Tacierzyński, opieka, urlop

Ojciec dziecka w domu to marzenie każdej mamy, która zajmuje się swoim dzieckiem. W minionym tygodniu młody pan Chajzer dla DDTVN przygotowywał materiał o tym, jak być dobrym tatą. Jeden z panów, z którym był wywiad powiedział, że dobry tata to taki, który zarabia na dom, chodzi do pracy, ale po powrocie z niej wyręcza mamę przy dziecku…! Postawa-marzenie, przyznacie sami!

Wiem, co piszę, bo rzeczywiście jeden z tygodni był u nas tygodniem dobroci dla mamy i mój Mąż wracając z pracy, jadł obiad i brał Sonię na 2-3 godzinny spacer!! Euforia prawda?!

Kocham Męża, pomaga mi bardzo, dużo więcej niż przeciętnie statystycznie omawiany przykład taty. Pewnie wiele mam powiedziałoby (i ja sama także swojej koleżance na moim miejscu), że nie mam prawa powiedzieć żadnego złego słowa. Jednak tak, jak myślałam, ten tydzień, czy dwa spacerowania to było czasowe. Nie zostało na stałe w programie dnia naszej rodziny.

Powiecie, że po co mi ten czas. Cóż… jest to czas odpoczynku przede wszystkim po prostu od ZAJMOWANIA się dzieckiem (nie od dziecka!), ale także do wykonania zleceń, czy choćby spokojnego napisania wpisu na blogu. Generalnie taki czas dla siebie, czy na podreperowanie budżetu. Mam pewną teorię, że to chyba Chrzestny Soni (wieloletni kolega Męża, ojciec 2 dzieci) podpowiedział Mężowi, aby mnie odciążył. Owe spacery zaczęły się właśnie po Chrzcinach a poza tym Chrzestny był świadkiem mojego zdenerwowania. Krzyknęłam na Męża i jego, gdy przed wyjściem na uroczystość, zamiast mi pomóc mieli spokojnie czas na fajkę i że chętnie tez bym tak zrobiła, ale nie mam na to czasu… Szykowaliśmy wszystko we dwoje, Mąż mi pomógł, ale gdy 5 minut przed wyjście oboje spokojnie znaleźli czas na papierosa, to nerwy mi puściły, Sonia płakała, nie byłam przygotowana, etc. Wiem, że mimo całej dobroci sam OMD by na to nie wpadł i ktoś musiał mu podpowiedzieć… Ależ ja wtedy odpoczęłam, rozluźniałam się.

Tak mijały kolejne miesiące. Mąż pracuje na 1 zmianę, zawsze wstaje ok. 5 rano i jest w domu koło 15. Stara się też robić nadgodziny. W tym czasie jestem z Sonią sama. Nie miałam wcześniej doświadczenia z dziećmi. Mama nie jest w stanie mi pomóc, bo sama choruje. Tata jest nerwowy, a Teściowa… cóż ile z Was może liczyć na teściowe?… Zatem działaliśmy zamiennie. Różnica tylko taka, że jak Sonia płacze to mi nie ma kto dopomóc a jak tata jest już w domu to zawsze ma mnie… Wszelkie wyjazdy i tak z dzieckiem, etc. No po prostu zimny kubeł wody na głowę co to znaczy być Rodzicem!

Pewnie większość Waszych partnerów wzięła tacierzyński zaraz po Waszym porodzie. U mnie złożyło się tak, że Maż wziął opiekę na mnie po cesarce a potem był majowy weekend i jakoś mieliśmy czas aby ochłonąć, a tatusiowy został na później (ma się rok na jego wykorzystanie). No i Sonia ma 8 miesięcy a Tata po Świętach wziął swój ustawowy urlop! Przy czym wyręczał mnie właściwie we wszystkim, z pewnością robił 70% prac przy dziecku od zajęcia mu czasu po przewijanie. Niby nic, ale zamiast zając się Córką mógł odpoczywać od swojej pracy a tego nie zrobił. Odpoczęłam, na prawdę odpoczęłam i mimo wszelkich trudów na początku, polecam szczerze, zostawienie tatusiowego na odleglejszy termin.

Po 6-8-10 miesiącach (koleżanki mają różnie), gdy dociera do głowy odpowiedzialność, zależność od dziecka. Marzymy o wspólnym wieczorze, nocy, bez pobudek i bez wczesnego wstawania. Moment, który nastał był ciężki. Urlop tacierzyński spadł nam z nieba, był porównywalny do wakacji. Owszem z dzieckiem, ale jednak!

Oceń ten wpis

O autorce

Lena Murawska
Lena Murawska
Zawodowo blog manager. Prywatnie mama dwójki dzieci. Freelancerka pracująca zdalnie. Blogerka i autorka tekstów na zlecenie.
0 Udostępnień

4 thoughts on “Tacierzyński, opieka, urlop”

  1. no tylko pozazdroscic:)mój mąż był ze mną 2 tygodnie po porodzie i tez bardzo mi pomógł..a teraz nasz niunia ma 8 mcy.mąż pracuje a ja na wychowawczym wiec tak źle nie jest:)pozdrawiam

  2. Witam,fajnie,że masz męża,my jesteśmy sami.Wiem co czujesz,ciężko się tak cały czas zajmować dzieckiem,zero czasu dla siebie.Nie ma czasu nawet kiedy iść do ubikacji.Faceci mają inne podejście do dzieci,niektórzy poprostu mniej odczuwają potrzebę obowiązku.Widzisz i tak masz super,że Mąż Ci nie karze dać dziecko do żłobka i iść do pracy,bo z Twojej pensji będziecie opłaty robić a jego pieniądze to są jego:) Utrzymuje Was,dba o Was jakby nie patrząc.Poprostu facetowi trzeba czasami „młotkiem” wbić do głowy,że kobiecie też trzeba pomóc.Mi pomagają rodzice,ale ogólnie siedzimy cały dzień sami,no chyba,że tata ma na inną zmiane to wtedy mi go przypilnuje jak się idę kąpać.Mama wiadomo pomoże,ale po pracy nie zawsze ma siły się nim zająć:) Ogólnie sama Go codziennie musze podrzucać do góry i nosić na rękach,hustać i wszystkie inne zajęcia,które robi mama bądz ojciec dziecka.Teściowe to wiadomo jakie…trzeba czasami po[prostu docenić,że jednak miło jest posiedzieć w domu z dzieckiem,mieć je przy sobie niż dać do żłobka i się potem zastanawiać czy tam mu sie krzywda nie dzieje:D tak jakl w tv ostatanio mówili…straszne takie coś…Masz bardzo ładną córeczkę.Oby się zdrowo chowała.Pozdrawiam

  3. Co dwie głowy to nie jedna. Ja nie miałam tyle szczescia. Dziecko wychowuje sama. Nie utrzymuje kątaktu z ojcem dziecka bo to zwykły dupek jest. Jest ciężko to fakt córka ma 5mies jakoś trzeba sobie dać radę. Czasem mój brat ją przypilnuje chwilę czasem tata. A czasem taty panna. Na dziecko dostaje zasiłek rodzinny a to są marne grosze raz dwa i pieniędzy nie ma. Jak by nie było to i tak moja córka jest najważniejszą osobą na świecie którą bardzo kocham.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.