Obawy mamy przyszłego przedszkolaka

Obawy mamy przyszłego przedszkolaka

Niech będzie. Od negatywów rozpoczyna się seria artykułów opowiadających o nastrojach Mamy M. związanych z tym, jak to będzie mieć Córkę w przedszkolu i jak sobie poradzi.

mama-m-szalona

Nasza bohaterka za zbzikowaną na punkcie opiekuńczości się nie uważa. Jednak w każdym momencie, gdy pomyśli o tym, że za chwilę z maluszka będzie mieć w domu przedszkolaka – truchleje…!

Mamowych obaw jest kilka.

Pierwsza dotyczy tego, jak Córka poradzi sobie w 30-osobowej (!) grupie rówieśniczej. Ktoś powie, że nie ma się o co martwic, że Sonia z siódemką częściowo nowego kuzynostwa spędzała 10 dni u babci. Z drugiej strony przedszkole nie przewiduje żadnych spotkań integracyjnych, czy tez przyprowadzania maluchów na kilka godzin. Od razu z grubej rury na cały pobyt 8-15…

Druga obawa to niepokój o to, jak jedna pani (plus tzw. pomoc, ale to jedna na wszystkie grupy) ogarnie grupę 30 zakręconych maluchów. O tym Mama M. nawet nie próbuje myśleć a gdy tylko poczuje, że idzie niepokój – dokłada sobie myśl o tym, że Sonię odda do grupy, której sala jest na I. piętrze a nie na parterze… Wtedy odpuszcza sobie w ogóle ten temat, bo zanim pomacha Sonii pierwszego dnia, zdąży odwiedzić jakieś wariatkowo!

Trzecia obawa to fakt, że mama nie jest zmotoryzowana, ba – nawet nie ma uprawnień do kierowania pojazdami z okrągłymi kierownicami… Niby nic takiego, ale obecna komunikacja z wybranym przez Rodzinkę M. przedszkolem, pozostawia wiele do życzenia. Co się stanie jeśli tata nie zdąży odstawić dziecka na miejsce lub będzie jakaś nagła okoliczność i potrzebny szybki odbiór?…

Comments on this post

0 Comments