Czarny protest, czy biały, zawsze bedzie szary…

Czarny protest, czy biały, zawsze bedzie szary…

Czarny protest i kolejna sejmowa dyskusja o przerywaniu ciąży. O aborcji pisałam jakiś czas temu i w niby nic się nie zmieniło poza tym, że WIDZIAŁAM ŚMIERĆ…

czarny protest

Dyskusja o aborcji toczy się od lat. Od lat moje zdanie jest niezmienne – usunięcie ciąży bez względu na przyczynę, jest indywidualnym koszmarem kobiety. W przypadku, gdy dawca plemnika ma odrobinę świadomości to także i jego. Niestety siłą rzeczy w sprawę wplatane jest też otoczenie, które się dowiedziało lub zostało poinformowane przez mamę lub z jej woli. No i niech na tym otoczeniu krąg wtajemniczonych się kończy.

Ani przepisy prawa, ani wiara w cokolwiek i w kogokolwiek nie powinny wchodzić w tak poważne poczynania. Bez względu na wyniki wszystkich dyskusji obozy zawsze będą 3: czarny, biały i środkowy z przechyleniem na stronę pt. nie interesuje mnie to, mnie to nie dotyczy, nie wiem.

Mój prywatny czarny protest

Chcę wrócić na chwilę do śmierci, której byłam świadkiem. Mowa o odchodzeniu mojej mamy. Poniekąd w umieranie starszej osoby także wplątana jest decyzja. Niby lekarzy, ale na każdym ich kroku decyzyjnym najbliższa rodzina pytana jest o zdanie.

Czy wieziemy do szpitala?…

Czy zakładamy sondę?…

Jedna rzecz pozostaje wolna od pytania. RATOWANIE ŻYCIA. To wynika z kodeksu lekarskiego.

Ostatnią wolą mamy był brak sond pokarmowych i nie podejmowanie resuscytacji. Ta wola była w dokumentacji lekarskiej, ale była to kartka z podpisem bez poświadczenia notariusza. Dla lekarzy niewiele znacząca. W okresie agonalnym na sondę mama zgodziła się będąc świadoma. Reanimacja była przeprowadzana kilka dni przed śmiercią w drodze na badania. Taka jest informacja w dokumentach.

Człowiek umierający, jak i płód wplatani są w dokumenty i zawieruchy losu osób za nich odpowiedzialnych. To ci, co zostają zastanawiają się czy zrobili źle, czy dobrze. To oni mierzą się z brakiem tego, co było. Mierzą się z tą ogromną krechą, która kończy i oddziela wszystko.

Udostępnień 15

Tags:

Comments on this post

14 Comments
  • Największy ciężar spoczywa na tych, którzy podejmują decyzję. Jaka by nie była, uważam, że powinni mieć wolność wyboru. To że ja nie poddałabym się aborcji „ot tak” nie znaczy, że powinnam narzucać swoje zdanie innym i ingerować w ich życie. Koniec końców to i tak oni będą musieli z tą decyzją żyć.

  • Ja popieram czarny prostest, ale nie ze względu na moje poglądy dotyczące aborcji. Popieram, bo wierzę, że każdy powinien mieć wybór. Popieram, bo nie godzę się narzucanie innym swoich poglądów i przekonań. Popieram, bo nie godzę się na zbawianie kogoś na siłę.

  • Nie popieram aborcji z „widzimisię” ale też nie jestem za jej całkowitym zakazem. To bardzo cofnie nasz kraj

  • Co do aborcji każdy może mieć swoje zdanie, ale przepisy które były uważam, że były odpowiednie. Pozwalały zadecydować samemu, mieć własną wolę i własne sumienie.

  • ja sama jestem przeciwna aborcji w sytuacji gdzie kobieta była świadoma swoich czynów i zaliczyła wpadkę. Jeśli natomiast dziecko rozwinęło się z deformacjami, które zagrażają jego życiu, życiu matki to to jest coś zupełnie innego. Tak samo jak podczas ciąży pozamacicznej. Ta ustawa nie tylko ogranicza lekarzom sposoby ratowania matki ale także płodu. Nie będą wówczas możliwe żadne badania czy zabiegi ratujące jego życie.

    Zapomina się też o parach dotkniętych niepłodnością, ta ustawa odbierze im możliwość zostania rodzicami.

  • Ja jestem przeciwna aborcji, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że są sytuacje bardzo trudne. Jak np. ta o której piszesz. I zwyczajnie głupio byłoby mi tutaj mówić komuś, co ma robić, bo sama nigdy nie byłam nawet w ciąży, więc mimo że myślę, że wiem, jakbym się zachowała, nie mogę za to ręczyć.

    Ogólnie, myślę, że jest to kwestia własnego sumienia, a ustawą niczyjego sumienia na lepsze ani gorsze nie zmienimy. CHodzi o wewnęrzną zmianę w nas, jak ktoś będzie chciał coś zrobić to to po prostu zrobi.

    • O to dokladnie chodzi. Tylko dlaczego ma isc za swoją decyzję do więzienia. Poronienie to straszne przeżycie. Czemu ma byc rozdrapywane. To nawet nie jest liberalne podejście, ani niewiara w Boga. Zwyczajnie, po ludzku.

      • Masz rację. Po prostu to w wykonaniu obecnego rządu idzie za daleko. Ogólnie rzecz biorąc, podchodzę do tej dyskusji bardziej z punktu ideologicznego, bo polityką się nie interesuję, wiec rządu ogolnie oceniać nie będę.

        Niemniej jednak, jest to zbyt duża ingerencja w życie obywateli i tym samym… brak szacunku dla naszych wyborów? To, co działa na małych rzeczach, działa też na większych. Tak jak siłą nie przekonamy innej osoby do wiary (nawet jeśli faktycznie jest to – założmy – słuszna decyzja), tak żadnej innej rzeczy, a tym bardziej dobra, nie jesteśmy wstanie osiągnąć siłą. Myślę, że za bardzo próbujemy demonstrować nasze chrześcijańskie podejście w kraju, tym samym zapominając o co w tym wszystkim naprawdę chodzi…

  • Ja nie jestem za aborcją, ale też nie chcę ingerować w życie innych, ponieważ decyzja należy do nich i oni będą przez to życie potem szli z tym ciężarem a nie ja

  • Mój tata zmarł niespodziewanie, konając przy mojej 3-letniej córce… Było to na dwa tygodnie przed porodem mojej drugiej córki…. Chowałam jego trumnę do grobu, tocząc swą żałobę, ciężarny brzuch i zrozpaczone dziecko w rocznicę swojego ślubu… Śmierć – czy z papierkami, czy bez – nie będzie lepsza czy gorsza… Zawsze zostaniemy później sami i będziemy się zastanawiać, czego nie zdążyliśmy zrobić, co mogliśmy zrobić inaczej…

  • Temat trudny. Nie da się go pogodzić… Bo zawsze patrzy się z jednego punktu widzenia. Obecny stan prawny chociaż próbuje „pogodzić” dwa poglądy. Zaś projekt ustawy, który przeszedł rodzi wiele pytań, gdyż możliwości interpretacyjne są różne i może mieć to efekt odwrotny do zamierzonego i w wyniku tak restrykcyjnej ustawy kobiety będą cierpieć. Ja się pytam, dlaczego ciągle mówi się o kobietach, o wkładaniu ich życia w paragrafy prawa? Dlaczego w zdecydowanej większości robią to mężczyźni?

  • Burza, oburzenie i skrajne emocje. A ja pytam się tylko jakim prawem ktoś śmie decydować za mnie i układać moje życie?
    Szanuję to, że ktoś ma odmienne zdanie od mojego, ale nie rozumiem dlaczego ludzie ” Pro life” skazują na cierpienie nie tylko kobiety ale i dzieci? ( tu konkretnie mam na myśli kobietę zgwałconą w wyniku którego musi rodzić dziecko oprawcy.
    To wszystko jest jakieś chore, każdy ma swoje sumienie a ludzie nie zdają sobie sprawy, jaka to trudna decyzja i jakie towarzyszą temu skrajne emocje.
    Podziwiam i popieram, że jako matka poruszasz ten ważny temat. Pozdrawiam.

  • Każdy powinien mieć prawo decydowania o sobie :/ A politycy (w większości mężczyźni) wtrącają się w naszą wolność decyzyjną :/