Trochę śniegu…

Mimo jeszcze trwającego choróbska, muszę się ruszyć z domu! 7 stycznia zaraz pędzę załatwiać ważne sprawy, na które mam termin, powinnam przedtem poprzebywać trochę na powietrzu. Ku mej radości z owej potrzeby udało się uczynić rodzinny spacerek. No... spacerowaniem tego nazwać, nie można, bo Sonia ciekawa wszystkiego, zachowywała się dość niesfornie. Staram się nie robić noworocznych postanowień, ale nasza mała wyprawa uświadomiła nam, że jedno na pewno trzeba przedsięwziąć - PRZESTAĆ WOZIĆ SONIĘ WE WÓZKU! Wózek miał być odstawiony zaraz po wakacjach, by nauczyć Sonię po prostu korzystania z dobrodziejstw spaceru a nie słuchania naszych uwag. Niestety opiekunka WOLI zabierać Dzidzię do siebie we wózku. Nie miałabym nic przeciw, gdyby mieszkała , gdzieś daleko, ale obecnie dzieli nas może z... 200 metrów, 5 minut drogi! Dziś życie uświadomiło nam, jaki błąd zrobiliśmy zgadzając się, aby chodzące dziecko było wożone! Pół biedy, gdybyśmy nadal wychodzili z Sonia na spacery, ale ostatnio dzieje się tak, że jej jedyne pobyty na dworze to te z opiekunką... Przy okazji - sama dla siebie w duchu zaplanowałam na ten rok naukę religii dla Sonii, aby wyjaśnić jej dzidzię z panią na obrazku u Babci, aby kolejna szopkę nie oglądała już zainteresowana zwierzątkami a bardziej postaciami ludzkimi. Z tego zdawałam sobie sprawę dawno i po dzisiejszym widzę, że Córka będzie już gotowa na pierwsze informacje :) Co roku staramy się jeździć i mam nadzieje będziemy to robić dalej na bydgoski Stary Rynek i ulice Mostową. Na rynku jest choinka, zawsze jakoś udekorowany Urząd Miasta no i oczywiście szopka. Na bocznej ulicy stoją oświetlone anioły. W tym roku zawędrowały także na taras Opery, ale ten nie jest ogólnodostępny.