Kura domowa – udomowiona mama! STOP hodowli!

Kura domowa jest hodowana przez tradycję kogutów i politykę gumowego drobiu. Bycie kwoką przechadzającą się po podwórku z kurczętami, wydziobującą piórka konkurentkom, to szczyt Twoich marzeń? Moich nie! Denerwuje mnie, że kogut ma dowolność w kurniku. Wolę sama wybierać ziarno. Lubię, być w kurniku, ale nie tylko ja sadzam kuper na grzędzie... kura domowa

Dlaczego kura domowa

ma swoje doczesne miejsce

w wielu rodzinnych genealogiach?

  • Z zamęścia za bogatego koguta, który wszystko ładnie utrzyma.
  • Z upojenia oksytocyną i braku chęci rozstania z pisklakami.
  • Z lenistwa i wygodnictwa (władza da).
  • Z wychowania i reguł regionu, z którego pochodzi.
  • Z braku pracy dla kur (oj, jeszcze w wielu miejscach).

Co może się przytrafić kurze domowej?

  • Szczęśliwe życie do końca życia ;)
  • Rosół od losu.
  • Młodsza kura.
  • Kogut tyran.

Czemu kura nie powinna być kurą?

  • Dla swojej przyszłości.
  • Dla rozwoju swoich talentów.
  • Dla własnych pieniędzy.
  • Dla budowania obrazu zaradnej matki - wzoru do naśladowania dla kurcząt.
  • Żeby los nie dał jej żadnego pstryczka.
  • Żeby mogła sobie poradzić bez koguta.

Dlaczego nie warto być kurą domową?

Cyt. nie tylko ja sadzam kuper na grzędzie. akurat obowiązki przy dzieciach i w domu są takie same dla każdego i dla płci. Skoro radzi sobie kawaler, to po ślubie też będzie miał ręce i nogi. Działaniami w sferze życia prywatnego można się dzielić, bo ma się do tego kompetencje, wyniesione z domu, otoczenia, podstawowe umiejętności. W pracy zawodowej jest inaczej, trudno, żeby lekarz od jutra był górnikiem itd. Coraz częściej mówi się o pracy w ramach pasji i predyspozycji. Jest ona wtedy przyjemnością.
  • Kury domowe w środowisku mam pracujących nie są lubiane, traktowane jako gorsze.
  • 500plus i inne zapomogi nie są liczone do wysokości emerytury.
  • Nie mając kontaktu ze swoją branżą, Twoja wiedza traci na aktualności.
  • A co jeśli kogut straci pracę lub zainteresowanie kurą?
  • Kura domowa nie ma prawa do świadczeń, np. nie dostanie macierzyńskiego lub tylko przez pewien czas.

Zawsze będziesz trochę kurą

Skoro będę trochę, bo i tak wspieram domowe działania, to nie muszę być nią zawsze. Gdy to lubisz a musisz wyjść i zarabiać, poszukaj pracy w obrębie sprzątania, gotowania, prania, blogowania... Jest od czego zacząć, nawet jeśli masz za sobą dłuższy czas przebywania w domu. Żyjesz w takich czas, gdzie procent kury w kurze regulujesz sama.

Kilka prawdziwych historii

Pierwsza historia ma swoje przyczyny w braku pracy w nowym miejscu zamieszkania, pod odchowaniu dwójki małych dzieci. Co zostało przypieczętowane Odchowanie w sensie samodzielności i uzyskania czasu na pracę. Ostatecznie jednak zakończona szczęśliwie, bo po owdowieniu emerytura wynikająca z zarobków męża, pozwala się utrzymać. Warunek to oczywiście utrzymanie związku bez rozwodu, trójkąta, z szeregiem kompromisów a częściej przemilczeń. Druga historia to marzenia młodej dziewczyny o dużej rodzinie i pozostaniu w domu. Okazało się, że trzeba było poszukać samozatrudnienia, aby uzyskać dodatkowe środki finansowe. Ciąg dalszy nastąpi. Trzecia historia to przymus do pracy spowodowany koniecznością zapięcia budżetu. Ta także nie ma jeszcze swojego końca. Czwarta historia u Carmen, autorki jednego z moich ulubionych blogów z pomysłami na czas z dzieckiem. Carmen jest kwoką tylko czasem. O obowiązkach kury domowej przeczytacie też u Bubków.

_______________________________

Tym wpisem inauguruję nowy cykl tematyczny na blogu - PRACA DLA MAMY.

Kieruję go do mam, które chcą łączyć karierę z macierzyństwem.

Zajrzyj zawsze na początku nowego miesiąca lub polub któryś z profili w moich społecznościach,

by nie przegapić kolejnych pomysłów na zawodowy rozwój (jak, za ile, gdzie szukać...).

  • marlenka

    W tamtym roku urodziłam Stasia i faktycznie byłam kurs domowa. Nic tylko ciągle sprzątanie, zajmowanie się dzieckiem…okropnie mnie to wymeczylo mąż przychodził do domu na gotowe mało mi pomagał pracował tylko i jeszcze czasem robił wyrzuty ze czegoś nie dosprzatalam. Wysiadywalam „jajko” dzielnie ale kurde ile można. Wcześniej pracowałam tylko dorywczo i ksisilam się w domu. Dla 25-letniej kobiety to chyba najgorsze co może być. Teraz powiedziałam sobie dość, załapałam się to pracy w Tivronie i nadal jestem pol-kura domowa ale przynajmniej czuję że żyje o coś robię . Mam fajny team elastyczny grafik więc mogę bez problemu zajmować się domem i jednocześnie się rozwijac. Też jestem przeciwko gotowaniu kur domowych!

    • Dokładnie. Jakąś swoją pulę $ tez trzeba mieć o dodaniu sobie zajęć innych niż tylko dom nie wspominając. Dzięki za komentarz i zapraszam w przyszłości.

  • Wiesz, bardzo się cieszę, ze tu trafiłam. Akurat poruszasz tematykę niezmiernie bliską mojej obecnej sytuacji. Jestem kurką domową po macierzyńskim, na l4 w końcówce ciąży z kolejną córką, rok po roku :) i ze względu na to, że w listopadzie kończy mi się umowa w korpo… postanowiłam założyć własną działalność :D Czekam na inne inspirujace historie kobiet :)

    • Ja mialam juz 2 dg w swoim zyciu. Jednak cgarakter moich zlecen nie pozwala mi na utrzymanie kolejnej. Przy 2 dzieci bez pomocy babci starczy tydzien choroby jednego z dzieci i brak pasywnego dochodu sie msci. Na razie pozostaje na umowach czasowych. Gdybys miala pytania to pisz :)

  • Jestem pod mega wrażeniem tego tekstu! Nigdy, przenigdy nie wpadlabym na tak genialny pomysł, zeby tak opisać zjawisko kury domowe. Cholera, zbieram szczękę;)
    .
    .
    .
    Oki.

    Ja jestem stosunkowo młodą kurką domową ;) Pisklaczek daje popalić chociaż ma już 2 latka. Opiekuje się też drugim. I w sumie fajnie mi, w czasie, kiedy nie rozdzielam dzieciaków, nie sprzątam i nie gotuje, piszę na zlecenie i bloguję. Malo kasy, ale zawsze coś, zwłaszcza, że teoretycznie wszyscy nie mogą się nadziwić, że mam 21 i dwójke dwulatków do ogarnięcia do 17-18 zupełnie sama :) No i jak się domyslasz, jestem z siebie mega dumna.

    Ale nie wytrzymałabym tego i pewnie doszłoby do okropnego, kurego załamania, gdybym nie myslala o swoim rozwoju. Planuje studia, cisne bloga, by był coraz lepszy. Mega frajdę mi to sprawia! :) No i pisanie – nikt nie wymaga ode mnie, że przy dwójce będę cokolwiek zarabiać – jestem z tego w pewien sposób „zwolniona” w rodzinie. I tym bardziej chce zarobić zdalnie :)

    Ach, jeśli chodzi o 500plus, to jednak ono nie tylko rozleniwia ( choć w wielu przypadkach tak jest – u nas na wsi wiele kobiet przestało pracować na polu bo mają te pieniądze – ale taka praca to żaden rozwój, tylko ciężka hatowka która pozbawia Cię całych dni w domu i zdrowia).

    500plus też otwiera możliwości. Bo dzięki temu kobiety, mając zapewnione parę stowek więcej dla dzieci, czuja się po prostu bezpieczniej i mogą myśleć tez właśnie o swoim rozwoju.

  • Mogę być jedynie trochę kurą, bo lubię swój dom i domowników, ale żebym tak na grzędzie siadła i tylko jaja wysiadywała, to nie bardzo ;)

    • To mamy podobne podejscie

  • dziubdziak.pl

    U mnie praca na etat po urodzeniu dziecka poszła w odstawkę, ale za to zostałam instruktorem fitness dla mam, doradcą noszenia i prowadzę też bloga o łączeniu zdrowego stylu życia z byciem rodzicem. Czuje się spełniona i mimo, że większość czasu spędzam z moim maluchem jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo w innych momentach robię coś dla siebie😊

    • Jeśli chcesz, przygotuj artykuł jak to organizujesz, jak zacząć, ile to mniej więcej kosztuje. O takich sprawach, będę pisała w swoim cyklu, bo bezczynność i nieświadomość mam jest straszna. Twój materiał zostanie opublikowany w ramach cyklu praca dla mamy. Robisz rzecz, w której ja się nie obracam, więc obu nam, może to wyjść na dobre. Zapraszam.

      • Dagmara Stolarczyk

        Chętnie przygotuję :)

        • Daj znac jak bedzie gotowy. Na 1 pazdziernika mozemy opublikowac.