2022

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie
Posted by Lena Murawska

Atak na Ukrainę nie jest czymś tak egzotycznym jak pierwsze informacje o wirusie z dalekich Chin. Wydarzenia 24.02.2022 miały miejsce u bezpośredniego sąsiada Polski i mogą mieć wpływ na psychiczną i ekonomiczną jakość życia rodziny. Stąd chcę podzielić się z Tobą swoim podejściem do sprawy i być może ułatwić Ci Twoje podejście do tego, jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie.

Czy w ogóle rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

Jestem w tej grupie rodziców, którzy nie mają kłopotu z odpowiedzią na to pytanie – oczywiście, że TAK!

Moje dzieci urodziły się w 2012 i 2014 roku, w chwili rozpoczęcia ataku zbrojnego chodziły do I i III klasy szkoły podstawowej. Nawet tak małe dzieci przebywają w grupie rówieśniczej, w której rodzice mają różne podejście do informowania o takich historycznych wydarzeniach.

Stąd po pierwsze – wolę, by dzieci dowiedziały się ode mnie i szły do szkoły z informacją od rodzica. Słuszność mojej porannej rozmowy potwierdziła informacja, że w naszej szkole nauczyciele mają przeprowadzić godziny wychowawcze w tym temacie. Szkoda by było, gdyby dzieci poszły bez wprowadzenia w temat.

Po drugie – mamy na podwórku dzieci pochodzące z Ukrainy, bardzo sympatyczne zresztą, koledzy w bezpośredniej zabawie. Chciałabym budować w swoich pociechach postawę pomocy, wyciągnięcia ręki a nie spuszczania głowy i mijania bez słowa lub unikania tematu.

Wiadomo, że o 4 nad ranem, gdy miał miejsce atak Rosji na Ukrainę, nie wezwę od razu psychologa, nie zapytam go o to, jak mogę zadziałać. Posłużyłam się zatem intuicją.

Fakt może być przyczynkiem smutku, strachu i gorszych reakcji psychiki oraz organizmu. Jednak znajomość owego faktu to pierwszy etap do oswojenia emocji a zatem prostowania drogi do przeżycia okoliczności, jakie ów fakt powoduje.

Mama Murawska

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

W pierwszym brzmieniu tego pytania było dodane jeszcze “u sąsiadów”. Ten sąsiedzki fakt jest w ogóle pierwszym i nadrzędnym impulsem do rozmowy – to przecież blisko! Jednak zdecydowałam się na ogólny wariant, bowiem żyjemy w społeczności międzynarodowej, nasze rodziny pełnią różne role, ich członkowie mają różne zadania zawodowe, pisząc wprost – misje. Rozmowa o wojnie może dotyczyć różnych konfliktów zbrojnych, odległych geograficznie, ale bliskich ze względu na udział taty, wujka, itd.

Drugim ważnym impulsem jest moja osobowość. Nie lubię nie być poinformowana, przemilczać, świadomie nie reagować. Myślę, że pokolenie obecnych uczniów po wirusie celebrycie, jest naznaczone tym, by je informować, nie zbywać, jak w czasach gdy dzieci i ryby głosu nie miały. Nie jestem psychologiem, znawcą tematu, jestem mamą. Nie chcę budować w dzieciach świadomej ignorancji, chciałabym by interesowały się światem bardziej otwarcie, bez segregacji na tematy pt. “to dla ciebie” lub “to nie dla ciebie”. Obserwuje różne postawy wobec wydarzeń przykrych na polu rodziny (jak śmierć bliskiej osoby), ale i, jak mam okazję od 2020 roku, wydarzeń międzynarodowych. Żyjmy dalej i dbajmy o szczęście, ale nie zamykajmy się w bańce, w kloszu, w mentalnym oddaleniu – to mój pogląd.

Uważam, że ŚWIADOMOŚĆ otoczenia pozwala lepiej przygotować się na awaryjne sytuacje, przyjąć do wiadomości różne scenariusze. Wówczas emocje pojawia się i częściowo wyeksploatują na etapie teoretycznym, praktyczny będzie łatwiej znieść. Piszę to na podstawie umierania mojej mamy, czy wcześniej umierania… psa. Skala oczywiście nie do porównania, ale obie te istoty zanim zmarły długo słabły, odchodziły powoli. Na etapie odchodzenia wylałam tyle łez, że stojąc przed faktem dokonanym, było mi o wiele łatwiej przyjąć zastaną sytuację.

KLUCZOWE WSKAZÓWKI o tym jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie

  • PRZEKAŻ INFORMACJĘ – w społeczeństwie medialnym i szumie informacyjnym jest to bardzo trudne zadanie! Trzeba odłowić główny i niepodważalny fakt. Ów fakt przekazać tak, jakbyśmy mówili językiem encyklopedii, agencji prasowej itd. Nie komentować – szczególnie starsze dzieci mogą już mieć pewne zdanie na ten temat, z nimi warto porozmawiać głębiej. Młodszych też warto wysłuchać. Mam 2, każde z nich zareagowało różnie, ale dzięki ich komentarzom, wiem jakie są nastroje i podejście w domach rówieśników
  • WSKAŻ MIEJSCE – w przypadku Ukrainy mowa jest o naszym bezpośrednim sąsiedzie. Dla wielu krajów atak ten może mieć charakter dość egzotyczny, jak wspomniany na początku wirus. Jakieś sankcje, jakaś Polska, jakieś spadki na giełdzie, skoki cen paliw… No OK. Dla Polski jednak te wydarzenia dzieją się za ścianą. Być może większa część ojców, niż na inny kontynent, pojedzie na misje, będzie wezwanym do granicy kraju itd.
  • OPOWIEDZ O SWOIM POGLĄDZIE NA SPRAWĘ – to wartościowy aspekt! W bardziej medialnych i politycznych domach, dzieci nawet jak nie biorą udziału w dyskusji, to chłoną i potem rozmawiają o tym w szkole, na podwórku. Miej tego świadomość! Wolisz jako rodzic, by inni wpływali na Twoje dziecko? Czy wolisz przyzwyczaić je do tego, że tez masz wyrobione zdanie, reprezentujesz właściwe sobie podejście?!
  • DAJ STARSZYM DZIECIOM POLE DO WŁASNYCH POGLĄDÓW – wiem, że to boli, gdy wychowując pociechę w duchu konserwatywnym, wyrasta na lewicowca, gdy wychowując w rodzinie militarnej, wypuścisz w świat hippisa. Prawda jest jednak taka, że to ono przeżywa swoje życie, do zamiany organizmów dochodzi jedynie w filmach…

Co doradziłam córce i synowi w sferze kontaktu rówieśniczego?

Poprosiłam, by w momencie spotkania kolegów, zapytali się o ich zdrowie, jak się czują, czy wszystko u nich w porządku. Rozumiem, że jeśli nie będą chcieli o tym rozmawiać, to przecież powiedzą że nie chcą lub odpowiedzą na pytania milczeniem. Jeśli jednak okaże się, że skrycie potrzebują, by ktoś się zainteresował i takie pytania padną, to nawet jeśli się nie przyznają, to będzie im lżej. To przecież dzieci, których ojcowie być może wyjechali/wyjadą z Polski by walczyć o ojczyznę.

Jak w ogóle funkcjonować w innych czasach?

W sumie od początku nie zabranialiśmy dzieciom bawić się w wojnę, co nie znaczy, że nie czułam wewnętrznego sprzeciwu. Pochodzę z domu, w którym zabraniano mi bardzo wielu rzeczy np. gry w karty. No może nie zabraniano, ale wyśmiewano np. kto gra w karty, ten ma łeb obdarty.

Co więcej dzieci zawsze znajdą sposób na zrealizowanie rzeczywistości, o której się rozmawia. Hitem zabaw w sezonie poprzedzającym atak na Ukrainę była zabawa w wojsko… Dlaczego? Nie wiem, czy to rówieśnicze zafascynowanie, NERF-y itd., czy jednak jakiś istotny temat w 4 ścianach u kogoś… To, co bardzo chcieliśmy zrobić, to przekonać dzieci, by swoich wojsk nie nazywały narodowościami. Były narodowości o których trzeba wypowiedzieć się źle. Pamiętajmy, że często nie ci, co idą w pierwszym szeregu decydują o tym, czy wojna jest, czy jej nie ma. Nie ma zatem podstaw, by mówić źle o narodzie, bo on jedynie realizuje lub na nim realizowane są pomysły wyżej postawionych osób. Na ile wiemy, pierwszy pomysł z narodowościami, został zastąpiony wymyślonymi nazwami lub nazwami z gier.

Na zdjęciu karabin mojej córki, który pomalowała na wybrany przez siebie kolor. Cóż mogę? Podwórko może okazać się kiedyś bliższą lub dalszą rzeczywistością…

Do dziś jestem wdzięczna mojej Pani od historii z liceum, która na pierwszej lekcji po ataku na World Trade Center zrezygnowała z prowadzenia lekcji na rzecz ROZMOWY Z NAMI. Pozwoliła się wypowiedzieć. Nie była naszą wychowawczynią. Ona POCZUŁA, że powinna tak zrobić. Choć minął szmat czasu, do dziś pamiętam tę lekcję i jestem wdzięczna za postawę nauczycielki!

Lena Murawska

Related Post

Lena Murawska Lena Murawska