Co łączy 78cm i motyle?

Ciekawa jestem kiedy Wy zaczęliście myśleć o miarce wzrostu? Moja pierwsza myśl na ten temat pojawiła się w momencie urządzania pokoju. Były jednak pilniejsze wydatki i tylko pobieżnie przejrzałam ofertę... Konkretna koncepcja pojawiła się, gdy Sonia zaczynała stawiać swoje pierwsze kroki. Wtedy w głowie zapaliło się światełko, że pewnie niedługo będzie już ładnie stała i będzie można postawić Dzidzię pod ścianą i odmierzyć. Oczywiście ten, kto próbował tego czynu i mu wyszło, ma u mnie Mistrza! Po kolei jednak... smerf i motylki   Jeśli jesteście przed wyborem miarki wzrostu, to musicie być przygotowani na zawrót głowy! Zawsze jestem zaskoczona, gdy się nie spodziewam wielkiego wyboru a takowy jest. Dzięki temu można mieć na prawdę swoje widzi-misie! Ja dokonywałam wyboru według pewnego schematu. Najpierw przejrzałam co jest a potem odrzucałam co mi nie pasuje. Na samym początku odrzuciłam zupełnie zapiski na ścianie, czy futrynie.
  • Pluszowe miarki do zawieszenia - boskie, dziecięce, przytulińskie, ale spójrzmy prawdzie w oczy - jak długo takowa powisi przy ciekawym świata dziecku?
  • Drewniane miarki stojące lub do zawieszenia - no OK, ale są ciężkie. Po zapiskach trudno by się było z nimi rozstać, w sensie wyrzucić a są dość nieforemne do przechowywania.
Wreszcie przyszedł czas na naklejki. Podstawowa ich zaleta jest taka, że zasłonimy nimi wszelkie uszczerbki na ścianie, mam tu na myśli szczególnie dziury, np. wybite przez kant przesuwanego mebla. Kolejną zaletą jest to, że ozdabiając ściany pokoju dziecięcego, skorzystaliśmy właśnie z naklejek. miejsce Czemu? Chcieliśmy mieć na ścianie postaci z bajek, najlepiej obojga płci (bo planujemy dwójkę Maluszków). Dodatkowo miała to być bajka ponadczasowa, jak zalewający sklepy Kubuś Puchatek (brak kobiecego pierwiastka w bajce), a nie Pokemon, czy Hello Kitty. Najpierw chciałam znaleźć obrazek i rzucić go sobie na ścianę, odrysować ołówkiem i potem malować, wypełniać kolorem. Po pierwsze jednak nie wiedziałam, czy zdążę przed porodem, po drugie remont w pokoju kończony był na styk a gdzie tu się rozkładać ze sprzętem. Padło zatem na naklejki. Chcieliśmy osiągnąć wrażenie kreskówki. Zakupiliśmy na Allegro wybrane Smerfy. Pamiętam w dzień porodu o 5 rano (4 godziny potem zaczęły się skurcze) malowałam kwiatki. Początkowo byłam zła, bo nasz stworzony obrazek był dość mocno przesunięty w stronę okna. Pierwotnie nie chciałam mieć zasłon, ani firanek. W końcu taki wybór rolet jest! Nie chciałam też w XXI wieku mieć rolet, jak wszyscy, skoro można znaleźć specjalne. Na takowe jednak zabrakło pieniędzy a wszelkie kotary wiszące na oknie lekko nachodzą na rysunek, co mnie zwyczajnie denerwuje. Nie ma jednak tego złego. Przy samych drzwiach zostawiłam przestrzeń, która docelowo miała być przeznaczona na dość płytki regał - gablotkę z przeznaczeniem na drobne pamiątki z wycieczek, czy np. zabawki z kinder jajka. Niemowlę i takie półki to dwie sprzeczności. Ostatecznie wygospodarowała się przestrzeń na miarkę wzrostu. Mając na uwadze, że podczas remontu i tak Smerfy będą zrywane i pewnie oderwą ze sobą kawałki ściany, przykleiłam się do samoprzylepnej miarki.  Trafiłam na stronę Studio Zoom, które znacie z wpisu o Afrykance. Naklejki plotowane na ścianę mają jedną podstawową zaletę. Można je komponować. Nasz obrazek ze Smerfami został pocięty. Od domku zostały odcięte kwiatki i przyklejone w innych miejscach, z chmurki zrobiliśmy dym z komina, aby sprawiał wrażenie, że ktoś jest w środku. Podobne zmiany przeszła wybrana miarka. Wycięłam z papieru motylki i nakleiłam tylko to, co powinno w okół miary pozostać. Chodziło o to, aby włączyć miarkę w rysunek na ścianie, właśnie dzięki owym motylkom, które rozfrunęły się nieco dalej, niż to zakładał projekt. naklejanie   Gdy już wszystko zostało przyklejone, przyszedł czas na... no właśnie! Wzięcie miary, jeśli tak to można nazwać: mierzenie Ostateczny wynik:78cm Pomiary będziemy oznaczać białymi kropkami (może zmienię to na jakieś fajne naklejeczki, cekinki, czy diamenciki. Jeśli coś mnie natchnie to zmienię. Ku pamięci pozostaną zdjęcia a Sonia, jak będzie mogła decydować o swoim pokoju, będzie miała tabula rasa do dyspozycji.

Motyle wyfrunęły obwieszczając wzrost 78cm :)