Doniczki z niczego

Nie trafiłam jeszcze na doniczki do kwiatów, które chciałabym mieć w pokoju Sonii. Przed imprezą roczkową, musiałam jednak nieciekawie wyglądające plastiki jakoś udziecinnić, czy udekorować... Przecież to pokój Maluszka! doniczki Czytaj dalej Doniczki z niczego

Co łączy 78cm i motyle?

Ciekawa jestem kiedy Wy zaczęliście myśleć o miarce wzrostu? Moja pierwsza myśl na ten temat pojawiła się w momencie urządzania pokoju. Były jednak pilniejsze wydatki i tylko pobieżnie przejrzałam ofertę... Konkretna koncepcja pojawiła się, gdy Sonia zaczynała stawiać swoje pierwsze kroki. Wtedy w głowie zapaliło się światełko, że pewnie niedługo będzie już ładnie stała i będzie można postawić Dzidzię pod ścianą i odmierzyć. Oczywiście ten, kto próbował tego czynu i mu wyszło, ma u mnie Mistrza! Po kolei jednak... smerf i motylki   Czytaj dalej Co łączy 78cm i motyle?

Mamusiu, a co to jest?

Wczoraj była sobota... Pewnie w wielu domach dzień pracowity, sprzątanie, etc... Mój mózg mimo totalnego niewyspania (a może właśnie dlatego) postanowił zrobić mini przemeblowanie w mieszkaniu! siatka Mamy na prawdę nieliczne wolnostojące meble, bo zdecydowaliśmy się z powodu małego metrażu, na zabudowę ścian. W pokoju z aneksem kuchennym mamy zabudowaną ścianę kuchenną, długą wnękę pokojową i ścianę z drzwiami balkonowymi. Myślę, że niedługo zobaczycie kilka fotek z tego pomieszczenia. "Luźne" są tylko stół z krzesłami, krzesełko do karmienia, stolik i kanapa. W pokoju Sonii zabudowane są dwie ściany równoległe - drzwiowa i okienna. Nie przymocowane do ściany pozostaje łóżeczko, krzesełko przy łóżeczku i komoda. Specjalnie to opisałam, abyście mieli wyobrażenie, że w tej garstce meblostanu można jeszcze coś pomieszać! Od rana rozpakowałam coś z czym Sonia dzielnie walczyła, czy raczej pytająco oglądała. Ma to zawisnąć u niej w pokoju i docelowo zastąpić... komodę! Tak, myślę że to mi się uda - z takim pomysłem zaczęłam wczorajszy dzień. siatka1 OMD poszedł na zakupy a że to takie po wypłacie, to wiedziałam, że mam sporo czasu. Zatem szybciutko przestawiłam stolik do przedpokoju... robiąc z niego buciarkę (nie pytajcie jak ;-P ) Mama się wścieknie, bo to po niej dziedziczone...! Na miejsce stolika postawiłam zabraną z Sonii pokoju komodę... Mąż wrócił a ja ze spojrzeniem Kota w Butach biegałam za nim, żeby wywiercił w suficie otwór na haczyk! No OK, tylko najpierw musiał znaleźć odpowiedni... Niestety nie znalazł! Moja mina była warta milion dolarów! Zielona dżdżownica, z którą nasza Dzidzia spędziła większość dnia, chwilowo (na popołudnie, wieczór i do dziś) zawisła w wejściu do naszego "salonu" na haku do drewnianej bujawki... Wspomniane zwierzątko to nic innego, jak półka wisząca na zabawki! O tym, jaka była motywacja zaopatrzenia się w nią napiszę, jak zawiśnie w przeznaczonym jej miejscu. siatka2 BTW: Biedni są ci faceci, co przychodzą na gotowe pomysły a ilu z nich nie cierpi przestawiania mebli...! Z moim Mężem bywa różnie, ale w tym przypadku nie ma wyjścia :-D