Na początku ciąży

Na początku ciąży

Spośród wielu ciążowych wydarzeń, prawd i przeżyć, najbardziej pamiętam to, że dopóki nie zaszłam w ciążę, uważałam ten stan za niechorobę! Niestety były momenty, że zachowywałam się, jak przy cięższej grypie, czy przeziębieniu. Po pierwsze – na początku mdłości i bolesne rozstanie z przyjaciółką-lodówką. Gdy tylko otworzyłam jej drzwi – zaraz musiałam zamknąć, podobnie z robieniem zakupów w spożywczaku… W trzecim trymestrze z kolei bardzo dużo leżałam i odpoczywałam. Dopiero 1-2 tygodnie przed porodem skoczyła mi adrenalina i wiele rzeczy zrobiłam bardzo szybko. Drugi trymestr poświęciłam na kompletowanie wyprawki, na wszelki wypadek, jakby działo się coś dużo wcześniej…

Dziś przekopałam porady na początek ciąży od mam-koleżanek, które zasypywałam pytaniami o ten stan…

Wniosek jest jeden – wiele zależy od organizmu. Ciąża, podobnie, jak maluszek to indywidualny przypadek. Jedyną radą, o których informowały mnie mamy – spokój, ograniczenie stresu.

Pamiętam, jak w liceum, pani na biologi powiedziała, że w ciąży najlepiej jest utrzymać dotychczasowy tryb życia. Sama ciąża jest sporą zmianą dla organizmu i lepiej mu nie dokładać wrażeń.

Podobną radę otrzymałam od jednej z koleżanek-Sylwi, która chwaliła sobie aktywność w ciąży. Dotąd była aktywna, uprawiała sport i z brzuszkiem też przy tym została. Była zadowolona ze swojego stanu fizycznego, ale przede wszystkim podkreślała, że poród był lekki i krótki.

Oczywiście nie mówię tu o używkach, kawie, papierosach, czy alkoholu, które najlepiej jest odstawić. Spotkałam się w literaturze z poradami, aby jeśli jest się nałogowcem, schodzić z nałogu powoli, nie nagle. Ważna jest skuteczność w działaniu.

Co do pierwszego trymestru – po prostu na siebie uważaj, aby ciąża trwała: odpoczywaj, nie siedź długo przed kompem – niech żyje świeże powietrze, relaks i zdrowa dieta – tak poradziła nam mama Jola.

Temat pokrewny – Nie wiem, jakie macie podejście do zabobonów, czy zakorzenionych zwyczajów, typu nie podnoszenie rąk, bo się poroni, czy farbowanie włosów. Ja tego pierwszego z czasem po prostu nie umiałam zrobić. Dziwne, ale tak było, że wyprostowane ręce do góry nie chciały mi iść. Jeśli chodzi o to drugie to świadomie zrezygnowałam z wizyt u fryzjera, jedynie cięcie, bez farby :) Jedna z mam jednak farbowała włosy w ciąży 3 razy i dziecko jej jest zdrowe.

Wiele z tych rad jest niewykonalnych, gdy nie mamy przy sobie wyrozumiałego partnera. Mój Ojciec Dziecka był, pomagał i starał się nie generować stresujących sytuacji.

Co Ty doradziłabyś innym mamom?

Comments on this post

0 Comments