lena murawska, freelance, praca dla mamy, blog manager, copywriter

PRACA DLA MAMY: blog manager, bloger lub/i copywriter

Blog manager ukuł się w moim życiu zawodowym, dzięki byciu copywriterem. Choć moja wspólna droga z internetem zaczęła się w 1997 roku, to dopiero koniec roku 2016 pokazał mi wyraźnie, którą drogą podążać. Kim jest blog manager? Jak to jest być mamą pracującą zdalnie?

Czytasz tekst opublikowany w ramach cyklu

cykl praca dla mamy

Możesz zgłosić się do cyklu, jeśli jesteś mamą aktywną zawodowo (freelance)

formularz dla mamy chcącej podzielić się swoją historią zawodową

Jeśli chcesz śledzić kolejne historie i nowe tematy, zapisz się

newsletter dla mam aktywnych zawodowo

Tym razem przeprowadziłam wywiad… ze sobą. Chciałam, by był inspirujący, ale i poradnikowy. Opowiedziałam tu więcej, niż kiedykolwiek komukolwiek podczas jednej rozmowy. Podziel się wrażeniami w social mediach. Miłej lektury!

Dlaczego blog manager jest zajęciem dla mnie?

W tytule wymieniłam 3 nazwy zawodów. Zrobiłam to celowo, ponieważ uważam, że bycie blogerem pomaga lepiej zrozumieć klienta. Ba! Prowadzenie własnej firmy pozwala lepiej zrozumieć klienta (prowadzenie bloga dla firmy).

Najpierw zostałam blogerem, tworząc swoje pierwsze dzienniki, zapiski, strony tematyczne na Onet.pl i innych platformach blogowych. Wcześniej i po drodze byłam dziennikarką internetową, łącznie z funkcją redaktora naczelnego a przez chwilę także wydawcy swojego lokalnego serwisu informacyjnego. Już w szkole podstawowej uczestniczyłam w tworzeniu gazetki szkolnej. Od zawsze lubiłam pisać. Co więcej, od zawsze wiedziałam, że w ten sposób będę zarabiać na życie.

Tak brzmiało moje motto okresu dojrzewania:

Tylko własne słowo nigdy mnie nie skrzywdziło.

Jakby głębiej w to wejść – do dziś jest aktualne. Rozwijanie blogów tematycznych nie szło zbyt dobrze. Jestem zodiakalnym bliźniakiem i nie umiem skupić się na jednej pasji. Blogi zakładałam i nie kończyłam, zostawały w czeluściach internetu. Dopiero ciąża sprawiła, że założyłam bloga. Teraz powiemy – parentingowego. To na jego kanwie powstało przedsięwzięcie, na które teraz patrzysz. Zatem domyślasz się, że bloguję od 2012 roku i to nieprzerwanie w jednym temacie, bardzo szerokim i niekończącym się. Najpierw jako mama dzieci a teraz jako mama pracująca.

Czasem brakuje konsekwencji. Jest żal, że gdyby nie (…) byłabym w innym miejscu, niż jestem. Doszłam jednak do wniosku, podobnie, jak Olinek z Mam wątpliwość, że tu i teraz to klucz do zadowolenia z siebie. Takie nastawienie pozwala mi iść do przodu. 

Poznaję kolejne blogi, prowadzę blogi dla firm. Lubię to. Mam urozmaicenie tematu. Jedynie uwiera mnie fakt, że nie żyję jeszcze ze swojego a bazuję w większości na tym, co zlecą mi inni dla siebie. Pracuję nad tym. Mam nadzieję, że za rok będę mogła zmienić sporo treści w tym artykule na jeszcze lepsze.

O copywritingu przeczytasz w dalszej części.

Dlaczego zdecydowałaś się na taką formę pracy zawodowej? 

Jestem jedynaczką. Moja mama zachorowała na chorobę Parkinsona, gdy miałam 14 lat. Cierpiała na nią 19 lat, aż do śmierci. Jeśli kojarzysz odchodzenie Jana Pawła II, to wiesz o jakiej skali zniszczenia organizmu można tu mówić. Pełna świadomość + powolny upadek ciała. Mój ojciec jest 7 lat młodszy od mamy, więc konieczność pracy zawodowej, powodowała, że nie było go w domu w godzinach etatu. Zdecydowałam się na założenie działalności. Jako pierwsze rozliczałam w DG działania z projektów, jakie realizowaliśmy w organizacji pozarządowej.

Wychodząc z dyplomem magistra, miałam firmę. Popełniłam wszystkie błędy nowicjuszki, m.in. wzięłam kredyt a raczej limit debetowy w banku, zakładając konto. Firmę zamknęłam po 2 latach od urodzenia drugiego dziecka. Obecnie czekam na rok 2021 i wyciągam z działalności biznesowej tyle wiedzy organizacyjnej, i zleceń, ile potrafię. Chcę odczekać 5 lat i wrócić na swoje na początek na preferencyjnych warunkach, które zapowiadają się jeszcze lepiej, niż te lata temu.

Freelance i praca zdalna potwierdził swoją przydatność nie tylko w okresie towarzyszenia mamie, a przed moim macierzyństwem, ale także od momentu pojawienia się mojej pierwszej pociechy. Każda mama, która nie dysponuje darmową pomocą przy dziecku, wie o czym mówię; wie jak trudno, choćby w obliczu choroby, połączyć obowiązki.

Trzeci powód to moja natura/osobowość. Jestem typem mądralińskiej. Cierpię  na tym i w życiu prywatnym, i w zawodowym. To chyba najtrudniejszy aspekt mojego charakteru. Współczuję sobie samej, jako własnemu szefowi, a co dopiero z takim pazurem być podwładną. No i niestety mam problem, gdy rządzi mną ktoś młodszy, a w mojej sferze zawodowej dzieje się tak coraz częściej. Nie ukrywajmy, że kilka lat próbowania zawodu, bo tak muszę nazwać etap, gdy dzieci miały 0-3 lata, wybija z zawodowego rytmu, a zatem opóźnia sukces.

Teraz wiem, że idę w dobrą stronę.

Formalnie masz firmę, czy umowy czasowe?

Formalnie pracuję na zasadach umów o dzieło i umów zlecenie – tak rozliczam teksty na blogi klientów i artykuły sponsorowane na mój. Natomiast wszelkie konsultacje i audyty – w ramach działalności nierejestrowanej.

Lena Murawska, blog manager

Jak się organizujesz, by móc zarabiać?

Mam dwoje dzieci, roczniki: 2012 i 2014. Oboje od około 1,5 roczki mieli opiekunki. Oboje od ukończenia 30 miesiąca życia chodzili do przedszkola. Na stałą pomoc rodziny liczyć nie mogę a bywa też, że i doraźna nie jest możliwa.

Pracuję, gdy dzieci i mąż są poza domem, czyli w czasie pobytu ich w przedszkolu, pracy, na ich spacerach.

To mąż wychodzi z dziećmi na dwór. Mam uraz odkąd wyszłam z roczniakiem i prawie 3-latkiem, i każde poleciało w swoją niebezpieczną stronę, a ja byłam jedna. Męża lepiej słuchają. Mąż jest obyty z małymi dziećmi. Ja do momentu urodzenia swojego pierwszego dziecka (29 lat), tylko raz w życiu trzymałam na rękach noworodka. Z małymi dziećmi przebywałam, odkąd poznałam męża. Dla mnie to novum, choć bardzo chciałam mieć dzieci i uważam, że załapałam się na ostatni dzwonek mojego instynktu macierzyńskiego. Teraz jest dużo lepiej, gdy się samodzielnie komunikują, gdy trzeba im tłumaczyć świat – to lubię.

Mąż jest włączony w opiekę nad dziećmi od początku. Kąpiel, spacery. To przecież w połowie jego dzieci. Jest tak samo za nie odpowiedzialny. 

Jest też kilka zadań zawodowych, w których mi pomaga np. nagrać filmik. Cały czas się docieramy. Przede mną czas, gdy zacznie się szkoła. Starsza pociecha jest świadoma mojej pracy. Staramy się, by była coraz to bardziej samodzielna. Mam nadzieję, że jakoś się dogadamy będąc dłużej razem.

Gdyby ktoś chciał robić to samo co Ty, to jak uzyskałaś kwalifikacje? 

Kwalifikacje uzyskałam na studiach związanych z komunikacją społeczną. Jednak nic nie zmienia się tak dynamicznie, jak technologia i świat internetu, dlatego PRAKTYKA ZAWODOWA jest kluczową kwalifikacją. Ze względu na chwiejność zarobków, o czym szeroko napisałam na końcu, praktykuję rozwiązania free lub nisko budżetowe. Myślę, że właśnie takie przydają się najbardziej blogerowi na początku drogi. Oczywiście zależy z jakim portfelem i kredytem szczęścia startuje.

Mam doświadczenie w pisaniu wielu rodzajów treści do internetu, od informacyjnych, reportażowych (dziennikarskich) po publicystykę i marketing. Lubię to robić. Jestem dobrym analitykiem i z łatwością wychwytuję, co warto poprawić. 

Trzecim działaniem, obok magistra i praktyki, jest wyjście do ludzi. Praca zdalna, szczególnie matki, to 2 powody na siedzenie w domu: zdalność i dzieci. Dopiero, gdy pod koniec 2016 roku wyszłam z domu na spotkanie blogerek, dziewczyny uświadomiły mi, jak duży zasób wiedzy mam, i jak bardzo mogłabym pomagać innym. Kilka dni potem trafiłam w anglojęzycznych na pojęcie „blog manager” i tak oto jestem!

Ile można zarobić na pisaniu do internetu?

Ściśle jako copywriter pracuję od 2012 roku. Przez kilka pierwszych lat, łączne zarobki nie zachwycały. Nadal mam mnóstwo do zrobienia w tym temacie, ale w 2017 roku był miesiąc, w którym uzyskałam wpływy na poziomie 6.000zł.

W 2017 zarobiłam tyle samo, co w 2016, ale poświęcając na to… połowę (!) czasu mniej!

Jednoznacznie zrozumiałam, że można, ale przede wszystkim – JESTEM TEGO WARTA.

Mam marzenie, aby moja praca przynosiła mi miesięcznie 10.000 złotych. Chcę dojść do momentu 500zł dniówki x 20 dni roboczych. Już bywa, że w ciągu 1 dnia kształtuje się ona na poziomie 400zł. Sumarycznie w tej chwili na papierze powinnam mieć minimum 1.600zł miesięcznie. W praktyce bywa baaardzo różnie. 

Moja praca zależy od tego, czy klient mi coś zleci w danym miesiącu, czy zdążymy wymienić się materiałami no i wreszcie, czy procedury księgowo-kadrowe zadziałają. W efekcie bywa, że mam opóźnienia w regulacji swoich zobowiązań. Prawda jest jednak taka, że mimo kłopotów, nie zamieniłabym tego na nic innego, a od 2018 roku mam coraz więcej pewnych i regularnych klientów za pasujące mi stawki.

Co zrobiłam, by moje zarobki wzrosły?

  1. Zrozumiałam, że rezygnując z jednego, robię miejsce na drugie !!! Jeśli miałam zlecenia, które mnie a) ogłupiały, b) dawały zbyt mało zarobku, nawet w krytycznym momencie budżetowym, znajdowałam odwagę, by z nich rezygnować. Wtedy dziwiło mnie, że na ich miejsce przychodziły nowe zlecenia, za większą kasę, rozwojowe. Zaczęłam rozumieć, na co się nie zgadzać.
  2. Zaczęłam pytać klienta o budżet na zlecenie. Z jednej strony odrzucam zbyt niskie stawki, a z drugiej bywa, że piszę za kwoty wyższe, niż mój podstawowy cennik. Oczywiście nie zawsze uda się uzyskać informacje budżetowe, ale część sytuacji wyjaśnia się szybciej.

Od czego zaczęła się moja zarobkowa przemiana?

Muszę coś podkreślić. Przepracowałam kilkanaście lat w wolontariacie. Choć uważam, że wolontariusze są potrzebni, to działanie non profit bardzo mocno wypacza pojęcie o wartości swojej własnej pracy.

Umiem pisać, mam wyższe kierunkowe wykształcenie, a w 2012 roku brałam 1,50zł za tekst (opis produktu). Pół biedy, gdybym była singielką, mieszkała z rodzicami, czy miała bogatego męża. Ja jednak miałam już wtedy swoje osobne miejsce na ziemi, męża z niżej średnią pensją i pierwsze dziecko.

Przyszedł dzień, że policzyłam ile opisów piszę w ciągu godziny. Średnio 4 x 1,50zł = 6zł/h Zaczęłam to liczyć dopiero, gdy nie mogłam związać końca z końcem. Mam żal do siebie, ale też do klienta. 40-letni wówczas facet z dwójką dzieci z kilkunastoletnim doświadczeniem biznesowym. Powiedział mi też, że jak znajdę 10 jemu podobnych klientów, to będę miała normalną pensję. Racja, tylko ile godzin musiałabym pracować?… Policzyłam i wyszło, że więcej niż CAŁY miesiąc ;) Nie trafiłam na empatycznego człowieka, nie popukał się po głowie, nie zaproponował więcej. Widocznie jednak musiałam to przeżyć, by móc się teraz z Tobą podzielić doświadczeniem…

Rysunek do artykułu wykonała niezrównana Ania Jancy-Drygiel, bohaterka cyklu Praca dla mamy, która opowiedziała o byciu artystką plastykiem.

PRACA DLA MAMY: blog manager, bloger lub/i copywriter
5 (100%) 1 vote

11 Udostępnień

1 thought on “PRACA DLA MAMY: blog manager, bloger lub/i copywriter”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.