Tradycje rodzinne: Halloween, Wszystkich Świętych i Zaduszki

Tradycje rodzinne: Halloween, Wszystkich Świętych i Zaduszki

Tradycje rodzinne to ta część naszych obyczajów, którą tworzymy sami w obrębie najmniejszych komórek społecznych. Wszystko zaczyna się od rodziców, którzy przynoszą zwyczaje ze swoich domów, niektóre łączą, inne zmieniają. W toku życia, zmian w składzie rodziny oraz mód, coś przybywa i coś ubywa. Ten wpis poświęcam tradycjom listopadowym w naszej rodzinie.

tradycje rodzinne, Zaduszki, Wszystkich Świętych

Liściopad* stwarza wiele okazji do tworzenia i kultywowania rodzinnych zwyczajów.

Tradycje rodzinne – Halloween

Nie sposób zahaczyć o Halloween, którego ani w moim, ani w męża domu nie było, za to rozwinęło się odkąd na świat przyszła Sonia. Wycięta dynia jest pretekstem do jesiennych sesji fotograficznych, do obserwowania wieczorem świecącego lampionu. Pisałam o tym więcej we wpisie o sposobie przygotowania lampionu z dyni. Taka seria fotografii może być wykonana w zaciszu domu wbrew niesprzyjającej aurze.

Amerykańskie święto jest niczym innym, jak wigilią dnia zadusznego. Im dłużej jestem matka, tym więcej zalet widzę w jego obchodzeniu. Jako dziecko bałam się bardzo duchów, nie cierpiałam cmentarzy. Teraz wiem, że brakowało czegoś, co tą całą tajemniczą dla malucha a zatem i straszną aurę, może oswoić. Halloween jest świetnym pretekstem do dyskusji o tym, czego dzieci się boja, o ciemności, o płomieniu, ogniu, o duchach i stworach. Póki co nasze święto nie polega na rozrzucaniu po domu sztucznych części ciała i robienia duchów wszędzie, gdzie popadnie. To zbyt hardcorowe. Projektujemy wspólnie dynie w domu. Ponadto dzieci mają zajęcia w przedszkolach, córka w ramach języka angielskiego, synek swoje pierwsze plastyczne.

Tradycje rodzinne na Wszystkich Świętych i Zaduszki

Wszystkich Świętych to dzień odwiedzania grobów. U nas obowiązkowo mojej mamy i taty mego męża. To są dwa miejsca, w których jesteśmy. Tradycja nie jest jeszcze zbyt długa, 2 razy u mamy i 5 razy u teścia, ale z roku na rok się utrwala. Pozostałe groby, w zależności od rozkładu dni wolnych w kalendarzu odwiedzamy w przeciągu 2 tygodni. Zwykle dłużej trwają przygotowania. Znicze kupujemy miesiąc wcześniej. W październiku także, o ile pogoda dopisuje, przygotowuję sama róże z liści klonu. Sonia wykazuje wielkie zainteresowanie tematem, być może w przyszłym roku mi pomoże. Tym razem na grobach zostały położone stroiki, tzn. ozdoby wykonane z liści i kartonu. W poprzednich latach, udawało się dodać także coś zielonego z igłami. Tradycje rodzinne tutaj to samodzielne wykonanie dekoracji na grób.

Zaduszki jeśli przypadną w weekend są przyczynkiem do odwiedzania grobów i rodziny. Naczytałam się o staropolskich zwyczajach, ucztowania na grobach w trosce o to, aby zmarły był najedzony i dobrze się czuł. W pierwsze odwiedziny na grobie po mamy śmierci zostawiłam jej na grobie krówkę, bardzo lubiła krówki, miałam takie poczucie wewnętrzne, aby się podzielić, nie interpretowałam tego jako polski zwyczaj. Piękna jest wymowa zaduszkowego światła, kiedyś ognisk, dziś elektronicznych światełek. Zapalane płomienie miały wskazywać umarłemu drogę, oświetlać ją, aby była bardziej przyjazna i bezpieczna. Dziś się to nieco spłaszczyło, jest symbolem pamięci.

Odwiedzamy miejsca pamięci

Zwieńczeniem rodzinnych odwiedzin grobów jest wieczorny spacer po cmentarzu. Dopiero pierwszy wspólny spacer w towarzystwie mojego, jeszcze wtedy nie męża, pozwolił mi oswoić się z tą niezwykłą aurą. Chodziliśmy wtedy po najstarszym cmentarzu w Fordonie. Z największą przyjemnością poszukujemy otwartych tradycyjnych zniczy, by obserwować jak odważnie płomień walczy z wiatrem, patrzeć gdzie ulatuje dym.

Znicze zapalamy na grobach rodziny i znajomych. chcemy wspólnie z mężem budować inną tradycję. Teść zapalał lampkę na pamiątkę swojego wujka na pomniku w Tucholi, upamiętniającym pomordowanych w Rudzkim Moście… Najlepszym Synom Ojczyzny. My, jako my, nasze 4 osoby mieszkają w dzielnicy, gdzie także jest miejsce pamięci, tzw. Dolina Śmierci. Jako uczennica chodziłam tam z klasą zapalać znicze. Każde z nas wniosło po 1 zwyczaju. Wspólnym pomysłem jest zapalenie lampki na jeszcze jednym grobie. Przy kościele naszej parafii jest pochowany proboszcz Zygmunt  Trybowski, budowniczy kościoła. Jego nazwiskiem nazwano ulicę, przy której mieszkamy.

3 ostatnie miejsca pamięci mogą być inspiracją także dla Ciebie, jeśli nie masz jeszcze nikogo bardzo bliskiego na cmentarzu lub nie możesz go odwiedzić. Wartościowym zwyczajem jest zapalanie zniczy w miejscach wypadków samochodowych, przy kapliczkach i pod krzyżami na cmentarzu, jako symboliczny wyraz pamięci o ogóle nieżyjących osób.

Listopadowe tradycje rodzinne Murawskich

_________

*liściopad – tak nazywam Sonii jedenasty miesiąc roku, by łatwiej rozpoznała powstanie nazwy,

Tags:

Comments on this post

3 Comments
  • Dopóki nadal obchodzimy Wszystkich Świętych, zwyczaj Halloween nie jest niczym złym. Problem pojawiłby się, gdyby tradycja Święta Zamarłych została wyparta przez przebierańców i dzieciaki zbierające słodycze.

  • Coś w tym jest co mówi Kasia, jednak zabawy dla dzieci nigdy za mało :)

  • www.kasiaekiert.pl

    podoba mi sie wykorzystanie dynii – ale raczej jako symbol jesieni…
    nie lubie halloween… zostałam wychowana mocno w tradycji Swieta Zmarlych i to dla mnie działa…