Było ich trzech, o każdym z nich… Kler Smarzowskiego

Kler Smarzowskiego nie jest filmem do oglądania. To jest film do przeżycia… Ważny głos w dyskusji o kościele, wsparciu, nałogach, nawykach, cierpieniu… Wielowątkowy i dosadny obraz nieobcy rzeczywistości.

Apel do Ciebie: Odkryj w sobie choćby drobinkę empatii wobec ogromu przedstawionych tam cierpień. Tylko współczucie i zarazem wewnętrzny bunt pozwala trzeźwiejszym okiem spojrzeć na koleje losy trzech znających się, ale różnych księży, różnych osób.

Przez jaki pryzmat oglądać Kler Smarzowskiego?

Pytanie ze śródtytułu było wiodącym zagadnieniem, na jakim oparłam pierwszą wersję tego wpisu. Po filmie wiem, jak małe były moje pryzmaty. 

Deklarowałam, że warto iść do kina z własnym doświadczeniem kościoła, w rozumieniu – księży. Każdy z nas, kto choć raz przekroczył próg budynku należącego do kościoła, jakieś wrażenie z rozmowy i obserwacji ma. 

Takich księży spotkałam

Chcę napisać o moich 7 doświadczeniach. Zrobię to jednak znacznie krócej, niż pierwotnie, bo istotniejsze są spostrzeżenia z filmu.

  • pierwszy w życiu ksiądz przewodnik i wielki żal, że nie przygotowywał klasy do pierwszej komunii,
  • założenie rodziny i życie w cywilu księdza, który klasę do komunii przygotowywał,
  • sędziwy ksiądz z małej wioski posiadający niezwykłą zdolność docierania do serca i duszy podczas kazań,
  • proboszcz parafii, który nie dość, że nie porywał tłumów, to potrafił krytykować, i tak mimo wybudowania kościoła – przeniesiony do innej parafii…, on zraził mnie do chodzenia na mszę na długie lata – wygłosił polityczne kazanie podczas… pasterki; pasterka była dla mnie w dzieciństwie najpiękniejszym wydarzeniem w życiu Kościoła*,
  • ksiądz szykujący klasę do bierzmowania – najczęściej z niedopiętym rozporkiem na lekcjach,
  • emerytowany ksiądz na kolędzie uznający, że jedynie ślub kościelny jest normalny,
  • ksiądz współpracujący z organizacją pozarządowa założoną przez moją mamę, będący moim wymarzony księdzem do udzielenia nam ślubu kościelnego.

*Swoją drogą, czy to się jeszcze rozróżnia, bo mnie uczono, że Kościół – to Boże owieczki, czyli ludzie wierzący. Wielka litera, jako podkreślenie wielkości, szacunku, znaczenia, siły etc. Używam jej świadomie, ale bardzo rzadko. Z kolei kościół to budynek, gdzie Kościół przychodzi. Jako dorosła osoba z pełnym przekonaniem, uważam, że przez ludzką naturę kościół to także księża. 

Kler Smarzowskiego

Film podkreśla w swojej fabule, jak głęboko wydarzenia z dzieciństwa potrafią wedrzeć się w charakter dorosłej osoby. Mówi o błędach w ocenie. Nawet widz skreśla posądzanego. W niewinność wierzy tylko jedna osoba.

170 minutach zawierają się wszystkie rzucane na kościół oskarżenia. W te oskarżenia wierzymy prywatnie, bo z ust do ust wiemy o instytucji kościoła znacznie więcej, niż się mówi w mediach.

W niejednej wsi wszyscy wiedzą, że gosposia sypia z księdzem. Znam z opowiadań sytuację, kiedy to ksiądz dał do naprawy kamerę, ale nie wyjął z niej kraty pamięci. Na karcie była nagrana libacja alkoholowa z paniami do towarzystwa podczas podróży zagranicznej za pieniądze od parafian.

Ksiądz z okolicy, chodząc po kolędzie, zbierał od parafian deklaracje comiesięcznych wpłat na budowę kościoła…

Ksiądz też człowiek

Mnie te przygody księży nie denerwują. Gdy wyrosłam z obrazu księdza, jako świętego, a zaczęłam patrzeć na duchownych, jak na ludzi – współczuję im bardziej, niż się irytuję. Dorastałam w atmosferze, że z księdzem trzeba się liczyć, że to trochę nadczłowiek, taki tajemniczy. Tymczasem ma swoje doczesne potrzeby, potrzebuje rozrywki. W sumie nie mogę pogodzić się z tym, że ksiądz nie może mieć rodziny. O ile chętniej pytałabym go o zdanie, o męską perspektywę w przełożeniu na religię. 

Końcówkę filmu odczytuję jako podkreślenie potrzeby pokazywania niezgody na to, co się dzieje. Z drugiej strony w sposób symboliczny, i zarazem dobitny, widzimy – jak bezradny jest tłum, tylko patrzy. To film o czymś więcej, nie tylko o oglądaniu obrazków i oczekiwaniu na jakąś akcję. To wpisany w polską naturę film o ogromnym cierpieniu i zagubieniu.

Kościół ma złych speców od PR, a mogłoby być tak pięknie. Cywil popełni przestępstwo – jest karany przez sąd świecki. Ksiądz czerpie ze świeckiego budżetu, ale sądzony jest w ramach swojej instytucji. To są kolosalne błędy, za które płacą wierni dosłownie i w przenośni. Po co im to zakłamanie?

Było ich trzech, o każdym z nich… Kler Smarzowskiego
5 (100%) 2 votes

11 Udostępnień

1 thought on “Było ich trzech, o każdym z nich… Kler Smarzowskiego”

  1. A mnie te przygody księży denerwują. Bo księża chcą i ustawiają życie innych pod swoje dyktando. Jeszcze żeby tylko ograniczali się do trucia swoim wiernym na mszy, ale nie. Lekcje religii katolickiej w ciagu dnia, z których trzeba się wypisywać nie zapisywać i na które dzieci chodzą, żeby nie były wyśmiewane w klasie i nie siedziały same na korytarzu… Jeżeli uzurpują sobie prawo do bycia moralnym drogowskazem i potępiania niemoralnych rzeczy, to sami muszą być czyści. Inaczej są hipokrytami.

    Ksiądz, który nie ma rodziny, poucza innych o tym jak należy tworzyć rodzinę. Zawsze mnie to bawiło. :D

    Ale nie bawi mnie fakt, że przez księży katolickich i ich religię ja i wiele innych osób nie mamy równych praw w naszym własnym kraju. Nie możemy (legalnie) założyć własnych rodzin, nie możemy decydować o własnym życiu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.