Jako mama

Moim zboczeniem zawodowym jest poszukiwanie definicji. Wiele z terminów, których uczyłam się na studiach polonistycznych to nazwy nazw już istniejących zabiegów, reguł i innych takich. Od ponad 10 miesięcy na mojej wokandzie jest oczywiście MACIERZYŃSTWO. Prądu pierwszych przemyśleń spisać nie zdążyłam, ale postaram się podzielić się z Wami swoją opinią na powyższy temat z mojej dzisiejszej perspektywy. Nie do końca wiem, czy mam prawo do tego, bo w końcu czym jest moje doświadczenie, wobec życia mam, które mają dzieci zarówno starsze, jak i w większej ilości... Niemniej jednak moim pierwszym - jedynaczym - spostrzeżeniem jest porównanie macierzyństwa do bycia starszą siostrą! Tu przydałaby się opinia kobiety, która będąc już pełnoletnią, otrzymała wiadomość o nowym rodzeństwie a i obecnie sama jest matką.... Tak mi się wydaje, że dużo starsza siostra ma bardzo podobny zakres działań wobec rodzeństwa, co wobec własnego dziecka. oczywiście odpowiedzialność i konieczność w różnych zachowaniach jest inna. Siostra ma prawo odmówić, wyjść gdzieś, kiedy chce; matka nie ma takich możliwości. Drugą cechą macierzyństwa (wedle mej mądrej głowy) jest ciągła nauka, która z czasem przekształca się jednak w przyjemność. Na początku to jest stres o niezrobienie krzywdy fizycznej. Trwający kilka tygodni nerw noworodkowy prowadzi do frustracji psychicznych w okresie, kiedy dzidziuś rozwija się intelektualnie i ruchowo. Kiedy jednak wchodzimy z nim w coraz to liczniejsze interakcje, nagle sięgamy światełka w tunelu. Zrozumienie swojej sytuacji nie wymaga już tak wielkiego wysiłku, coraz częściej staje się miłym zaskoczeniem... szukaniem ząbków w opuchniętych dziąsłach, radością z pierwszych kroczków...  To taka szkoła życia, nauka myślenia. Jak się czuję w roli mamy? Jeśli się uda, to odpowiem na to pytanie, gdy Sonia skończy 18 lat ;)
  • Pięknie napisane. W sensie dosłownym, choć treść też. Gdzieś się teraz gubi na tych najpopularniejszych blogach prawdziwe słowo, a tu ono jest…