Pomysł na siebie

Pomysł na siebie

Do licha! Jestem egoistką, materialistką i szlag mnie już trafia! Zostałam mamą – dobra! Coraz lepiej mi w tej roli i mam coraz więcej radości z tego powodu. Podejrzewam, że mija zagrożenie depresją poporodową, które trwa podobno rok. OK! Tylko że czuję się, jak pasożyt…

Mąż zarabia. Zarabia tyle, że w majestacie prawa na 3 łebki w domu i tak nic nam się nie należy od państwa a żyjemy z jednej zakichanej pensji, która nawet nie równa się średniej krajowej (skąd oni biora tą średnią?). Oczywiście ciut pod kreską – tak mam od urodzenia. Średnia o ciut za duża, kasy o ciut za dużo. Szlag!

Powiecie dupa jakaś, siedzi w domu i narzeka! Dupa! Oto ta dupa: bronię mgra i mam już założoną działalność, kilka miesięcy zarabiam po 5 tysi na rękę. Nie ma mnie dla rodziny, nigdzie nie chodzę, ale zarabiam! Bosko, raz w miesiącu większy zakup, a to ponton, a to namiot (chwała Bogu – taniej na wakacje można jeździć!). W sumie 5 lat prowadziłam działalność, ale tego mi było mało. Kandyduję do samorządu w moim mieście – na radną z numeru 1 jednej z partii w mojej dzielnicy. Zdobywam najwięcej głosów ze wszystkich kandydatów tej partii w całym mieście. Kilkanaście lat zasuwam na rzecz osób niepełnosprawnych, w tym ok. 10 w zamian za słitaśne fotki…! Szlag!

No i z taką przeszłością od prawie roku siedzę w 4 ścianach nowego osiedla, jakby na uboczu. Logistyka – shit! Moim najczęstszym problemem jest ginący przezroczysty smoczek (nigdy takich nie kupujcie, chyba, że komuś kogo bardzo nie lubicie…!). Tylko za jakiś czas moje Dziecko chcę wysłać do przedszkola. A tam? Nic nie masz – jesteś nikim. Tak już jest. Szlag!

Wiecie co jest najgorsze, że nie czuję się niezaradną osobą, czy mało kreatywną. Czuję się natomiast ograniczona. Niestety nie mam gratisowej niani (czyt. też babci) do dyspozycji. Aby podjąć wymagającą pracę potrzebuję komuś zapłacić  aby komuś zapłacić potrzebuję pracy za 2 tysie na rękę, żeby to miało sens. Ile jest pracy za tyle kasy? Ok, ubezpieczenia, marketing, OK. Tylko czy ja Ci muszę tłumaczyć, ile jest problemów, jak kobieta-matka lata po terenie całymi dniami. Wszystkie znane mi rodziny, gdzie kobieta (bo jest w tym dobra) zasuwała całymi dniami, po prostu rozpadły się lub żyją w rozkładzie! Szlag!

Bardzo dobrze się czuję, jak mam działalność gospodarczą. Tylko tutaj, żeby opłacić wszystko znowu muszę wydoić 2 tysie, no ale byłabym w domu. Tylko jak? Pomijam organizację czasu, bo w tym chyba się wreszcie wyszkolę. Chodzi o zajęcie, które na legalu dawałoby mi dobra kasę. Komercyjny blog? Super – jest bum na blogi a ja nie mam kasy na promo, zginę w tłumie. Co jeszcze kocham robić? Fotoksiążki. Super, tylko rynek zalewają oferty po 30zł z własnym programem projektowym a gdzie przy tym moje 100zł za indywidualny projekt i wydruk?… Robótki ręczne, gotowanie. Dżizas, to przecież nie ja! Kocham słowo pisane, różne, a jaka z tego kasa? 1zł na rękę za 600 znaków i powinnam całować Pana Boga po stopach! Szlag!

Generalnie robiąc plan biznesowy wychodzi mi, że jestem uzdolniona zarobić 1000zł na rękę, minus opłaty jako firma lub dostać podobną wypłatę jako pracownik, ale wydać ją na opiekunkę i wyrzuty sumienia, że nie ma mnie przy dziecku!

No co ja mam robić? Co ja mam robić?…!!!

Zagubiona i powątpiewająca Lenka…

Tags:

Comments on this post

5 Comments
  • Kurde z tą pracą właśnie tak jest. Cholera! Mam trzy fakultety, do tego zrobione różne kursy- i po co? Bo naiwnie sądziłam, że czym lepsze wykształcenie tym lepiej, że będzie mi łatwiej. I co? i kupa ! Wszyscy stoją z otwartymi drzwiami, aby mnie zatrudnić.. Coraz częściej żałuję, że marnowałam tyle czasu na naukę, poświęcając się na maksa. Ostatni raz pracowałam 2 lata temu.Zaczynało się jak w filmie… od niższego szczebla, pnąc się na górę- delikatnie, bo delikatnie, ale bardzo satysfakcjonowało mnie to :) I …zaszłam w ciążę. Urodziłam upragnioną córeczkę. Umowy notabene nie przedłużono mi i zostałam z ZUS-owym macierzyńskim, a później z zasiłkiem dla bezrobotnych, który suma summarum też nie był specjalnie za wysoki (450 zł). Nie przejmowałam się tym zbytnio, bo zafascynowana dzieckiem nie przeszkadzało mi to zbytnio na początku, bo miałam za co żyć. Ba! Zapisałam się nawet na włoski w ramach „rozrywki”, a co ;) I mimo, że nie oddałabym za nic w świecie tego, że mam upragnioną, małą dziewczynkę, to jednak przyszedł ten moment, że jestem zdesperowana już, chcę do ludzi ! Wariuję w domu! Uwsteczniam się ! I wcale nie jest tak, że nie zależy mi na uczestniczeniu w postępach Małej. Nie. I cholera nawet nie mogę do końca jęczeć na kasę, bo jakoś dajemy radę. Nawet uważam, że nie jest najgorzej. I ktoś zapytałby- to po jasną cholerę babo pchasz się do roboty? Po taką, że mimo wielkiej miłości wobec córci, mam jeszcze siebie, swoje „ja”, o które muszę zadbać, bo zdziczeję. Poza tym nie jestem typem pasożyta, który czerpałby kasę od faceta i bycie panią typu „ładnie wygląda i pachnie’. Nie jestem kukiełką, ozdobą domowego sprzętu. Jestem kobietą ! Kobietą , która chce się realizować. Realizować, ale jak? Jak tu się realizować kiedy nie chcą nigdzie mnie przyjąć do pracy, gdzie większość stanowisko jest zajęta przez osoby, które powinny iść na emeryturę. Jak mają młodsi pracować, jak starsi im „blokują” miejsca pracy? Oczywiście nie mówię, że tak jest zawsze. Broń Boże!

    Co do smoczków- mam większy problem z butelkami. Moja dziewczynka rozgryza smoczki w nich i robi dziury!

  • jadwiga

    Witaj.Czytałam przez chwilkę twojego bloga i tak się zastanawiam a skąd my mamy taką energię że wszystko musi być zrobione. Nie zastanawiało was to kiedyś?!Jestem w podobnej sytuacji do twojej smoczki znikają co chwila jak gdyby je skrzaty podbierały no ale i z pracą nie za wesoło, mąż pracuje za marne 1300 i nie ma z czego żyć. faktem jest że ja mam 3 dzieci.Z opieki dostaję rodzinne w wysokości 340zł no nie oszukujmy się to szału nie robi!!!!Mam syna który od września idzie do 1 klasy i nie będzie nawet za co książek kupić, a kolejną dwójkę za co wykarmić.Co do pracy dla mnie lub dla nas MAM nie ma żadnej bo albo poślemy dzieci do przedszkola albo TATO z MAMĄ będą robić na zmiany, ja w chwili obecnej mam prace dorywcze czyli jako sprzątaczka sprzątam w blokach raz na tydzień za 270zł i porozwieszałam swój numer telefonu z informacją umyję okna,lub pomogę osobom starszym w sprzątaniu lub szycie. Chwytam się dosłownie wszystkiego czego tylko mogę tyle że wtedy czas muszę tak dobrać żeby mąż był w domu lub szedł do pracy na popołudnie. Tyle z mojej strony. Wiem że to trudne dla nas ale taka chyba musi być kolej rzeczy takie jest moje jak to nazywam głupie rozumowanie, innego wytłumaczenia nie ma.

  • Cholera, jakbym o sobie czytała…

    Smoczek przeźroczysty wyrzuciłam. I co? I mąż kupił drugi, mniej przeźroczysty, ale też. I trzeci niebieski. Drugi i trzeci w komplecie były. U nas ze smoczkami jest jeszcze ten problem, że starszy zawsze znajdzie i usiłuje małej wepchać do buzi. A starszy ma 14 miechów, więc jeszcze średnio mu to idzie. Co tam – smoczek w oko..

    Trzymaj się kobieto, z tych 4 ścian da się wyleźć i nasz radę!

  • Nie wiem skąd oni biorą tą średnią krajową. Ja, studentka z dzieckiem raczej o pracy też mogę pomarzyć … Ja siedzę u rodziny swojej z mała, chłopak u swojej. Mieszkać razem chyba powinniśmy … tak tylko za co? Kredytu nie dostaniemy, a żeby wynająć to jest to też koszt ok 1000 zł. Czyli na życie 500 zł? I też ten sam problem, iść do roboty, aby zapłacić nani, że siedzi przy małej i przeoczyć te wszystkie piękne jej postępy? No i nie mieć czasu dla dziecka i pieniędzy w sumie też nie?

    A co do smoczków to ja przyczepiam do nich te łańcuszki kolorowe. Jak nawet Marysia nie ma go przyczepionego to go widać ;) Życzę powodzenia! Musimy jakoś sobie dać radę. My. mamy jesteśmy silne ;)! Uszy do góry!

  • Smoczek? Też cholera zawsze szukam, wycwaniłam się zakupiłam drugi i zawsze mam drugi na widoku w razie w. Co do pracy to jest ciężko rozumiem. Ja zapierdzielam na etacie całym w markecie.
    Ale niani nie mamy, wymieniamy się z mężem. Wszystko ma swoje plusy i minusy, ale ja musiałam wrócić do pracy bo my o średniej krajowej to możemy pomarzyć. Wyczytałam dzisiaj że średnia krajowa to 3700. My musimy obydwoje pracować żeby dobić do tej sumy. Polska – cudowny kraj w którym przyszło nam żyć.