Jak robić zakupy?

Jak robić zakupy?

Wraz z pojawieniem się marketów weszła moda na poszukiwanie sklepu gdzie jest najtaniej, wycinaniu z gazetki interesujących nas produktów itd. Zawsze mnie to bawiło, ale każdy ma prawo do swojej polityki zakupowej.

jak-kupowac

Oczy na wiele rzeczy otworzyły mi programy Katarzyny Bosackiej, które oglądam wraz z… Mężem! Największy ślad w naszej rodzinie pozostawił program o parówkach, prostych w przygotowaniu i uwielbianych przez dzieci, w tym naszą Sonię!

Teraz przybył nam kolejny brzuszek do wykarmienia, dlatego chciałabym podzielić się z Wami naszą polityką zakupową i tym, na co zwracamy uwagę. Może uda mi się kogoś z Was zainspirować?…

Pani Bosacka wpoiła w nas czytanie składów. Nie znamy oczywiście dokładnie tego, co kryje się za tajemniczymi nazwami. Wybraliśmy sobie te składniki, które dyskwalifikują kupowaną przez nas żywność. Patrzymy na ilość mięsa, czy jest oddzielone mechanicznie. Sprawdzamy czy jest w zawartości ten składnik, o który nam chodzi, czy rzecz składnikopodobna, etc. Oczywiście czemuś trzeba ufać w tym momencie i liczymy na to, że producenci są uczciwi i piszą prawdę!

Trzecie życie kurczaka zupełnie zniechęciło mnie do kupowania mięs w markecie. Kupię jeśli już muszę pod warunkiem, że kolor, zapach i taki ogólny stan wybranego kawałka jest OK. Kiełbasiane sprawy prawie zawsze załatwiamy w markecie, mięsne w wybranym sklepie na bieżąco zaopatrującym się w nowy towar. Sklepy ulubionego producenta są niestety za daleko i gdy moglibyśmy zrobić zakupy są zamykane.

Market wygrywa w sferze warzyw i owoców (niestety). Nad tym muszę popracować. Gdy jesteśmy między straganami na rynku, to szukam ludzi o przeciętnym wyglądzie, takich co można „posądzić ich” o prace fizyczną. jednym słowem szukam gospodarzy a nie handlowców, zwracam uwagę, czy wyłożony towar błyszczy się z daleka, bo jest umyty, czy ma jakieś skazy i jest opiaszczony. Kupuję u rolników. Na targu w naszej dzielnicy mam nawet upatrzone stoisko dwóch braci – nazywam ich kartofelkami. Niscy, korpulentni, ale nie grubi, wiecznie któryś lata z jakimiś workami i przynosi nowy towar, umorusani, podniszczeni wiatrem i pracą. Jednym słowem jak ziemniaczki prosto z pola (nie obrażam, to dla mnie pieszczotliwe określenie). Tak, w XXI wieku jeszcze taki obrazek można spotkać :)

Mamy źródło na gospodarzy, gdzie można indywidualnie odebrać towar, ale kury wyglądają, jak indyki, ceny z kosmosu, mięso po ugotowaniu, smakuje jak papier. Co z tego, że od rolnika, jak to brojlery paszowe, ble!

Omijam sklepy ekologiczne ze względu na ceny. Wchodzę, jeśli szukam konkretnego eko produktu raz kiedyś. Może jestem głupia, el wierzę, że to co kupuję najczęściej mogę kupić też eko w innym miejscu, ale bez naklejeczki i certyfikatów!

Mąż zaskarbił sobie małą rzeźnię. Zabijają tyle zwierząt, ile jest zamówienia. To nasze miejsce na białą kiełbasę i wędzone np. schab, czy polską. Zamawiamy u nich na święta i uroczystości. Prawdziwe wędzone jadło, mniam!

Marzy mi się samej kupić wieprza i go przygotować, do pomocy wziąć rzeźnika, aby doprawił i przemielił na swojej maszynie kiełbasy. Nie mam jednak na to zamrażarki. Ostatnio coraz częściej myślę, aby takowej nie kupić, bo jednak i Syn i duży pies, skłaniają do większych zakupów w przyszłości.

Gdzie w tym wszystkim ekonomia, bo chodzi o to, aby kupować najtaniej?… No własnie nie zawsze miejsce, gdzie bardzo tanio kupiliśmy ulubioną rzecz, autentycznie się kalkuluje. Dużo szczególnie mobilnych osób – kierowców zapomina o tym, że za paliwo też płacą.

My lubimy Tesco za wybór, ceny, jakość no i 24h/dobę jest otwarte. Dojazd jednak kosztuje nas 10zł. Z tego względu ostatnio skorzystałam z ezakupów i ogólnie jestem bardzo bardzo zadowolona! Transport połowa ceny, wszystko wniesione do mieszkania. Jedynie drobne niuanse w postaci takiej, że kalafior w promocji był wielkości kalarepy, no i to podmienianie towaru, jeśli coś jest niedostępne… ukochanego łososia z tuńczykiem zamieniono mi na łososia z niejasnym farszem. Wszystko jednak można naprawić, bo system pamięta zamówienia i można sobie z nich potem wybierać to, co się sprawdziło. Jest tez pole na uwagi a personel drukuje sobie całość. Możecie też odbierać np. produkty za punkty.

Z biegiem czasu przekonuję się do produktów sygnowanych marką danego marketu. Często robią je dla sklepów ogólnie znani producenci a skład i cena są ciekawsze (lepsze) niż na ich firmowych opakowaniach.

Pisałam już o tym wcześniej, ale tutaj powtórzę – warto mieć karty lojalnościowe i korzystać z wypracowanych rabatów, czy punktów. Uważajcie jednak na ceny, bo nie zawsze ta z kartą rabatowa jest niższa niż w innym sklepie. Przykład? Kupiłam w Rossmannie za 30zł kubek 360st. Lovi dla Córki. Dokładnie ten sam kubek za kilkanaście złotych koleżanka kupiła w Pepco!…

Kupuję w rabatach asortyment sklepowej marki, no bo jest on przypisany do sklepu, np. pieluszki BabyDream – nie mam porównania cen. Powiecie, że na Allegro używane, niewykorzystane i sprzedawane przez rodziców się opłacają? Nie bardzo – patrzcie koszty wysyłki :( Niemniej teraz jesteśmy w trakcie zbierania w Tesco punktów na piłki Pele i w Żabce na maskotki z Epoki Lodowcowej. To może nie zniżka, ale taka firma prezentu przy okazji zakupów.

Nasz ulubiony market z wybranymi produktami to Lidl. Tutaj idziemy po parówki Pikok i serki homogenizowane oraz twarogi Pilos i piwo Argus. Kupujemy tu chusteczki nawilżane i pieluchy Toujours.

Najczęściej kupujemy jednak w Carrefour – pasuje nam logistycznie podobnie jak Lidl. Tu uwielbiamy chleb pieczony na miejscu.

No i jeszcze jeden element taktyki – kiedy kupujemy? Po pierwsze podczas powrotu z pracy do domu. Tata nasz sprawdził, że super chodzi się na weekendowe zakupy w czwartek po południu – jest dużo towaru i mały ludzi, mniej nerwowo :)

Tags:

Comments on this post

0 Comments