Mama w pływackim szoku

Mama w pływackim szoku

Odkąd pamiętam nie przepadałam za wodą. Pływać nauczyłam się pod przymusem – krótko przed pójściem do liceum, bo było z basenem i w ramach zajęć WF się pływało. Mąż natomiast od pierwszych lat życia jezioro miał po drugiej stronie ulicy! Dosłownie! Do wczoraj byłam bardzo ciekawa jakie będzie nasze dziecko!?

jezioro5

Czy Sonia weszła dalej?

Tata najpierw zainteresował Sonię na brzegu poprzez uderzanie o powierzchnię wody dłońmi. Nasz Maluszek nawet sobie przysiadł. Gdy OMD poszedł zdjąć koszulkę, Dzidzia sama pokazał mi, że chce wejść dalej – wzięła mnie za rękę i tak szłyśmy… szłyśmy, szłyśmy… Dopóki sama (!) Nie uniosła nóżek, jakby kładąc się brzuszkiem na prądzie wody. Myślałam, że się przewraca! Byłam w szoku! Dopiero jej zadowolona mina utwierdziła mnie w przekonaniu, iż wszystko miała pod kontrolą! Szok!

Nie owijam w bawełnę – Mamy małego Pływaka!

jezioro6

 

Mama wychowana za sadzie tam nie chodź, bo coś Ci się stanie. Moja mama ze skurczami łapiącymi w wodzie i ze strachem. Ojciec raczej pokazujący swoje umiejętności pływackie przed innymi paniami  przebywającymi nad wodą i córkę pozostawiający z boku. Tu muszę zaznaczyć, że szału nie robił, tyle tylko że pływał powiedzmy kilkoma stylami, ale nie nurkował, ani nie skakał. Będąc dziś dorosłą kobietą stwierdzam, że no… zlewał się z tłumem. Niemniej nikt nie zajmował się mną.

Pierwszy raz przepłynęłam kawałek, gdy sama siebie świadomie uczyłam. Pamiętna miejscowością było Salno. Mama stała nad brzegiem i rozmawiała z koleżanką. Ja pływałam z kołem i świadomie spuszczałam stopniowo z niego powietrze. Za którymś razem zauważyłam, że koło tonie a ja nie… Okazało się, że źle zatkałam zaworek… Tak niechcący zrozumiałam co trzeba zrobić, aby oderwać nogi od dna. Potem do czasu kursu właściwie nie miałam zbyt wielu okazji, aby doskonalić swą umiejętność. Prawda też jest to, że woda nie jest moim żywiołem.

jezioro7

U OMD poza bliskością wody też zamiłowanie do pływania. Prababcia Sonii od Jego strony, jeszcze w wieku 80 lat chodziła na dobry początek dnia – o piątej rano – popływać do jeziora!

jezioro4

Nasze rodzicielskie podejście było takie, że postanowiliśmy chodzić z Sonią na basen, aby po prostu się oswoiła. Nie śniliśmy nawet o takich dokonaniach i tak świadomym Jej zachowaniu! Tym bardziej, że zaledwie dwa razy udało nam się wykonać czynność pt. basen z dzieckiem! Ciężar kształtowania umiejętności pływackich spadł na Tatę, jako tego bardziej doświadczonego. W praktyce jednak, ile ja mogę tyle się włączę. Chcieliśmy, aby Sonia nie widział mojego strachu przed wodą. Muszę czuć nogami dno!

jezioro3

jezioro2

Geny Męża lub/i nasze podejście zaowocowały! Bez względu na to, czy te postępy zostaną na tym samym poziomie, czy będą się rozwijały – jestem już bardzo dumną Mamą!

jezioro1

Jedna rada na sam koniec – nie kąpcie nad jeziorem swoich dzieci w pieluszkach do pływania. Sonia szybciej zmarzła, pieluszka trzymała wodę i tak ją zdjęliśmy.

jezioro

Comments on this post

2 Comments
  • Anonim

    Mezczyzni sa bardziej odporni na szok my kobitki no coz reagujemy bardziej emocjonalnie i zaraz mamy czarne scenariusze i dlatego moje dzieci plywac uczyl ich ojciec pozniej szkolka plywacka roczna i teraz plywaja jak male delfinki bo dziecko powinno i musi umiec plywac zreszta moje zdanie jest takie ze dziecka nie nalezy hamowac trzeba mu pomoc realizowac pasje i delikatnie pchnac w ta dziedzine w ktorej ma talent a pozniej bedzie to owocowac na przyszlosc bo dobra mama to madra mama:)

  • Ciekawa jestem jak mój synek będzie reagował na „większą” wodę..
    Przekonam się dopiero w przyszłym roku :)

    Pozdrawiam,Karina