Drugie dziecko jest lepsze

Drugie dziecko jest lepsze

To stwierdzenie zmroziło Mamie M. krew w żyłach z dwóch powodów. Było wypowiedziane przez matkę w obecności jej pierwszego z dwojga dzieci. Po drugie nasza bohaterka miała wówczas jedno dziecko.

drugie

No i co? To prawda?…

Z góry trzeba obalić tą tezę! Konrad jest weselszy, spokojniejszy, pogodniejszy, grzeczniejszy, niż Sonia była w jego wieku. Mama M. uważa jednak, że wynika to zupełnie z innej rzeczy. Żadne z rodzeństwa nie jest po prostu gorsze, czy lepsze. Nie rodzi się z taką metką. Rzecz jest po stronie otoczenia, kondycji psychofizycznej najbliższych, czasu, stresu, etc.

Rodzina M. ma wyraźny rozdźwięk między tym, co działo się gdy pojawiło się pierwsze Dziecko M. a co jest po tych kilku miesiącach z drugim. Powszechnie mówi się, że  z drugim jest łatwiej, bo się więcej wie. Prawda! Dzięki temu łatwiej znosi się codzienność.

Mama M.  do siebie doszła dopiero jakieś 18 miesięcy po urodzeniu Sonii. Była to dla niej całkowita nowość – DZIECKO. Jako jedynaczka bez doświadczenia z maluchami, do tego ex pracoholiczka, na to wszystko – zostawiona sama sobie. Mąż tylko jak nie był w pracy i nikogo więcej przez kilkanaście miesięcy.

Po urodzeniu Kondzia, czy w czasie ciąży już pomoc osób trzecich była konkretniejsza. Tym samym łatwiej wszystko ogarnąć, dzięki wiedzy, pomocy, czasowi…

Mimo urodzenia tego samego dnia roku, są inni, mają prawo do indywidualizmu. Jedno robi lepiej to, drugie tamto. Mama M. podkreśla – to my – dorośli i kochająca siostra = super Konrad… Za to Sonia jest czuła, dowcipna, kochająca, lubi uczyć Brata i po powrocie z przedszkola najczęściej nie wita się najpierw ze swoją Mamą a własnie z Kondziem.

Comments on this post

0 Comments