Co dały mi piłki rehabilitacyjne?

Co dały mi piłki rehabilitacyjne?

Piłki rehabilitacyjne są obowiązkowym sprzętem dla każdej rodziny. Takie jest moje zdanie od lat. O aktywności fizycznej nie piszę zbyt często, jednak obok tego tematu nie mogę przejść obojętnie. Zapraszam do przeczytania mojej historii.

piłki rehabilitacyjne

W okresie ciąży piłka rehabilitacyjna świetnie rozluźnia

Piłkę gimnastyczną, zwaną też niekiedy ortopedyczną, znałam długo przed poznaniem swojego męża… Była na wyposażeniu salki gimnastycznej stowarzyszenia, dla którego pracowałam. Siłą rzeczy podpatrywałam zajęcia gimnastyczne a w wolnych chwilach sama wykonywałam ćwiczenia. To był początek mojej przyjaźni z tym przyborem. Śmieszyły mnie zawsze jej gabaryty (mamy małe mieszkanie), ale przy odpowiednim dopasowaniu wielkości, jest niezastąpiona.

Doceniłam ją jednak najbardziej w okresie ciąży, szczególnie w ostatnim trymestrze, kiedy to nie ma zbyt wielu możliwości masowania pleców. Oczywiście można siedzieć. Można zrobić dołek w pufie sako (polecam) i wówczas bezpiecznie się rozluźniać, jednak dopiero piłka rehabilitacyjna działała idealnie. Po pierwsze nie musiałam czekać na drugą osobę, aby ulżyć swojemu kręgosłupowi. Po drugie – jest bardzo wygodna – można korzystać z niej zamiennie z krzesłem, także pracować przy stole, czy jeść.

Najczęściej wykonywałam standardowe ćwiczenia, kołysania się i robienia kółek w siadzie na piłce. To bardzo przyjemne zadanie. Ze wszystkim dokładnie zapoznałam się w szkole rodzenia – przyniesienie nowej wiedzy do domu było strzałem w 10!

Gdy masz dzieci – piłki rehabilitacyjne zajmą im czas!

Wielokrotnie oglądając relacje z rehabilitacji osób niepełnosprawnych, czy dzieci, widzimy piłki ortopedyczne, nie tylko te największe. Niemowlęta i maluszki uwielbiają wręcz kłaść się na piłce na brzuszku i trzymane za wyciągnięte rączki kulać się wraz z piłka a to do przodu, to do tyłu. Na bardzo dużych piłkach kładłam dzieci na plecach. W wieku przedszkolnym można sprezentować dzieciom piłki do skakania, które wykorzystuje się analogicznie do tych dostępnych w siłowniach, czy na salach rehabilitacyjnych. Uniwersalność polega na tym, że przyjemnie korzysta się z nich w zaciszu domu, jak i szalejąc na podwórku.

Mniejsze piłki, wielkości tych do tenisa stołowego lub ziemnego, wykorzystujemy do zabaw manualnych. Można je nie tylko dusić, ale poznawać różne formy (z gumowymi kolcami), przekładać je z rączki do rączki, oplatać czymś, rzucać, podrzucać, ale też np. umoczyć w farbie i toczyć po kartce, tworząc niepowtarzalne kolorowe dzieła. Masaż rączki wpływa na jej ukrwienie, rozgrzewa, ćwiczy mięśnie dłoni i stawy, ćwiczy paluszki.

Piłka rehabilitacyjna mogłaby być siostrą każdej mamy freelancerki

Uwielbiam wykorzystywać piłkę rehabilitacyjną jako krzesło. Czytałam o tym w książce Pawła Zawitkowkiego. Doskonale ćwiczy kręgosłup, stabilizuje, zmusza do trzymania pleców prosto, bo wymaga balansowania. Z drugiej strony, gdy już mam dość zajęć, mogę się pokiwać, poskakać – aktywnie odprężyć. To jedna z lepszych form wykonywania zleceń, wymagających pracy przy komputerze. Poważnie biorę pod uwagę taką piłkę, zamiast krzesła przy biurku, gdy moje dzieci pójdą do szkoły.

Wspomniałam o gabarytach. Jak przechować wielkie piłki ortopedyczne w domu? W momencie, gdy się znudzą, lub nie mogą akurat zajmować miejsca, wypuszczam z nich powietrze a gdy są potrzebne – pompuje je. W sklepach specjalistycznych są bez problemu dostępne akcesoria do piłek.

Udostępnień 16

Tags:

Comments on this post

4 Comments
  • Nie mam, ale teściowa ma…ćwiczy kręgosłup, a dzieciaki, gdy są u babci, lubią się piłką bawić :)

  • Chyba jednak rozważę kupno takiej piłki. Byłam sceptycznie do nich nastawiona, jednak po kilku opiniach zmieniłam zdanie

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Też taką mamy, korzysta z niej głównie nasz dwulatek :) Przydała się bardzo, kiedy w wieku kilku miesięcy miał pewne problemy z napięciem mięśniowym i nie chciał leżeć na brzuszku – wtedy ćwiczenia w piłką poleciła nam fizjoterapeutka.

  • Uwielbiam piłki! Jak byłam w ciąży to wiecznie się na niej kulałam. Jak bolały plecy była zbawieniem. Przez całe 9 miesięcy, w domu, siedziałam tylko na niej. Teraz korzystam z piłek na zajęciach body shape. Niby nic, tylko kulanie na piłkach, podnoszenie jej, brzuszki na piłce, ale jak potem wszystko boli :D