Za co lubisz styczeń? Bo ja lubię za…

Za co lubisz styczeń? Bo ja lubię za…

W tym roku po raz pierwszy zadałam sobie pytanie o STYCZEŃ. Jaki przez lata był dla mnie ten miesiąc, z czym się wiąże, co przeżywałam i czy jest znaczący?… Odpowiedzi jest mnóstwo! Zapraszam do lektury i obejrzenia pocztówek z miesiąca w kolejnych latach.

styczeń

Styczeń to początek naszej Rodziny!

Prawdą jest, że poznaliśmy się trochę przypadkiem i trochę z wyboru pod koniec grudnia 2008 roku. Po raz pierwszy spotkaliśmy się właśnie w styczniu, w kinie na kreskówce. Pierwszy miesiąc związku, podobnie jak cały pierwszy rok to wycieczki. Zaczęliśmy skromnie – od regionalnych miejscowości, ponieważ oboje mieszkaliśmy z rodzicami, chcieliśmy poznawać się w swoim towarzystwie, bez osób trzecich. To było takie nasze oderwanie się od rzeczywistości.

Teraz, im dłużej jestem w związku i im większy mam staż macierzyństwa, tym bardziej doceniam styczniową inaugurację kolejnego roku. Lubię zdążyć z porządkami. Czuję ulgę, gdy wyniesione lub rozdane worki niepotrzebnych rzeczy uwalniają przestrzeń na nowe przedmioty. Analogicznie robię miejsce na nowe doświadczenia. Im lepiej podsumuję miniony rok, im więcej przygotuję na kolejne miesiące, tym łatwiej mi się potem organizować.

Z drugiej strony przerwy w tym, co zaplanowane, np. choroba dzieci, nie denerwują mnie tak bardzo jak kiedyś. Mówię sobie – i tak tego nie przeskoczysz, jesteś matką i freelancerką. Po to dałaś sobie zawodową wolność, aby rodzina była na pierwszym miejscu.

Styczeń = Sylwester

Nasza pierwsza sylwestrowa noc była niezapomniana. Po pierwsze – wybraliśmy się na tzw. górki, by podziwiać fajerwerki nad naszą dzielnicą. Jakem 26-letnia wówczas panienka co roku chciałam właśnie w taki sposób spędzić Sylwestra. Po ćwierćwiecznych chceniach – udało się. Co więcej, akurat w 2009 roku organizowano pierwszego Sylwestra w naszej dzielnicy i jedynego na całą Bydgoszcz. No i My z górek mogliśmy podziwiać profesjonalny pokaz fajerwerków! Noworoczny buziaczek też miał swój niezapomniany urok!

styczeń, sylwester, pokaz fajerwerków

Styczeń = karnawał

styczeń, bal przebierańców, strój dla dziewczynki, królewnaNie chodziłam i nie chodzę na bale. W sumie to nie wiem dlaczego. Pewnie jako żona i matka chętnie skorzystałabym z takiej rozrywki, ale jakoś nigdy dotąd się nie złożyło. Imprezujemy sobie na spokojnie w zaciszu domu. Jako niemałżeństwo przygotowywaliśmy np. faworki lub pączki. Trzeba wrócić do tej tradycji, dzieci są starsze, będzie można bezpiecznie szykować ciasto i smażyć przysmaki.

Pociechy będąc przedszkolakami bawią się na balach przebierańców. W tym roku Konradek będzie miał swój pierwszy bal. Jest już pomysł na typowo chłopięcy kostium. Sonia w ubiegłym roku była królewną-wróżką. W tym roku obiecała przebrać się za czerwonego kapturka.

Styczeń = zima

Mamy mnóstwo zimowych fotografii… Bydgoszcz, Wisła, Ostromecko…

Moje styczniowe rytuały

-> narysowanie aktualnego koła życia, zbierającego na prostym rysunku 8 sfer kobiecych spraw. Dzięki tematu badam, w którym miejscu jestem. Czy jest lepiej, niż rok temu, czy wybrana droga to moje szczęście? Takie koło z oznaczeniem zadowolenia w wydzielonych częściach to podstawa coachingu, która zadomowiła się w najlepsze! Jeśli jesteś ciekawa mojego tegorocznego koła życia – znajdziesz je na fan page bloga.

-> ustalenie wymagań, potrzeb, celów, jak zwał tak zwał – na nowe 12 miesięcy. Wytyczne opieram zawsze na doświadczeniach mijających miesięcy. W tym roku chcę zwrócić uwagę na 3 rzeczy:

  • patrzeć na siebie, zamiast na innych,
  • skupić się na planach, bo od siedzenia nie ma zlecenia (moje hasło 2017),
  • mówić otwarcie o swoich oczekiwaniach a nie czekać, aż ktoś się domyśli.

 

Comments on this post

9 Comments
  • Kamil Radlak

    też lubię styczeń – nowy rok, nowe możliwości

  • Ja nie specjalnie lubię styczeń, ale też nie nie lubię :) Nie ma w nim dla mnie po prostu nic wyjątkowego :)

  • eV

    Tych zimowych krajobrazów niestety z roku na rok będzie coraz mniej.

  • Wspomniałaś o smażeniu faworków i aż smaku mi narobiłaś! :) Nigdy nie skupiałam się na styczniu, chyba w styczniu żyję jeszcze grudniem i dopiero przebudzam się w lutym :) Styczeń chyba lubię za możliwość nowych początków!

  • Aneta Sawicka

    A ja powiem szczerze, że stycznia nie lubię chyba najbardziej z całego roku. środek zimy, daleko do wiosny, nie chce się wychodzić z domu. Zdecydowanie wolę cieple miesiące

  • Aneta Sawicka

    A ja powiem szczerze, że stycznia nie lubię chyba najbardziej z całego roku. środek zimy, daleko do wiosny, nie chce się wychodzić z domu. Zdecydowanie wolę cieple miesiące

  • Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Choć w sumie styczeń daje nadzieję, że jeszcze 2-3 miesiące i zima się skończy :D

  • Mama-na-obcasach

    Styczeń lubię za Sylwester i otwarcie czegoś nowego, nowy rok nowe 12 miesięcy :)

  • Ja lubię styczeń, bo to początek czegoś nowego! Nowe plany i cele do osiągnięcia. To także moje urodziny! Chociaż z roku na rok coraz mniej się z tych urodzin cieszę, bo świeczek na torcie wciąż więcej i więcej… ;)