O tym jak Zakamarki wygrały z Legią i Górnikiem…

Zakamarki to wydawnictwo, które zaszczepia na rynku polskim literaturę skandynawską. Częściej nie podążam za trendami, wręcz złośliwie unikam modnych rzeczy, książek, mebli, aranżacji.  Taka matka przekora. Lektury z Półwyspu nie zajmują wielkich połaci mojego mieszkania. Przyznasz, że kiepski ze mnie czytelnik, staromodny... a tu jednak... Zakamarki, wydawnictwo dla dzieci, książka dla dzieci, Skarpetka ... otrzymałam książeczki dobrane przez specjalistów do wieku moich dzieci. Książeczki skandynawskie właśnie. Dwie, nieszablonowych rozmiarów, dobrze wydane, w twardej oprawie, która bardzo (niestety) zasmakowała mojemu synowi... Zauważyłam po fakcie, niemniej nie tylko karton podlega konsumowaniu...

Po Zakamarku dla każdego

Lubię, gdy skądś wracam i mam po upominku dla każdego z moich dzieci. Są wtedy bardzo zadowolone. Cieszę się, gdy prezenty różnią się od siebie, choć zwykle równa się to większym problemom. Już kilkukrotnie wcześniej darowywałam im książki, zwykle obejrzały, pochwaliły i kontynuowały zabawę. Tym razem mimo późnej pory, miałam z nimi usiąść i je przeczytać... To było dla mnie coś nowego. Na początku książeczkę o Bincie podpięłam do córki a Skarpetkę do synka. Sugerowałam się płcią, tymczasem po zamianie zrozumiałam całą magię, różnicę w długości tekstów i zakochałam się w tym, że temat i sposób jego przekazania nie mieści się w moim sposobie myślenia o książkach.

Zakamarki, wydawnictwo dla dzieci, książka dla dzieci, BintaTo co z tą Legią i Górnikiem?

Nasz Tata M. nie przepada za głośnym czytaniem. W 99% przypadków na prośby o poczytanie odpowiadał: Legia - Górnik, dwa - zero...! Któregoś dnia prośba o wspólny czas z książką była zupełnie inna. Czerwony prezent w garści i wołanie: Tato, Tato, to! Książka uboga w tekst, z przewagą obrazków rzadko spotykanych w bajkach. Tata się skusił! Skusił się i od tego czasu, co wieczór czyta synowi a raczej bardziej opowiada... Widok ojca przeglądającego wspólnie ze szczerze zaangażowanym dzieckiem książkę, wyjaśniającego obrazki - magia! Po kilku wieczorach, czasem z jedną książką, czasem z drugą, synek sam chętnie sięga po te właśnie lektury, świadomie odrzucając Carsy Disneya, czy bogato ilustrowane baśnie...

Czy to Zakamarki ograniczeń?

Choć nie mam problemu z odpowiadaniem na najbardziej wymyślne pytania moich przedszkolaków, to książka kojarzyła mi się dotąd z piękną bajką, baśniami, czasem śpiewanymi wierszykami... Okazało się jednak, że w książce dla malucha mama może kręcić pupą podczas tańca a na stronach dla starszaka - chłopiec może zostawiać w lesie swoje ukochane zwierzątko. Przyznaję się, że sama nigdy bym nie kupiła tych książek a dzięki temu, że je dostałam - dowiedziałam się jak ogromny kawał otoczenia, relacji, uczuć i emocji, omijał dotąd moje pociechy! Dziękuję za ten wspólny czas i choć jedna z książek nie wygląda już na nową, z każdym czytaniem zyskuje na uczuciowej i rozwojowej wartości.
  • Zaciekawiłaś mnie! Podobał mi się fragment z Tatą :) Zawsze miałam opory przed książkami z małą ilością tekstu. Może dlatego, że jestem mało kreatywna i nie do końca wiedziałam, jak je „czytać”. Ale dzieci doskonale sobie z tym radzą.

    Nasze ulubione książki z Zakamarków to:
    * Jest tam kto? http://www.zakamarki.pl/index.php/jest-tam-kto.html?dir=asc&order=a
    * Wymyśl coś http://www.zakamarki.pl/index.php/wymysl-cos.html?dir=asc&order=a

    Niby dla maluchów, ale mój 6-latek nadal po nie chętnie sięga. Lubię takie nieszablonowe podejście do tematu.

    Jednego mi tylko brakuje w Twojej recenzji – o czym właściwie są te książki? Wiem, że streszczanie książek w recenzjach to kiepska praktyka, ale choć jedno zdanie bym z chęcią przeczytała – musiałam wejść na stronę wydawnictwa i doczytać sobie, żeby wiedzieć, o czym mówisz :)

    Więcej recenzji poproszę!

    • o Bincie i o Skarpetce, o tańcu i o zostawianiu zwierza w lesie :) Dziękuję, rozważę Twoją prośbę :)