Świadome macierzyństwo

Kilka dni temu miałam okazję podyskutować z innymi mamami o świadomym macierzyństwie. Stąd dzisiejszy wpis :) Teza wyjściowa była taka, że macierzyństwo to nie tylko miłość, słodycz, buziaczki, przytulaski, ale także zmęczenie, brak czasu, etc. Jak my decydowaliśmy o naszych ciążach? No właśnie - my i naszych - to ważne słowa. Uważam, że rola mężczyzny to nie jest włożyć, dać i wyjąć! Staram się w swoim życiu włączyć Męża w egzystowanie z dzieckiem już od początku ciąży, przez poród i uczestniczenie w życiu malucha. Uparcie tez forsuje taką postawę u koleżanek. Pewnie można by tu poszerzyć temat o rodzicielstwo a nie tylko bycie mamą. Uważam jednak, że właśnie świadoma matka, jeśli może, to będzie angażować ojca; oczywiście jedna mniej, druga bardziej. U mnie akurat jest to angażowanie maksymalnie wyśrubowane. Inny panowie mogą tu współczuć mojemu jedynemu, ale trudno taki jego los, aby dzielił ze mną radości i TROSKI! Zatem pierwszy punkt - świadome włączenie ojca w opiekę przez matkę :) Nie pozostawianie siebie samej samej sobie. Decydowaliśmy o posiadaniu dzieci odstawiając zabezpieczenia po wcześniejszych rozmowach. Braliśmy zawsze pod uwagę nasz wiek, ile chcemy mieć dzieci, sytuację ekonomiczną (abym zbyt długo nie była bezzarobkowa) oraz to, jaka mamy fizyczna pomoc. Naszym szczęściem w dzisiejszych trudnych czasach jest to, że czas starania się to 1 lub 3 miesiące, czyli dość szybko. Pierwsza ciąża była bez liczenia cyklu kalendarzyków itd. Ze względu na to, że założyłam firmę, za drugim razem starałam się mniej więcej wiedzieć kiedy czego można się spodziewać. W obu przypadkach było ciut za szybko, za skutecznie ;) Za pierwszym razem z wielkim brzuchem kończyliśmy remont w mieszkaniu a za drugim - firma w powijakach i nie wszystko udało się zrealizować, jak chciałam. Na tym właśnie, na planowaniu opiera się definicja świadomego macierzyństwa. Pewnie sporo osób dopchało by tu metody antykoncepcji itd. Rozmowa na forum dotykała jeszcze zagadnień wieku do zostania mamą/rodzicami, samotnego macierzyństwa i tego jak jest późno. Narzekania mam około 20-tki i 30-tki koiły mamy wiekowo lat 40. Fajnie jest mieć takie wielopokoleniowe spojrzenie :) Koniecznie chciałam podkreślić jeszcze kilka kwestii. Gdy mamy szanse być świadomi naszego macierzyństwa, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że macierzyństwo to nie tylko opieka nad dzieckiem, to także utrzymanie domu w sensie prac codziennych. Tu najlepszym rozwiązaniem według nas - mam - jest współdzielenie się obowiązkami domowymi. Myślę sobie, że nawet nie musi to być podział, jak proponuje perfekcyjna gospodyni, ale ważne jest aby jednego dnia na jednej głowie nie było poza dziećmi, zakupów, obiadu, etc. W młodszych latach wbrew buzującym hormonom warto starać się posłuchać rozumu, jeśli nie rodziców, to można poobserwować starszych od siebie znajomych, czy kogoś w rodzinie, aby wiedzieć po jakich decyzjach jak się wychodzi. Każde życie idzie innymi torami, lecz niekiedy nawet telenowela bywa pomocna, oczywiście z naszych realiów ;) Mamy 30-letnie wspominały właśnie o tym zastanowieniu. Z rozmowy wyszło, że chyba najlepszym wiekiem na bycie mamą jest ok. 30. Niekoniecznie podzielam to zdanie. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że powinno być to wcześniej. Nie wiem czy ok. 20 to dobry wiek na małżeństwo, ale między 20-25 fajnie byłoby mieć dzidzię. Nowe przyzwyczajenia i dziwne sytuacje, z którymi trzeba się liczyć, np. zjedzenie śniadania ok. 11 a nie jak to wcześniej bywało - bardziej rano. Bieganie pół dnia w szlafroku, bo przecież i tak nikt nie wpadnie, albo jedynie babcie się będą w okół nas kręcić a dla dziecka i tak jesteśmy idealne. Po urodzeniu dziecka najczęstsza chwil a dla siebie jest spędzenie czasu samej ze sobą w... wannie. Umówienie się z koleżankami, jeszcze gdy one tez mają dzieci - to zaczyna być rzadkość. Większość z nas dotyka także akceptacja za szczupłej, lub częściej nieco grubszej sylwetki. Mi np. została siatka rzek, jak ja to mówię, czyli masa rozstępów. Mąż je akceptuje, dotyka, przytula się i fantastycznie jest doświadczać takich zachowań. Na koniec konkluzja - jakby źle nie było to relacja dziecko-rodzice, dziecko-mama, po każdej złej chwili potrafi zmienić się w moment mlekiem i miodem płynący! Dla par, które nie mają przeciwwskazań medycznych do bycia rodzicami - zdecydujcie się! Dla par z przeciwwskazaniami - dajcie na luz lub zmieńcie lekarza :) [subscribe2]