Ten i pozostałe materiały z cyklu znajdziesz tutaj.

***

Mama M. w wychowywaniu dzieci jest tak na prawdę sama. Babcia M. od lat choruje na chorobę Parkinsona i obecnie sama jest całkowicie zależna od innych ludzi (m.in. Dziadka M.). Powoli przestaje być także partnerem choćby do rozmów o problemach. Babcia T. w charakterze opiekunki, czyli w tzw. godzinach pracy, nie pomoże, choć wydaj się że mogłaby... Rodzice M. pomagają odrobinę finansowo a Babcia T. - odrobinę fizycznie. Nie jest to jednak pomoc w takim zakresie, jakby to było, gdyby Mama M. pracowała w pełnym etatowym wymiarze. Sonia zaczęła we wrześniu 2014 chodzić do przedszkola. Niestety jednak była w nim przez kilka dni w miesiącu bo resztę, wspólnie z Bratem przechorowała. Pani pediatra prowadząca uznała, że o ile Siostra zaczyna radzić sobie z zarazkami, o tyle dla Konrada są one niebezpieczne. Przełom lat 2014/2015 spędzony w szpitalu z zapaleniem płuc u obojga. Rodzina M. wyszła z zaleceniem/prośbą przytrzymania Sonii do kwietnia 2015 w domu i podejrzeniem astmy u Konrada. Ze względu na Syna, Rodzice zadecydowali o pozostawieniu Córki w domu. Choć tak na prawdę nie ma gwarancji, że choroby jakkolwiek nie zaczną się od początku. Tym samym zarysowało się przed Mamą M. widmo braku szans na zarabianie (wcześniej podczas pobytu w p-kolu) no i do tego przebywania z dwójką dzieci bez wsparcia osób trzecich przez 3 miesiące = Mum's Long Days! Bardzo long! Szczególnie listopadowe i grudniowe chorowania odbiły się najgorzej na psychice Mamy, odcisnęły piętno nawet na Tacie. Skoro rysuje się konkretny odcinek czasu - wiadomy, do zagospodarowania, już nie 3-tygodniowy z przerwą a 3 miesięczny!!!, to trzeba maksymalnie przygotować się, aby wyeliminować wcześniejsze rujnujące Rodzinę błędy. Do zagospodarowania jest dokładnie okres od 5 stycznia (po wyjściu ze szpitala) do 7 kwietnia (po świętach Wielkiej Nocy). Sonia (zresztą tak samo, jak Konrad) ma urodziny 15. kwietnia. Jest zafascynowana piosenką Sto lat i buduje torty np. z klocków. Data kwietniowa została przyjęta tak, aby na dzień urodzin (środa) wypadał maks tydzień = czasowi rozwoju choroby, aby dzieci mogły Sonii zaśpiewać, aby był torcik dla niej w grupie, cukierki. Taki jest cel budowania odporności, aczkolwiek statystyki chorób dzieci znajomych wcale nie są pocieszające. Cel jest jednak godny.

Tak sobie myślę, że decyzje podejmowane za czasów, kiedy dziecko jest maleństwem, nijak mają się do tego, co czeka rodzica w przyszłości. Jednak przez te niby mniej trudne - też trzeba przebrnąć. Jak dotąd moja najważniejsza decyzja zmieniła nasz plan dnia i o tym chcę napisać. Continue reading