Weekend w Poznaniu – Nowe Zoo

Weekend w Poznaniu – Nowe Zoo

Zwiedzanie dużego ogrodu zoologicznego z kilkunastomiesięcznym żywiołowym dzieckiem, jest po prostu szaleństwem! Nie był to najbardziej trafiony pomysł a w piątek 16.08. była jeszcze masa ludzi. W starciu na zwierzyńce, poznańskie Nowe Zoo jest obecnie dla Rodziców M. na szarym końcu…

Zaczęło się od pewnej niesnaski. Do każdego wyjazdu Mama M. przygotowuje się starannie. Teraz też miała spory zakres wiedzy. Wiedziała, że w zoo zapłaci kartą, w związku z czym bezpiecznie będzie mieć gotówkę na nocleg i pamiątki. Niestety z powodu tłumów była otwarta druga kasa, pomocnicza, w której sprzętu do płacenia kartą nie było. To jeszcze mogła przeżyć.

Mąż specjalnie wziął wolne na piątek, bo bilety są tańsze o 5zł na sztuce (w wolne dni – 20zł, w powszednie – 15zł). Dycha w kieszeni to zawsze jakiś drobny zakup. Mama M. poprosiła dwa bilety normalne a dzidzia jest do trzech lat a ta (cenzura) sprzedała jej bilet rodzinny! Zamiast 30zł zapłacili 35. Połapała się od razu, ale pani szanowna nie chciała tego odklepać. Ok, powiecie, że czepia się o 5zł. Dobra! Do licha jednak – jaka to troska o klienta, skoro dzieci do lat 3 wchodzą za darmochę a płacą jedynie rodzice?! Rodzinny bilet opłaca się już po 3. roku, gdy dziecko wchodzi z rodzicami. Obsługa powinna być do klienta, w trosce o niego proponować lepsze rozwiązania – no sorry – takie czasy!

Gdyby mieszkała w Poznaniu, miałaby wykupiony bilet roczny, mega opłacalny.

Na koniec niestety jeszcze jeden niesmak – ceny pamiątek! Wielka reklama przed wejściem, że kupi się tu pamiątki tylko z Zoo Poznań! Hmm! Okolicznościowej pieczątki – brak! Na stoisku kartą się nie zapłaci. Plastikowe zwierzaki od 10zł. Chcąc obdarować dzieci z rodziny wydaliby tyle samo na pamiątki co na cały 3-dniowy wyjazd! Do licha!

No i tak, są dinozaury i inne stwory, których w Zoo nie ma. Mama M. liczyła, że znajdzie chociaż breloczki po 2zł, żeby była tematyczna pamiątka – gdzie tam! Owszem pamiątki z napisem zoo były dostępne i taką też kupili a dla Sonii małpkę maskotkę, bo małpki w domu jeszcze nie ma. Pewnie, gdyby miała pełen portfel, nie patrzyłaby na to, z drugiej strony docenia, gdy miejsce ma głupią widokówkę i pieczątkę oraz swoje produkty.

Sytuacja kojarzy się z chińskimi muszlami nad morzem, czy miniaturowymi plastikowymi ciupagami w górach – PRAWIE adekwatne do tematu!…

Link: Zoo w Poznaniu – poczeka aż Sonia będzie starsza!

Comments on this post

0 Comments