że pracuję, kiedy w rzeczywistości się obijam, sama sobie stawiam największe wymagania. Mówię, że jestem freelancerką, bo nie mam i nigdy nie miałam stałego etatu. Nie jestem przywiązana do jednej firmy. Zawsze pracowałam w kilku miejscach naraz, zazwyczaj zdalnie. Poza tym – co wynika też ze specyfiki mojego zawodu – nie mam i nigdy nie miałam stałych obowiązków, czynności powtarzających się co tydzień czy co miesiąc. Pracuję jak płatny zabójca – na zlecenie. Tyle że ja ludzi lubię, znęcam się jedynie nad tym, co oni napisali.

Ewa Popielarz opiekująca się słowami

Dla mnie freelancerka, to taka kobieta, która łączy opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. Która ma wpływ na to w jakich godzinach pracuje i z jakimi ludźmi pracuje. Piszę ma wpływ, a nie decyduje, bo my mamy-freelancerki ustalając swój sposób na pracę, czyli też godziny pracy, bierzemy poprawkę na nasze pociechy i na to na jakim etapie rozwoju są obecnie. To do nich dostosowujemy zarówno swoja aktywność zawodową jak i godziny pracy. Inaczej pracuje się mając u boku śpiącego większą część doby noworodka, inaczej pracuje się z roczniakiem, inaczej z 2 latkiem. Jak już pójdzie do przedszkola, to już w ogóle jest laba. Ja aktualnie zastanawiam się jak to będzie, jak moja córka pójdzie za rok do pierwszej klasy. Czy dużo to zmieni w moim dziennym grafiku, czy też nie odczuję tego zbytnio. Freelance od pracy etatowej różni się przede wszystkim elastycznością godzin spędzonych w pracy i tym, że wcale nie muszę (choć mogę) być uzależniona od być albo nie być mojego pracodawcy.

Elżbieta Nieradko wirtualna asystentka

Freelancerka to sprawdzian charakteru. Chcąc odnosić sukcesy zawodowe musisz być samodzielna, decyzyjna. Od Ciebie zależy jak będzie rozwijała się Twoja działalność. Jesteś jednocześnie prezesem i sekretarką. Tak to postrzegam. Na etacie czas pracy zależny jest od innych. Nie ma swobody w podejmowaniu decyzji, a czas pracy zamknięty jest w grafiku. 

Paulina Gawron aranżerka wnętrz

Szczerze powiedziawszy nigdy nie myślałam o sobie tymi kategoriami J Po prostu robię to, co lubię, co sprawia mi przyjemność, w czym się dobrze czuję i sprawdzam, a w dodatku dostaję za to wynagrodzenie. Najważniejsza różnica dla mnie jest taka, że nikt nie stoi mi nad głową kiedy pracuję, nie patrzy krzywo jeśli zacznę pracę 5 min później niż zakładałam i nie mam problemu ze zrobieniem zakupów „godzinach pracy” lub wypadem na narty we środę w południe, bo wtedy nie ma tłumów na stoku. Ale też nikt nie podkłada mi zadań i klientów pod nos, o każde zlecenie muszę zawalczyć sama. Sama muszę robić to, co w innych firmach robi kilka osób – handlowiec, marketingowiec, obsługa klienta, dział zaopatrzenia i po części księgowa. Nie mam też stałego wynagrodzenia co miesiąc na koncie. Często pracuję siedem dni w tygodniu, a w wakacje nie mam wolnych weekendów. Ale mam poczucie satysfakcji i niezależności.

Bożena Pękała konsultantka ślubna

***

Robisz coś ciekawego, może niepopularnego, coś co kochasz? Jesteś mamą freelancerką? Koniecznie się odezwij - lena.a.murawska(@)gmail.com, opowiem Ci co trzeba przygotować. Jest miejsce na 52 wpisy gościnne!

Czytaj, zobacz, że można! Dziel się, inspiruj inne kobiety! Nie siedź w domu tylko jako osoba prywatna! Podobno dzieci rodzimy po to, by wyfrunęły z gniazda. Gdy wyfruną, co będziesz miała dla siebie?...

***

  • Od kiedy sama zaczęłam myśleć o freelancingu wszędzie znajduję posty na ten temat. A może to one znajdują mnie? :)

  • W sumie w jakimś stopniu mój blog jest moją pracą. Mimo wszystko nawet w domu, będąc w ciąży i mając przy sobie rezolutnego 3-latka też da się pracować. :) Nie zawsze jest to łatwe ale wykonalne.

  • Ewelina Rola

    Wpis krotki i tresciwy :) ale tez podpisze sie pod ta mysla ze nie kazdy zawod pozwala nam byc freelancerem

  • Nie wiem czy chciałabym być tak „wolna”. Z doświadczenia wiem, że praca w domu jest jeszcze cięższa niż poza nim.

    • To tak jak z nienormowanym czasem pracy w korporacjach. Na początku cieszysz się, że nikt ci nie każe siedzieć 8 godzin dziennie w pracy, ale szybko orientujesz się, że w praktyce pracujesz więcej niż ci na 8-godzinnym etacie :)

      • Dokładnie. Dlatego od dwóch lat jestem na swoim ☺ Zapraszam na mój profil na Fb.

    • Piotr Pietia Jakubiec

      Sporo prawdy jest w powyższym.
      Za świadomość „bycia na swoim”, bycia „wolnym strzelcem” i miraż wyższych zarobków płaci się wysoką cenę – nie tylko, gdy pracuje się w domu w towarzystwie maluchów. Ale 99 procent freelancerów stwierdza to po fakcie, co potwierdza, że Polak mądry po szkodzie. Naprawdę dobrzy freelancerzy rzadko są free.

  • Chodzi za mną ta myśl, Może się kiedyś zdecyduję :)

    • Piotr Pietia Jakubiec

      „Kiedyś” to bardzo niebezpieczne słowo, zwłaszcza w zestawieniu z „może”. Najlepiej w ogóle ich nie używać ;-).

  • Niestety uważam, że nie w każdym zawodzie można być freelancerem.
    Podziwiam a trochę kręcę głową z niedowierzaniem. Nie dalej jak tydzień temu rozmawiałam z koleżankami w pracy i wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że nie wyobrażamy sobie zdalnej pracy przy naszych dość małych dzieciach. Mimo, że nasza firma daje możliwość pracy zdalnej.

    • Przy dzieciach praca jest bardzo trudna, jeśli np. trzeba dużo rozmawiać przez telefon. Albo jeśli trzeba koniecznie wykonać jakieś zadania między godziną 8 a 16. Bo czasem (często) bywa tak, że w ciągu dnia niewiele da się zrobić i trzeba przełożyć pracę na wieczór/noc.

      Ja zdecydowałam się na taki tryb, świadomie przyjmując też pewne ograniczenia. Tzn. dużo pracy wieczorami i niskie zarobki, dopóki dzieci były ze mną małe w domu. Bo nie ma cudów – nie da się wszystkiego robić wtedy na 100%.

      Ale na szczęście dzieci rosną, idą do przedszkoli, szkół, czas się rozciąga, doba wydłuża i można ruszać dalej :)

  • Sylwia Antkowicz

    Z jednej strony to brak wolności – bo „należy” sie do kilku szefów, a z drugiej to praca, w której sami mozemy określać w jakich godzinach bedziemy pracowac.

    • Jeśli pracujemy z dziećmi w domu, to nie do końca sami określamy te godziny ;)

      A później to też różnie bywa. Wbrew pozorom wolności na „freelansie” nie jest tak dużo, jak by się wydawało. Chociaż oczywiście nie trzeba nikogo prosić o możliwość wyjścia wcześniej z pracy albo wolnego dnia, kiedy trzeba coś załatwić – i to jest duży plus. Ale kiedyś to „wolne” trzeba i tak odpracować, jeśli działa się w swoim imieniu i pracuje na swoje.

  • Dzisiaj właśnie o tym myślałam – o tym, że jestem strasznym szefem. Daję sobie notorycznie nadgodziny, niezbyt często się chwalę, w ogóle nie mam dla siebie taryfy ulgowej ze względu na dzieci. Chyba dobrze, że tylko samą siebie zatrudniam. Nikt by ze mną dłużej nie wytrzymał w takim układzie :D