Jak to jest być mamą freelancerką, pracującą z literkami?

Jak to jest być mamą freelancerką, pracującą z literkami?

Księgowa zajmuje się liczbami. Osoba pracująca dla wydawnictwa pracuje z literami. Jak to jest być mamą freelancerką w towarzystwie i dziecka, i książek, i social mediów. O pracy, relacjach i organizacji opowiada Klaudyna.

mama freelancerka, być mamą freelancerką

Od czego się zaczęło?

Nigdy nie planowałam pracować na cudzy rachunek. W czasach studiów dorabiałam w kinie, ale był to jedyny taki epizod, natomiast od zawsze starałam się działać tak, by rozwijać siebie i docelowo założyć własną firmę. Zaczęłam od projektowania stron internetowych i pisania tekstów na zlecenie jeszcze w czasach gimnazjum i liceum. W czasie studiów założyłam bloga, który po kilku latach przerodził się w biznes, a w tzw. „międzyczasie” zaczęłam pracę jako korektor i redaktor książek, zajmowałam się też promowaniem lokalnych firm w Internecie. Wszystkie te aktywności złożyły się w piękną całość w maju 2017 roku, kiedy powstała moja firma. Stworzenie jej pomogło mi w jednym miejscu zgromadzić wszystkie moje freelancerskie aktywności – copywriting, marketing internetowy, korektę książek czy blogowanie. To ułatwiło mi wiele spraw, choć nie da się ukryć, że przy umowie o dzieło nie musiałam martwić się o płacenie składek i podatków. Wierzę jednak, że poczynienie tego kroku naprzód było dobrym posunięciem.

Dlaczego warto być mamą freelancerką?

Bycie freelancerem było dla mnie najłatwiejsze, kiedy jeszcze byłam panną. Po ślubie też nie było z tym najgorzej. Dopiero urodzenie dziecka sprawiło, że mój wolny czas dramatycznie się skurczył i włączenie pracy w plan dnia okazało się ogromnym wyzwaniem. Nie mamy niani, nie pomagają nam rodzice, a mój mąż pracuje 6-7 dni w tygodniu w innym województwie, więc tak naprawdę w opiece nad córką skazana jestem przez większość czasu sama na siebie.

Przez pierwszy rok było nieźle – wtedy jeszcze dziecko najwięcej czasu spędza w pozycji leżącej, dużo śpi i dużo je. Od momentu, w którym pojawiają się pierwsze kroki, zaczynają się pierwsze poważne wyzwania dla mamy-freelancera. Trzeba nauczyć się pracować z oczami dookoła głowy i gospodarować czasem tak, by jak najwięcej robić, gdy dziecko udaje się na popołudniową drzemkę albo samo się sobą zajmuje. Gorzej, gdy – tak jak moja córa – potomstwo szybko rezygnuje ze spania w dzień i od rana do wieczora jest niebywale aktywne.

Być mamą freelancerką a najbliższa rodzina

Aktualnie moje dziecko ma prawie trzy lata. Nie chodzi jeszcze do przedszkola, więc spędza ze mną całą dobę. Pracą zajmuję się, gdy młoda układa puzzle, buduje wieże z klocków, przegląda książki albo ogląda bajki. Dużo daje mi to, że odkąd skończyła trzy miesiące, koło 18:30-19:00 idzie do łóżka, więc wieczorami mogę spokojnie spędzać czas przy komputerze, bez wyrzutów sumienia, że zaniedbuję dziecko.

Największe wsparcie otrzymuję od męża, do którego całkowicie dostosowuję plan dnia. Kiedy ma drugie zmiany – pracuję przez cały poranek. Kiedy ma nocki albo pierwsze zmiany – intensywnie pracuję popołudniami. Na szczęście trafił mi się egzemplarz, który nie ma problemu z zajmowaniem się dzieckiem, robieniem prania czy zmywaniem. Gdyby był jednym z tych, którzy uznają, że po robocie należy im się pięć godzin relaksu przed Xboksem i wolność od dziecka, z pewnością nie mogłabym tyle pracować. Albo zostałabym rozwódką.

Kluczem do dobrej organizacji pracy okazało się więc dla mnie delegowanie zadań, rezygnowanie z niektórych domowych aktywności i dostosowywanie się do partnera. Niecierpliwie wypatruję jednak czasu, kiedy młoda pójdzie do przedszkola. Myślę, że wtedy nasze życie domowe wróci na nieco normalniejsze i spokojniejsze tory.

***

Chcesz dowiedzieć się, jak pracują inne kobiety?

Polub fan page bloga Mama M!

***

Da się być mamą freelancerką i zarabiać?

Praca freelancera wiąże się z nieregularnymi zarobkami i wiem, że nie zdecydowałabym się na nią, gdybym nie miała pewności, że zarobki męża wystarczą nam na utrzymanie. Oczywiście nigdy nie zdarzyło się tak, abym nie zarobiła przynajmniej tysiąca złotych w miesiącu, ale ponieważ klienci uwielbiają spóźniać się z płatnościami, lubię mieć ten komfort psychiczny, że moje zarobki przeznaczone będą na budowanie oszczędności i że nawet drobne opóźnienia nie wpłyną niekorzystnie na funkcjonowanie mojej rodziny.

Dlaczego warto prowadzić kilka równorzędnych zajęć?

Jeżeli chodzi o zarobki z poszczególnych dziedzin, to zarówno copywriter, korektor, jak i osoba odpowiedzialna za prowadzenie kanałów w social media jest w stanie z samej tej jednej aktywności zarobić kilka tysięcy złotych w miesiącu. Ja żadnej z tych dziedzin nie poświęcam się w stu procentach – w jednym miesiącu zrobię korektę trzech książek i napiszę jeden tekst na czyjeś zlecenie, w kolejnym napiszę pięćdziesiąt tekstów, ale nie będę pracować nad żadną książką. Jedynym pewniakiem jest to, że w każdym miesiącu zajmuję się marketingiem internetowym w grupie wydawniczej, która jest moim stałym kontrahentem i dzięki której wiem, że zawsze starczy mi na sfinansowanie prowadzenia firmy i odłożenie czegoś na przyszłość. Regularnie zarabiam także na blogu, dlatego też mogę na spokojnie regulować czas swojej pracy jako korektor czy copywriter i czasem bez wyrzutów sumienia z jakiegoś zlecenia rezygnuję. I za to właśnie kocham bycie freelancerem – bo daje mi wolność i elastyczność. Pozwala też na zajmowanie się dzieckiem, bez konieczności przerzucania tego na obcych.

Klaudyna Maciąg

mama

copywriterka, korektorka, social managerka

fan page

***

Robisz coś ciekawego, może niepopularnego, coś co kochasz? Jesteś mamą freelancerką? Koniecznie się odezwij – lena.a.murawska(@)gmail.com, opowiem Ci co trzeba przygotować. Jest miejsce na 52 wpisy gościnne!

Czytaj, zobacz, że można! Dziel się, inspiruj inne kobiety! Nie siedź w domu tylko jako osoba prywatna! Podobno dzieci rodzimy po to, by wyfrunęły z gniazda. Gdy wyfruną, co będziesz miała dla siebie?…

***

Wpis Klaudyny łączy zagadnienia opisane także tutaj:

Tags:

Comments on this post

12 Comments
  • Myślę , że dla każdej pracującej mamy przed-przedszkolny czas to sprawdzian umiejętności organizacyjnych i logistycznych. Jednocześnie w moim odczuciu jest to najpiękniejszy czas dla rodziców-wspólny czas z dzieckiem. A praca nie zając… :)

    • Praca nie zająć. Osobiście jednak musiałam pracować ze względów finansowych. Kredyty potrafią zrobić swoje.

    • Rzeczywiście, to jest wyjątkowy czas, który niestety bardzo szybko mija. Nie mam natomiast takiego komfortu, że mogę nie pracować ;)

  • KZM

    Uważam, że praca freelancera to fajna opcja. Łatwiej pozwala upchnąć w harmonogram dnia inne zajęcia. Super rozwiązania dla aktywnych osób i dla mam, które tj. Ty muszą obok pracy wychowywać dzieci. Zdaję sobie jednak sprawę, że
    dla osób pracujących z pociechami w domu to też nie małe wyzwanie. Człowiek
    jest w wirze pracy, a tu brzdąc ma swoje potrzeby i trzeba się oderwać. W każdym razie, czy ma się dzieci, czy nie takie osoby muszą charakteryzować się samozparaciem i dobrą organizacją, a wiem, że nie każdy to potrafi.

    • Też uważam, że jest wyzwaniem. Choć sama od 12 lat pracuję jako wolny strzelec, czy to z firmą czy na umowach, to powiem Ci, że jeszcze nie wiem, czy można się nauczyć tej organizacji. Bez samozaparcia ani rusz, zgadzam się!

      • Ja też nie wiem, czy nauczyłam się już tego w pełni. Zdarza mi się być totalnie rozmemłaną i rozstrojoną przez to wszystko, co się dzieje. I w ogóle wbrew pozorom uważam samą siebie za niezbyt zorganizowaną osobę, dopiero cały czas się tego uczę :)

  • Michał Woroniecki

    Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jednak stałe, jednakowe zarobki pozwalają zaplanować życie w przód:)

    • Najprawdziwsza prawda :) Przyznam szczerze, że w kobiecym środowisku, nie padło tak praktyczne stwierdzenie. Pozwolę je rozpowszechniać. Nie patrzyłam na stały etat w ten sposób. Z drugiej strony wyższy poziom freelancu pozwala odkładać $ i planować. Czy się mylę…

  • Mam identyczne doświadczenia z pracy przy dzieciach. Pierwszy rok jest jeszcze spokojny, schody zaczynają się, gdy dziecko robi się mobilne i coraz więcej mówi ;)

    Zobaczysz, jakim oddechem będzie dla Ciebie przedszkole. Nawet jeśli przytrafią się choroby i dni spędzone w domu, to te osiem godzin spokojnej w pracy w ciszy jest nie do przecenienia.

    • Dokładnie. Jest kilka mam, które stwierdzały, że bycie na freelansie to okropność. Potem w toku rozmowy okazywało się, że maja około roczne dzieci lub niemowlaki, które nie chcą spać. Niestety nie chciały opisywać tego czasu, rozumiejąc cykl, jako jakiś hurra optymizm! Pocieszałam je w ten sam sposób, jak Ty Ewo!

      • I takie podejście niestety jest powszechne w Internecie. Wydaje się, że jeśli ktoś pracuje, ma dzieci, to wszystko mu przychodzi lekko, łatwo i przyjemnie. A wydaje się tak dlatego, że nikt nie pisze o tej „ciemnej” stronie. Chociaż oczywiście to ciężki temat, bo tu nie da się nic doradzić. Można jedynie opisywać swoje doświadczenia. Inaczej na freelnacerkę z dziećmi będzie się zapatrywać mama, która może liczyć na pomoc babci, inaczej taka, która ma wsparcie finansowe męża, a jeszcze inaczej taka, której dzieci przesypiają pół dnia.

        Dlatego takie cykle są cenne – bo pokazują różne doświadczenia. Może ktoś się w którymś z nich odnajdzie.

    • Ewo, właśnie na to liczę, że jednak przedszkole sporo zmieni :)