#MyFirst7Jobs – Moja droga pasjobiznesu

#MyFirst7Jobs – Moja droga pasjobiznesu

Droga pasjobiznesu. Przez lata nie zauważyłam tego, co przyniosła analiza przeprowadzona do wpisu pod hashtagiem  #MyFirst7Jobs. Tobie też to polecam. Teraz mamy inne perspektywy, choćby dlatego, że jesteśmy mamami. Czy nasza ścieżka kariery jest monotonna? Czy moja jednoznacznie wskazała mi zawodowy kierunek? 

droga pasjobiznesu, #myfirst7jobs

Droga pasjobiznesu

1. ZBIERACZKA JAGÓD to zajęcie, które dość przypadkowo przyniosło pierwsze pieniądze. Za kilka godzin kucania w lesie kupiłam sobie komplet biżuterii z metaloplastyki. Pamiętam do dziś moment wejścia ze swoim zarobionym banknotem do lokalnej galerii sztuki. Do dziś jestem najbardziej dumna z tamtych pieniędzy. Kupiony wtedy wisior oraz kolczyki nadal noszę. To one wyznaczyły charakter moich licealnych stylizacji. Tak zaczęła się moja droga pasjobiznesu – od pytania sąsiadki, czy następnego dnia nie sprzedam jej świeżych zbiorów. Robiłam coś, czym i tak się zajmowałam, jednocześnie otrzymałam za to wynagrodzenie.

2. WOLONTARIUSZKA to to praca non profit. Tu zdobywasz doświadczenie a zapłatą jest uśmiech osób, którym pomożesz. Wolontariuszką byłam kilkanaście lat. Wspominam o tym zajęciu, bo ono do dziś jest obecne w moim życiu zawodowym. Nie działam non profit etatowo, ale na każdym kroku zwracam uwagę, że wolontariat wypacza umiejętność wyceny własnej pracy. Gdy po okresie pracy za darmo ktoś chce Ci za podobne zadania zapłacić, najpierw parskasz śmiechem. Potem, gdy widzisz powagę na twarzy zleceniodawcy, wyceniasz swój wkład na kilka groszy… Tak było ze mną. Pamiętaj też, że wolontariat buduje Twoje CV i rozwija kompetencje. Najlepiej dawać siebie innym, gdy masz dochód z innego źródła. Najlepszy czas to bycie na utrzymaniu rodziców, okres studencki ze stypendium a potem emerytura. W wieku produkcyjnym pracuj i ciesz się swoimi zarobkami.

3. KONSULTANTKA KOSMETYCZNA. Pierwszy raz w szeregi konsultantów Oriflame wstąpiłam w roku 2001. W 2016 firma świętuje 25 lat na polskim rynku. Działałam z przerwami. Nieoczekiwanie po 15 latach firma sama wyrosła mi przed nosem. Obecnie jestem liderką. Wśród zaangażowanych i ambitnych ludzi znalazłam motywację, doszkalam się, mam szansę na dobre kosmetyki jako jedna z pierwszych. Bycie konsultantką daje temat do rozmów towarzyskich. To kobieca droga do pasjobiznesu.

4. TAJEMNICZY KLIENT to moje ulubione zajęcie. Kreatywne, trochę śledcze i aktorskie. To była moja pierwsza umowa zlecenie. Pamiętam je i jestem dumna z siebie, bo wyróżniłam się w procesie rekrutacyjnym. Mój list motywacyjny był kartonową atrapą telefonu komórkowego. Na wyświetlaczu napisałam 1 zdanie. Nie pamiętam już jak ono brzmiało, ale się dostałam na szkolenie. Świetnie odegrałam scenkę, czego nie lubię robić. Do punktów sprzedaży woził mnie autem mega przystojny szef. Brałam udział w 2 z 2 kampanii. Odtąd moje listy zawsze były inne niż standardowe, albo w treści, albo w kolorze, albo w formie.

5. POMOC KSIĘGOWEJ to była propozycja z tej samej firmy, co TK. Do moich obowiązków należało porządkowanie faktur. Praca w magazynku. Zajęcie pomogło mi doświadczyć zadań, do których nie jestem stworzona. Polecona przeze mnie koleżanka została na dłużej. Tutaj też uzgodniłam pierwszy mały sponsoring dla organizacji, gdzie byłam wolontariuszka.

6. REDAKTOR KWARTALNIKA. Coś, o czymś marzyłam od dziecka. Najpierw w ramach współpracy z organizacją pozarządową pomagałam w redakcji gazety stowarzyszenia. Początkowa była drukowana na maszynie kserograficznej. Została jednak zabrana na rozmowę z potencjalnym sponsorem stowarzyszenia, jako przykład działalności edukacyjnej. Przedstawiciel firmy zachwycił się. Sam zaproponował sfinansowanie kolorowego cyklicznego wydawnictwa. Po kilku kolejnych numerach zostałam redaktorem naczelnym. Zadanie realizowane było kilka ładnych lat. Kwartalnik skierowany był do osób związanych z chorobą Parkinsona.

7. REPORTER LOKALNY. Kolejnym marzeniem była zawodowa niezależność. W związku z tym obie moje działalności gospodarcze, były związane z wydawaniem serwisów internetowych związanych z lokalną społecznością. Dzięki temu zadaniu poznałam prawo prasowe, co pomaga mi do dzisiaj i procentuje z każdym kolejnym krokiem zawodowym. Na tym etapie zdobyłam kilka lokalnych kontaktów. Jeden z nich z bohatera artykułów zamienił się na zleceniodawcę z większym ukierunkowaniem na moje obecne zadania.

Na czym skończyła się moja droga pasjobiznesu?

Jestem copywriterem a raczej twórcą/redaktorem treści internetowych. To mi pasuje i na etapie rozhulania się na rynku zawodowym w zupełności wystarcza. Najbliższy mój plan to mocniejszy akcent na blog parentingowy i blog zawodowy.

Po konsultacji CV z profesjonalnym doradcą zawodowym zrozumiałam, że mam szczęście. LINK Każda praca dołożyła swoje ziarenko do mojego obecnego zajęcia. Teraz tylko pozostaje mi łączenie pasji i biznesu, doskonalenie się w wykonywanym zawodzie i dbanie o pozytywne myślenie o sobie.

Życzę Wam zdecydowania i odwagi do podejmowania pracy zgodnej z pasją a jeszcze lepiej poświadczonej doświadczeniem!

Comments on this post

9 Comments
  • Beata Kozakowska-Burdzińska

    Powodzenia :)

  • Dziękuję za ten wpis :) Dobrego dnia Ci życzę i wielu dalszych sukcesów :)

  • colored mirror

    Oby więcej takich ścieżek dobrej kariery :)

    silverhamsterblack.blogspot.com

  • Bardzo ciekawa ścieżka kariery! Życzę kolejnych sukcesów :)

  • Wspaniałą drogę przeszłaś :) A jaką wartościową! Wolontariat przez tyle lat, podziwiam naprawdę!

  • cudna ścieżka kariery :D też zastanawiałam przez chwilę, czy by nie zostać tajemniczym klientem :D

  • Warto szukać i próbować sił w nowych dziedzinach :) Każda praca, nawet ta najgorsza i mało płatna jest po coś i czegoś nas nauczy.

  • Katarzyna WR

    Tajemniczy klient mnie również najbardziej pociąga;)

  • Super praca z tajemniczym klientem :) Na studiach pracowałam w obsłudze kina i straszyli nas takimi klientami, a ja zawsze sie zastanawiałam – jak taki klient będzie wyglądać :)