kwas foliowy

Kwas foliowy. Ciążowa udręka

Oj tak…! Wczoraj minęło 6 miesięcy bycia mamą a pewną dolegliwość ciążową pamiętam dokładnie do dziś i na samą myśl czuję się, jak w pierwszym trymestrze…

Chodzi o nic innego, jak nietolerancję kwasu foliowego… Poważnie, jest coś takiego i mnie to niestety dopadło…

Jest obecnie taka moda na kwas foliowy. Absolutnie nie neguję jego pozytywnych właściwości i słuszności jego przyjmowania. Piszą „moda” miałam na myśli przeciwstawienie obecnych czasów, do dawniejszych, kiedy sprawę (jeśli w  ogóle) załatwiano zielonymi warzywami… Tak wiem wiem, nauka była wtedy mniej rozwinięta… W każdym razie moja mama, go nie przyjmowała i żyję. Uważam się za osobę normalnie rozwiniętą ;) Podobnie teściowa i mój Mąż…!

Będąc w ciąży, gdy poszłam na pierwsze USG, dowiedziałam się, że generalnie to powinnam brać foliowy już 3 miesiące przed zajściem w ciążę, skoro planowaliśmy dziecko. Na szczęście mój ginekolog oraz ten lekarz, który prowadził mi ciążę, byli osobami o stoickim spokoju i nigdy niczego mi nie wyrzucali!… Także wzbogaciłam swoją wiedzę po terminie ;)

Wyszłam z gabinetu i posłusznie kupiłam kwas w aptece. Przyjmowałam przepisowo i się zaczęło… mdłości aż do drgawek, słabość potworna, okropieństwo. Myślałam, że to moje objawy początku ciąży. Jaka byłam zdziwiona, że jak 2 dni nie wzięłam foliowego, to mi się poprawiło. Nie mogłam uwierzyć, więc znowu tydzień przyjmowałam regularnie i wszystko wróciło. Podzieliłam się tym z lekarzem a ten pokiwał głową, jakby się skrzywił i powiedział, żeby brała tyle, ile mogę, ile dam radę. W efekcie brałam co drugi dzień.

To nie jest tak, że ja tu jakąś metodę polecam lub zniechęcam. Do dziś prawie codziennie zastanawiam się, czy w przyszłości moje dziecko nie poniesie konsekwencji moich ciążowych decyzji…

Mam jednak taką nadrzędną zasadę, jeśli mam wątpliwości – jak będzie dziecku, gdy mamie jest źle? Kwestia jakości życia codziennego. Staram się zadbać o siebie, bo jestem wtedy bardziej zadowolona, wydolna. Nie muszę tutaj nadmieniać jak to jest ważne, żeby wytrzymać macierzyństwo!

A Ty co najbardziej pamiętasz z okresu ciąży?

Noworodek

Moja książka o noworodku

Wersja drukowana do kupienia na Alimero. Wersja na czytniki – napisz do mnie!

Kwas foliowy. Ciążowa udręka
5 (100%) 1 vote

O autorce

Lena Murawska
Lena Murawska
Zawodowo blog manager. Prywatnie mama dwójki dzieci. Freelancerka pracująca zdalnie. Blogerka i autorka tekstów na zlecenie.
0 Udostępnień

4 thoughts on “Kwas foliowy. Ciążowa udręka”

  1. Ja brałam kwas foliowy ale nie kazdy mi pasował. teraz juz niepamietam dokladnie nazw tych lekow bo moje malenstwo ma juz 1,5 roku ale wiem ze zazywalam kilka rodzai kwasu i po zazyciu jednego bylo ok a innego odbijalo mi sie caly dzien i czulam ten paskudny posmak. moglam pic litrami a dolegliwosci nie mijały. niby to samo tylko producent inny ale widocznie czyms jeszcze sie roznily.

  2. Witam, w moim życiu tak się poukładało że marzenie o byciu mamą mogło zrealizować się ” dość pózno”. Kiedy odwiedziłam swojego lekarza i powiedziałam że chcę zostać mamą dowiedziałam się że kwas foliowy to ważna rzecz więc przymowałam go już przed zajściem w ciąże a potem przez cały czas jej trwania :) . Moja ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji i przyjmowanie kwasu foliowego nie miało żadnych oznak :)

  3. Ja brałam jeszcze przed zajściem w ciąże preparat witaminowy w skład którego wchodził kwas foliowy potem przez całą ciążę i pół roku po urodzeniu córci spożywałam prenatal classic nie mogłam go spożywać na czczo bo mi było niedobrze i teraz nie jem żadnych witamin w tabletkach bo po każdych mi jest niedobrze.

  4. Najlepsze jest to, że ja nie przyjmowałam kwasu foliowego – sama nie wiem dlaczego… A jeszcze lepsze jest to, że moja lekarka ani razu nie wspomniała (a powinna, żebym takowy kwas zażywała :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.