szkoła rodzenia

Chodzić do szkoły rodzenia, czy nie?

Chodziliśmy do szkoły rodzenia podczas pierwszej ciąży. Powodów było dużo. Oceniam decyzję pozytywnie. Nasza historia, argumenty za i przeciw to 3 elementy tego wpisu… Zapraszam!

Argumenty ZA chodzeniem do szkoły rodzenia

  • nauka oddechu wspomagająca poród,
  • wskazówki pielęgnacyjne,
  • zaangażowanie partnera – dziecko się samoistnie w macicy nie znalazło, na włożeniu i wyjęciu rola ojca się nie kończy,
  • uczysz się o fazach porodu, o tym co się z dzieckiem dzieje, jak przebiega ciąża, jakie są możliwe pozycje, po co są poszczególne procedury, jakie masz prawa, co to jest plan porodu, na co możesz a na co nie musisz wyrażać zgody, co się może wydarzyć, co należy robić gdy coś się stanie (krwawienie, skurcze itp), o laktacji, kryzysach laktacyjnych, pielęgnacji piersi, krocza, o wypadaniu włosów po porodzie, o szczepieniach, pierwszej pomocy, wprowadzaniu pierwszych stałych pokarmów, nauka kąpieli, pielęgnacji pępka, ubierania, a nawet garść informacji na temat chustonoszenia,
  • wiedza nie pochodzi z internetu, a od fachowców, najczęściej czynnych pracowników, to osoby towarzyszące mamom przed porodem, w trakcie i po,
  • personel porodówek widzi, że jest ogromna różnica pomiędzy przygotowana pacjentka, a taka która nie ma chociażby pojęcia co ją czeka, wie o oddychaniu i parciu,
  • przyszli rodzice nabywają odwagi w „obsłudze” dziecka, co prawda na lalce, a własnym dziecku są „pewne” różnice, ale jednak,
  • szkoła rodzenia wielu kobietom pomaga przygotować się psychicznie i zwyczajnie po ludzku poczuć wsparcie innych kobiet.

Argumenty PRZECIW szkole rodzenia

Z większością z tych argumentów się nie zgadzam. Są tak nieprzychylne kobiecie, a wypowiadane przez kobiety, że żal mi serce ściskał. Zależało mi jednak by pokazać, jakie jest nastawienie z wielu perspektyw.

  • kobieta jest stworzona do rodzenia, nie potrzebuje do tego szkół, to tylko naciąganie na kasę,
  • nie da rady przygotować się do żadnego porodu i nic wam nie pomoże bo żaden poród jest nie do przewidzenia,
  • czy pójdziesz do szkoły rodzenia, czy nie, poród będzie przebiegał tak samo, boleć będzie tak samo.

Nasza historia

Powód naszego pójścia do szkoły rodzenia wydaje się prozaiczny i obiektywnie słuszny. Nie miałam żadnego doświadczenia z niemowlętami. Jako że obowiązek opieki spoczywał na moich barkach – chciałam się dowiedzieć co i jak. Co ważne, wybieraliśmy szkołę rodzenia prowadzoną w szpitalu, w którym chciałam rodzić.

W praktyce nie wszystko się sprawdziło, np. to, że kangurowanie (skin2skin) jest obowiązkowe i zawsze wykonywane. Przy pierwszym porodzie – mąż nie trzymał noworodka na gołej klatce piersiowej. Przy drugim otwarcie o to poprosiłam (zgodnie z wcześniejszą wskazówką lekarza prowadzącego ciążę) i zostało zrealizowane.

Prawda jest taka, że na etapie od przyjazdu na porodówkę, przez formalności, po poród i wyjście do domu – wszystko zależy od zmiany personelu, na jaką trafimy. Od osobistych przekonań lekarzy i pielęgniarek, od ich nastroju, stopnia zmęczenia itd.

Suma summarum, to chodząc do szkoły rodzenia poznaliśmy przyszłą chrzestną naszej pierwszej pociechy ;)

Noworodek

Moja książka o noworodku

Wersja drukowana do kupienia na Alimero. Wersja na czytniki – napisz do mnie!

Chodzić do szkoły rodzenia, czy nie?
5 (100%) 1 vote

O autorce

Lena Murawska
Lena Murawska
Zawodowo blog manager. Prywatnie mama dwójki dzieci. Freelancerka pracująca zdalnie. Blogerka i autorka tekstów na zlecenie.
9 Udostępnień

1 thought on “Chodzić do szkoły rodzenia, czy nie?”

  1. Moim zdaniem gdzieś warto chodzić, szczególnie przy pierwszym dziecku :) A ja polecam alternatywę dla szkoły rodzenia – spotkania indywidualne z położną w ramach NFZ. Mało kobiet wie, że jest coś takiego. Ja przy pierwszej ciąży chodziłam do szkoły rodzenia z mężem. Było nudno i mało treściwie. A jak chciałam o coś zapytać – np o dolegliwości ciążowe, to zazwyczaj nie miałam odwagi tego robić przy całej grupie.
    Więc w drugiej ciąży wybrałam dobrą położną i umawiałam się z nią na spotkania w jej gabinecie co tydzień lub dwa (jeśli ciąża uniemożliwia poruszanie się, to położna ma obowiązek przyjść do domu, z tego co wiem). Omawiałyśmy te tematy, które były dla mnie ważne, mogłam zawsze o wszystko swobodnie dopytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.