Nastrojowa lampa z cytrusów nie tylko na święta

Nastrojowa lampa z cytrusów nie tylko na święta

Dziś materiał z serii zrób to sam. Nie jestem plastyczką i mimo wielkich chęci rzadko zabieram się do zrobienia czegokolwiek. Siła woli nie jest równa ilości pomysłów, no ale pierwsze Święta Córki zobowiązują a my nie mamy żyrandola w naszym gościnnym pokoju.

Postanowiliśmy sobie, że na naszym mieszkaniu będziemy kupować to co nas chwyci, co będzie miało to coś dla nas obojga, no i tak już ponad pół roku nie upolowaliśmy czegoś, co obuduje żarówkę… Wczoraj na jednym z blogów trafiam na sformułowanie lampion z pomarańczy – szukałam ozdób z suszonych cytrusów. Nie umiałam sobie tego wyobrazić, więc zaczęłam szukać no i znalazłam! Spodobało mi się, ale pomarańcze skleja się w nim klejem termo. Pomyślałam sobie, że chyba nie będzie to dobry pomysł na bliskie otoczenie żarówki, dlatego użyłam innych przedmiotów.

Pierwotna wersja abażura, wprost z baśni Andersena o szatach cesarza, raczej świąteczna nie jest… Pomyślałam sobie, że może wykorzystać ową deseczkę za punkt zaczepienia czegoś, co może osłonić w jakiś ciekawy sposób żarówkę…

Wykorzystałam kiedyś promocję na gadżety reklamowe i zamówiłam drewniane ołówki z adresem www mojego serwisu informacyjnego, który prowadziłam. No i część tych ołówków zalegała w tzw. pudełku kreatywnym i czekała na swoje 5 minut, no bo po co miałam reklamować coś, czym się już nie zajmuję? Przygotowałam sobie stosowną liczbę ołówków. Wyjątkowo mi się podobały, bo nie są niczym lakierowane, ani kolorowe, pstrokate.

Wymyśliłam sobie, że abażur będzie rozszerzał się ku dołowi. Choć brałam pod uwagę inne kształty, to stwierdziłam, że na początek można zrobić to na bazie kwadratu. Dolny kwadrat składa się z 8 ołówków. Każdy bok to 2 ołówki sklejone bezbarwną taśmą do siebie częściami nie zatemperowanymi. Kilkukrotne owinięcie szeroką taśmą, na której środku dokładnie łączą się po dwa ołówki, bardzo dobrze je usztywniło. Początkowo myślałam, że zwiążę je na końcach konopnym sznurkiem, ale niestety nie chciały się trzymać.

W związku z tym widoczny na fotce kształt skleiłam klejem termozgrzewalnym. Zalałam rogi klejem z góry. Gdy wyschły, odwróciłam kwadrat na drugą stronę i polałam znowu, aby klej dokładnie rozlał się w miejscu łączenia. Gdy wszystko wyschło w ruch poszła szpula sznura konopnego. W jednym z rogów zostawiłam ogonek, otoczyłam 2 razy jeden z ołówków i następnie kilka razy owinęłam miejsce krzyżowania się ołówków, aby zapętelkować widoczny i mało estetyczny zastygły klej. Tak szczelnie otoczyłam ołówki na całej ich długości oraz owinęłam skrzyżowane ołówki. Dopiero, gdy dojechałam do pozostawionego ogonka, ucięłam sznurek i związałam ów ogonek oraz pozostały fragment sznurka na 2 dobrze zaciśnięte supełki. Końce sznurka obcięłam przy samym supełku.  Tak samo postąpiłam z górną częścią abażura. Równy kształt kwadratu łatwo otrzymać układając ołówki  na planie kwadratowej serwetki.

Sznurek owinięty w okół ołówków przyda się do mocowania cytrusów, do czego mogłam już przystąpić. Najpierw wybrałam po 4 plastry cytryny na każdy długi bok dołu abażura. Ponad skórką, w miąższ możliwie z brzegu wbiłam… spinacz. Drugie zaokrąglenie spinacza przechodzi pod pojedynczym sznurkiem.

Gdy przymocowałam 16 plasterków, wybierałam takie największe, wzięłam się za plastry pomarańczy. Do każdy 2 cytrynowych dopinałam po 1 od pomarańczy. Powstał środkowy rząd z 8 plastrów pomarańczy. Do 2 plastrów pomarańczy na każdym z boku przypięłam w ten sam sposób po 1 plastrze suszonego grejfruta. To był dla mnie najtrudniejszy etap, bo te owoce mają gruba skórkę i przekręcanie spinaczy w okół niej nie było łatwe.

Ważne jest, aby wielkości plastrów były porównywalne, żeby abażur nie wisiał krzywo.  Ponadto każdy plaster powinien być otoczony cytrusową skórką, aby całość była mocniejsza i lepiej trzymała się na spinaczach.

Gdy ściany miałam gotowe zajęłam się górną częścią. Przyczepiłam na środku każdego boku na takich samych zasadach jak wyżej, po jednym plasterku cytryny. Następnie przykleiłam do dłuższych końców deseczki będącej nad żarówką dwa przeciwległe kąty małego kwadratu. Na górną część deseczki nalałam klej i przydusiłam narożniki do niego. Na wszelki wypadek przywiązałam kwadrat do deseczki konopnym sznurkiem. Na koniec przeciwległy do pomarańczy koniec grefrutów poprzypinałam do pojedynczych plasterków cytryn i w ten osoto sposób całość zawisła nad moją głową :)

Co potrzeba na dokładnie taką samą wersję?

  • 20 równych suszonych plastrów cytryny,
  • 8 równych suchych plastrów pomarańczy
  • 4 podobnej wielkości wysuszonych plastrów czerwonego grejfruta,
  • 12 ołówków równej długości,
  • szpulkę konopnego sznurka,
  • 48 spinaczy biurowych,
  • klej termotopliwy.

Być może to tylko szkielet, bo Maż, gdy wrócił do domu, stwierdził, że nieco go zabudujemy tymi cytrusami i… zawiśnie nad aneksem kuchennym… No OK, moje ego dopieszczono!

 

Comments on this post

2 Comments
  • Gratuluję pomysłu! :) Wygląda świetnie i jestem pewna, że równie pięknie pachnie! Podrzucę pomysł synowi, który uwielbia zapach cytrusów :)

  • Ale pomysłowa! Bardzo lubię dekoracje z suszonych cytrusów, ale o takim wykorzystaniu jeszcze nie pomyślałam! :)