Jak powinni rozmawiać rodzice?

Jak powinni rozmawiać rodzice?

Zastanawialiście się kiedyś nad matematycznym przedstawieniem rodziny? 2 + 1 to nasz obecny stan liczbowy, czyli RODZICE i jedno Dziecko. Na pierwszym miejscu rodzice (opiekunowie) w duecie. O tym duecie/parze chcę dziś opowiedzieć. 

Wszystkie mamy, dla których Dziecko jest całym światem i które z jakiegokolwiek powodu odsunęły w jakimś sensie od siebie swoich partnerów, powinny na chwilkę przysiąść i zastanowić się nad tym wpisem. Mam takowe doświadczenia z domu, gdzie z zaburzenia relacji między rodzicami, zwielokrotnione matczyne uczucia mama przelała na mnie – jedynaczkę. Uwierzcie, ani dla dziecka nie jest to fajne, ani dla okresu, w którym wyfruwamy z gniazda i owa czołowa para założycieli rodziny musi na powrót żyć ze sobą, jeśli się wcześniej nie rozstała… Stąd ten ważny dzisiejszy temat – relacje w związku – jak je pielęgnować?

MOTTO: My matki musimy wziąć się w garść od razu po wiadomości o ciąży, wtedy każda z nas ma syndrom „wicia gniazda”, a po porodzie dziecko jest na pierwszym planie. Lecz gdy kobieta ma u swego boku mężczyznę, który uniósł ciężar odpowiedzialności i w dodatku wspiera ją pomocnym ramieniem będąc do tego oparciem i stróżem domowego ogniska to oboje z dzieckiem zajmują jednakowe miejsce w hierarchii. Natomiast jeśli ciężar macierzyństwa spada tylko na barki kobiety, to już nie jest tak różowo!

Czemu relacja między rodzicami jest tak ważna? Bo rzutuje na dziecko, jest punktem odniesienia dla jego przyszłych relacji w związkach. Z tego względu Sonia nie jest na pierwszym miejscu a potem Maż, tylko jest i jedno i drugie najważniejsze razem! Kiedyś byliśmy u moich rodziców. Mąż usypiał Sonię i długo nie wracał z pokoju. Mój ojciec zaniepokojony zapytał się czemu nie idę sprawdzić, czy jej mój partner czasem nie zgniótł. Ja mu na to odpowiedziałam, że Sonia jest w połowie dzieckiem mego Męża i tez ponosi za nią odpowiedzialność, jak ją zgniecie to jego wina. Ojciec się oburzył, stwierdził, że to brzmi tak, jakby mi na Dziecku nie zależało! Czy rzeczywiście?…

Nie rzucam słów na wiatr. Już teraz, czy to w okresie ciąży, czy jeśli macie noworodka lub niemowlę w domu warto popracować nad pewnymi sprawami. Nie jestem psychologiem i większość dyskutujących mam też nie, ale rozmowa o związkach była tak klarowna i właściwie jednomyślna, że spokojnie idzie z tego złożyć Złote rady bycia w udanym związku, gdy ma się już dziecko. Napisało je życie i prawie zawsze własne doświadczenia mam wyniesione z poprzednich nieudanych, choć długich, związków. Czytając pamiętajcie, że wpis przygotowany jest z punktu widzenia kobiet :)

Kłótnie są potrzebne. Wychowałam się w domu pełnym awantur, wzajemnego obrzucania się błotem i uporu względem siebie. Takie postawy moich rodziców nauczyły mnie, że to nie ma sensu. Ciche dni są bezwartościowe. My kłócimy się najczęściej o ogólnie pojęty bałagan. Ja jestem bałaganiarzem a Mąż uwielbia sprzątać i zmywać, jak teściowa. Najchętniej to na każdym kroku zbierałby za Sonią zabawki. Mnie kilkunastogodzinne pobyty z dzieckiem nauczyły, że to nie ma sensu. Sprzątanie powodowało to, że Sonia wyjmowała to co przed chwilą ułożyłam i tym samym wykonywałam syzyfową pracę, btw: niezwykle to stresujące! Tatuś natomiast przed snem układa zabawki, aby ułożyć, żeby były schowane, nie zaważa na jakiś (mój) system, byleby równo stało lub było pochowane. Jest mistrzem przekładania przedmiotów i choć są ułożone, to gdy często zmieniają miejsce postoju, trzeba ich potem i tak szukać. Po wymianie poglądów, o ile jakaś następuje, najczęściej ze zmęczenia lub gdy ktoś inny nas podpuści, mam lekkiego focha. Gdy tylko emocje mijają plus najczęściej mija kilka dni, staram się prowokować dyskusje na sporne tematy. Gdy nie ma emocji, sporo zostaje w naszych głowach z tych wzajemnych spokojnych wyrzutów…

Przyjmijmy do wiadomości, że nie wszystko damy radę zmienić! Wady małe, czy takie, których u Waszego partnera zmienić się nie da, zostawiamy – niekiedy po prostu trzeba je przyjąć gratis, tak jak rodzinę faceta ;)

Akcentować zainteresowanie drugą osobą. Mam tu na myśli np. wysyłanie miłych SMS-ków, gdy partner jest w pracy, na delegacji, na nocce… Nawet zwykły dwukropek i gwiazdka (buziaczek) jest powodem do uśmiechu na twarzy adresata! Same tez pewnie nie raz marzymy o tym, aby po prostu pokazał, że o nas pamięta a SMS to tylko cząstka kosztów w porównaniu do zakupu kwiatów, czy innych niespodzianek. Niby to nie rozmowa, czy gest, ale potrafi osiągnąć wspaniały efekt!

Rozmawiać, jak to w tytule umieściłam. Tylko, czy faceci lubią rozmawiać? Są tacy i nie jest ich tak mało, jak zwykły donosić stereotypy! generalnie są dwa źródła umiejętności gadania – wyniesiona z domu rodzinnego, z wychowania oraz druga – wypracowana właśnie w związku. Wypracowuje rozmowa, niektóre kobiety uważają, że pomaga subtelne grożenie rozwodem… Trzeba pokazać partnerowi, że dobra gadka przynosi fajne efekty, informuje o potrzebach, o tym co denerwuje. Poprawia się okrzyczana jakość życia!

Przyznać się do błędu przed nim i przed sobą samą – no i to jest krok milowy. Wiele młodych kobiet, czy starszych wspominając przeszłość – mówi o tym, jak to upierały się przy swoim, robiły wyrzuty, wykłócały się. Facet wtedy najczęściej ustępuje dla świętego spokoju, braku focha a płci żeńskiej robi się głupio. Wszystkie z rozmówczyń podkreślają, że zdają sobie sprawę z tego, iż spokornieją z wiekiem lub już spokorniały! To ma sens… wiesz miałeś lepszy pomysł, pomyliłam się!

… kocham go, kocham ponad wszystko… 

[subscribe2]

Comments on this post

0 Comments