Zdalna PRACA DLA MAMY, czyli freelance i macierzyństwo.

Zdalna PRACA DLA MAMY, czyli freelance i macierzyństwo.

Zdalna praca dla mamy, jak wiele rzeczy w tej życiowej roli, jest wyzwaniem. Od Twojej decyzji zależy, czy je podejmiesz. Ja podjęłam, i choć mam na głowie dużo więcej, niż na etacie, to nie żałuję. Zapraszam po inspiracje!

myfirst7jobs, mamy freelancerki, zdalna praca, mama freelancerka

Doceniłam swój smartfon

Pewnie w to nie uwierzysz, ale ja tak na maxa wykorzystuję smartfon dopiero od wakacji 2016. Być może dlatego, że trafiłam wreszcie na swój model telefonu. Nadal za idealną mam Nokię Comunicator, jednak mój obecny LG sprawdza się na 5+

Używałam telefonu wcześniej, a jakże! W autobusie, przy okazji, jak był pod ręką, by coś sprawdzić etc. – jednym słowem – klasycznie, jak wszyscy. Zauważyłam jednak, że są momenty np. 30 minutowych zabaw rodzeństwa w pokoju. Nie przerywamy im tego. Nigdy też nie wiadomo, kiedy zabawa się skończy. To jest świetny czas na zrobienie czegoś: społeczności, odpowiedzi na maile, filmik motywujący… Laptopa nie rozłożę tak szybko a urządzenie mobilne mogę w każdej chwili odłożyć, nawet do kieszeni. Unikam tym samym zainteresowania małych rączek.


Wykorzystuję czas dany mi w prezencie

Najpopularniejszą radą jest tu pracowanie w trakcie drzemki – słusznie. Jednak odkąd ja odpowiadam za dostarczenie dzieci do przedszkoli, znajduję jeszcze inne okazje. Przykładowo – gdy ucieknie autobus. Jeszcze niedawno wściekłabym się, że muszę czekać na kolejny aż pół godziny. Mogłabym się tak zachowywać, bo odwożenie dzieci zabiera mi godzinę z dotychczasowych 5, jakie miałam w ciągu dnia na realizację zleceń.

Teraz mówię sobie – trudno. Gdy odprowadzę córkę, najczęściej przychodzę na przystanek powrotny 1-2 minuty po moim autobusie. Przecież to czas idealny! Świeże powietrze… no dobra przy ulicy, ale wiesz o co chodzi, nie siedzisz w 4 ścianach, widzisz ludzi ;) Po drugie nie jestem w towarzystwie dzieci, nie będą mi wchodzić na kolana, interesować się co robię. Kiedyś myślałam także tak: TYLKO pół godziny na pracę? Nie nie – AŻ pół godziny. Podam Ci przykładowy spis rzeczy, które zrobiłam w tym czasie:

  1. Sprawdziłam, czy nie mam pilnych maili.
  2. Wstawiłam zdjęcie na Instagram.
  3. Przejrzałam fejsbukowe grupy dla blogujących mam.
  4. Dodałam linka do swojego wpisu na jednej z grup i od razu przejrzałam i skomentowałam 3 wpisy, według reguły.

Bez względu na to, czy zarabiasz pisaniem tekstów, jak ja, czy czymś, co wymaga przestrzeni warsztatowej, akcesoriów itd., wykorzystanie tego, co zgromadziłaś w galerii zdjęć swojego smartfona, w schowku z linkami, możesz uskutecznić w każdym miejscu, nawet na przystanku autobusowym.

BTW: samą jazdę autobusem wykorzystuje raczej na czytanie książek, co odkąd zostałam mamą nie jest u mnie zbyt popularne.


20 minut zabawy na podłodze

W każdej z metod pojawia się dziecko lub taka organizacja czasu, aby się do niego dostosować. To jest cluo! Przecież decydujemy się na elastyczne życie zawodowe mamy freelancerki po to, aby móc zawieźć dzieci do szkoły, odebrać z przedszkola, nie tłumaczyć się przed nikim, gdy zachorują, nie musieć ściągać na siłę kogoś do pomocy. Przypadki z nimi związane mają pierwszeństwo.

Zdecydowałam się na realizowanie zleceń zdalnie jeszcze z jednego powodu. Miałam dość mówienia dziecku, że tata idzie do pracy. Robił się wtedy taki dysonans, tata pracuje a mama siedzi w domu. Nie lubię być kurą domową, nie czuję tego. Było mi źle z tym prostym dziecięcym myśleniem. Nie mam tego sposobu myślenia za złe córce, ale TO JA ZAWSZE chciałam być mamą pracującą!

Gdzie w tym wszystkim macierzyństwo? 

W wygospodarowaniu czasu dla dzieci, wspólnego w relacji mama <-> rodzeństwo, ale też mama <-> córka i mama <-> syn.

Ostatnie i pierwsze nie jest trudne. Syna odbieram z przedszkola najczęściej o 13 a dopiero o 15:30 wraca tata z córką. Wspólnie bawią się zwykle przy każdej sposobności a najbardziej po obiedzie lub w trakcie, gdy szykujemy posiłki.

Natomiast odkąd synek dołączył do wieczornego rytuału usypiania, straciłam czas dla córki. Wcześniej było tak, że siedziałyśmy lub leżałyśmy, razem tylko we dwie, i opowiadałyśmy sobie miniony dzień, śpiewałyśmy piosenki. Gdy moja pociecha spała, realizowaliśmy usypianie synka (mają wspólny pokój). Obecnie syn słucha razem z nami bajeczki, potem oboje dostają buziaczki od rodziców i zasypiają w swoim tempie.

Znalazłam czas dla córki, gdy odprowadzimy już syna do przedszkola. Dojeżdżam nieco dalej z córka i czas przejścia na przystanek, czekania na autobus, jazdy i przejścia do przedszkola, wykorzystujemy na to, co zwykle robiłyśmy wieczorami.

Metoda „zabawy na podłodze”

To zabieganie o wspólny czas niektórzy nazywają zabawą na podłodze. Oznacza to chwile, podczas których nie istnieje dla nas świat zewnętrzny w sensie telewizora, urządzeń mobilnych, spraw dorosłych. Jest to dowolnie wykorzystany czas, ale tylko dla jednego z dzieci. Moim zdaniem trochę paradoksalnie ułatwia mu to zrozumienie, że mama jest wspólna, ma czas i dla mnie, i dla brata/siostry.

Nie musi być to czas w ramach rytuałów, np. kąpiel tylko 1 dziecka w danym czasie. Są rodzice, którzy zaprogramowali w ciągu dnia takie przedziały czasowe, aby autentycznie pobyć z dziećmi. Ważne tylko jest to, by jedną ręką nie budować wierzy a w drugiej trzymać telefon. To czas, w którym istnieje tylko dziecko i ja.

Dzięki takiemu postępowaniu skończyło się u nas nerwowe zabieganie córki o moje zainteresowanie, natarczywe czasami przytulanie się itp. Rozumiałam przyczyny, bo przecież przez 2 lata była jedynaczką. Nie mogłam jednak znaleźć metody. Córka rośnie, nie noszę jej tak często, jak brata i wiele innych kwestii, które dzieciaki szybko wyłapują i biorą do siebie. To się kumulowało i ujawniało w emocjach. Teraz coraz częściej je przegadujemy :)

Mamy freelancerki to mamy i freelancerki, warto zachować między tymi rolami zdrowy balans.


-> Organizacyjna biblioteczka o pracy dla mamy, też zdalna praca <-

  1. Agnieszka Skupieńska opisała 5 historii przedsiębiorczych mam. Pokazała tym samym, że mamy freelancerki na różny sposób i czasami niełatwo, ale jednak ogarniają a może co ważniejsze – łączą swoje zadania w obrębie jednej, dla każdej z nas równej doby.
  2. Cykl o pracy dla mamy
  3. zdalnyninja.pl
  4. A na początku macierzyństwa, warto byś nauczyła otoczenie i ono samo nauczyło się kilku rzeczy, o których pisze Kasia Pszonicka – 12 sposobów jak możesz pomóc młodej mamie

Tags:

Comments on this post

20 Comments
  • Dzięki za ciekawy artykuł :D Praca zdalna rządzi! A no i dzięki za link do https://zdalnyninja.pl

  • Beata Kozakowska-Burdzińska

    Wieczny wyścig z czasem :)

  • Bardzo ciekawy wpis, faktycznie tak właśnie najlepiej gospodarować czas, czasem się udaje, czasem nie. U mnie długie dojazdy do pracy stały się chwilami tylko dla mnie samej, tak bardzo tych chwil się potrzebuje. :)

    • I są to chwile na nasze pasje :-D

  • Świetne rady, ale u mnie czas niestety przelewa się przez palce. Też mam dwójkę dzieci, pracę na etacie, męża i dwa blogi. Teraz kiedy synek już poszedł do żłobka mam tego czasu trochę więcej, zarówno na zajmowanie się domem jak i na swoje pasje i rozwój osobisty. Najważniejsza jest harmonia. Również staram się wykorzystać każdą chwilę jak najproduktywniej. Pozdrawiam serdecznie ;)

  • Mnie sporo czasu zabierają dojazdy do pracy ok. 2,5 dziennie. Początkowo byłam bardzo nieszczęśliwa z tego powodu, ale szybko czas ten okazał się idealnymi godzinami dla mnie samej, czas poświęcony na czytanie czy krótką, regeneracyjną drzemkę ;) PS. Jeżdżę pociągami :)

  • Chyba robię podobnie, tyle, że wolę laptop. Smartfon się sprawdza kiedy w końcu położę się do łózka. Mimo wszystko u mnie ten tryb dnia przyprawia mnie o wyrzuty sumienia, że mój wolny czas spędzam przy komputerze, a nie z dzieckiem. Co prawda ja na tym nie zarabiam i może inaczej by to było gdyby to była forma pracy. Czuję, że powinnam czasem zwyczajnie się położyć i unieść nogi do góry lub wolny czas przeznaczyć na sprawdzenie jakiegoś nowego przepisu, bo jak narazie rozdzielam się komputer-dziecko.

    • Piszesz bloga w tym wolnym czasie, dobrze zrozumialam? U mnie zawsze byl zarobek, bo na 1 pensji przy hipotece nie daloby rady. Teraz jeszcze 2 dzieci w niepublicznych pkolach. Bede szczera – tez bym miala wyrzuty sumienia. Od ponad 4 lat jestem mama i wiem jalie to unikalne chwile wiec jesli ja mam wolne i dxieci potrzebuja, aby im czas zagospodarowac – robie to. Delektuje sie momentami, gdy same sobie czas zajma. 3mam kciuki, bo to trzeba samemu wypracowac. Co do lapka, gdy cirka miala 2 lata usmiercila mi laptopa. Nie wiem co ponaduszala, jak i w ogole. Od tego czasu laptop nie ma racji bytu przy dzieciach.

  • Bardzo mnie zaciekawiłaś i tak zgadzam się, należy korzystać z każdej nadarzającej się okazji, kiedy mamy wreszcie chwilę la siebie, czyli tak jak piszesz w trakcie drzemki czy czekajac na kolejny autobus :) Całuję :)

  • Ciekawe zestawienie – ja też coraz bardziej doceniam mojego smarkfona ;)

  • Motywujące :)

    • Cieszę się, że tak odebrałaś ten wpis.

  • Izabela Kornet

    Lubię tu byyyyć, motywuję się ;) Mamą nie jestem, ale chyba potrzebowałam tego kopa!

    • Jak będziesz mamą to dzieci Cię kopną, zawsze wtedy, gdy się nie spodziewasz ;-P

  • Widać, że jak się chce to można :-)

    • Lepiej bym tego nie ujęła!

  • Bardzo fajny wpis. Na co dzień borykam się z wygospodarowywaniem czasu na swoje obowiązki związane z blogiem. Każdy dzień to taka mała walka:) Uda się czy się nie uda. Może dziś mała pośpi dłużej…. itd Achhhhh, uroki życia, mamy pracującej z domu:) ale ja nie narzekam. Po pierwsze jestem mamą, a jak dzieci dadzą to i czasem blogerką:)

    • Słowo klucz – przestałam walczyć i wykorzystuję to, co mi dane, choć przyznaję, że najbardziej irytują mnie te momenty, których koniec jest nieprzewidywalny (np. wspólna zabawa dzieci) !! Myślę, że polubię przystanki autobusowe, jako przystanki życiowo-zawodowe ;-P

  • Skorzystam z niejednej podpowiedzi ;)