PRACA DLA MAMY. Matki Polki Freelancerki. Dzieci vs. kariera.

Praca dla mamy to cykl wpisów gościnnych. 46 mam opowiedziało o tym jak łączą freelance z macierzyństwem. Czym dla nich jest bycie freelancerkami? Jak się organizują? Skąd mają pomysł na biznes? Jak zdobywały kwalifikacje? Ile zarabiają?… SIĘGNIJ PO INSPIRACJE OD NICH!


Kochana Mamo!

Kim chcesz być, kiedy dorosnę? Czym się interesujesz? Jak spędzasz czas, gdy mnie nie ma lub śpię? 
 
Chcę byś była dumna ze mnie, ale co ważniejsze, byś była dumna z siebie. Zaakceptuję każdą Twoją decyzję prywatną i zawodową, jeśli tylko będziesz jej pewna i z nią szczęśliwa!
 
Mamo, tak bardzo Cię kocham!
– Twoja Pociecha

 
Wcielając się w rolę dziecka dumnego ze swojej mamy, miałam w pamięci pewną sytuację. Otóż moja mama pewnego roku kończyła 60 lat. To nie byle jaki wiek! Chciałam go uczcić wyjątkowym prezentem. Nie miał to być kolejny krem na zmarszczki, małe AGD, perfumy, czy czekoladki… Poszłam więc do sklepu, by namacalnie poszukać inspiracji. Stałam przed wysoką półką pełną różności i nic. Byłam zdumiona! Dotarło do mnie, że tak naprawdę nie wiem, czym interesuje się kobieta, którą znam od ponad ćwierć wieku!… Mama była zawsze dla innych i dla mnie. By żyć i funkcjonować, musiała być dla kogoś. To było piękne, ale nie dawało odpowiedzi na wiele pytań o nią samą… Pracowała zawodowo. Przez kilka lat oprócz etatu miała działalność gospodarczą. 
 
Kilka lat później i moja rola się zmieniła… Sama zostałam mamą. Trzeba było poradzić sobie z wieloma rzeczami. Dla dobra dzieci podejmowałam decyzje nie do końca zgodne ze mną samą. Nie byłam spełniona w pracy mimo że pracowałam tak, jak chciałam pracować.
 
Przyszedł jednak dzień, kiedy bez wyrzutów sumienia mogłam podejmować decyzje, szczególnie te upragnione – zawodowe. Poza własnymi marzeniami, chciałam by dzieci zapytane w przedszkolu o to, co robi mama, mogły powiedzieć, że pracuje.
 
Zawsze lubiłam niecodzienne rozwiązania. Decydując o sobie postawiłam na pracę zdalną w roli wolnego strzelca. Dziś powiemy – freelancera. To w wielu kręgach nadal jest traktowane jak fanaberia, oryginalność.
 
Mijały miesiące a ja zrozumiałam i poczułam, że nie jestem jedyna z takimi problemami, jakie miałam wcielając w życie swoje cele… 
 
Taka jest geneza cyklu wpisów gościnnych pod wspólną nazwą „Praca dla mamy”. W ciągu 2017 roku zaproszenie do projektu przyjęło 46 kobiet aktywnych zawodowo, które po drodze swojej kariery urodziły dzieci. Odpowiadając na swój sposób na 5 tych samych pytań, stworzyły unikalne historie o zarabianiu w Polsce. Każdej z nich można nadać tytuł – Matka Polka Freelancerka. 
 
Jeśli masz choć odrobinę ciekawości lub inny powód, to zachęcam Cię do poznania tych inspirujących opowieści! Przy okazji życzę Ci, byś bez względu na swój zawodowy wybór, była szczęśliwą i spełnioną mamą!

Bycie kurą domową to Twoje przeznaczenie?

Nie bronię Ci pozytywnej odpowiedzi na to pytanie. Z drugiej strony jednak miło jest mieć w życiu coś jeszcze poza rodziną. Możliwości jest bardzo dużo i każda historia jest inna. Jedne mamy zarabiają, inne „tylko” dorabiają. Niektóre zawody wymagają przygotowania, specjalistycznych kursów a do innych wystarczy samodyscyplina, pomysł i talent. Jedno jest dla mnie, Leny Murawskiej, pewne – dla wszystkich mam aktywnych zawodowo jestem pełna podziwu, czasami dla siebie samej również. Tytułowe Matki Polki Freelancerki codziennie biorą się za rogi z macierzyństwem i pracą, udowadniając samym sobie, że warto!

Będąc aktywnymi zawodowo, powodujemy, że świat naszych rodzin nie zawala się, gdy np. współmałżonek straci pracę lub związek nam się nie ułoży. 500 plus nie liczy się do emerytury. Tak wygląda życie! Pozostaje pytanie, czy odpowiada Ci ciepła dotąd grzęda i rola kury domowej. Jeśli poczułaś teraz zgrzyt NIEPEWNOŚCI, poczytaj w wolnej chwili opublikowane wpisy!

Praca dla mamy w osobistych historiach

Wiedz jedną rzecz – praca dla mamy to od razu nie musi być pełen etat. Zostawianie dzieci w świetlicach, czy podsyłanie ich opiekunkom. To także umowa o dzieło od czasu do czasu. Promowanie własnej pasji wśród znajomych. Rozpuszczanie wici o swoim hobby. Czasem jeden mały krok zmienia wszystko!

Jaka branża/zajęcie Cię interesuje?

  1. artysta – plastyk – Anna – Ann Yan zi
  2. bajki – Katarzyna – bajkowierszownia.pl
  3. biżuteria – Gosia – Mon Atelier
  4. (coach) przyjaciółka w zmianie – Kinga – kingabogdanska.com
  5. copywriter – Lena – lenamurawska.pl
  6. dentystka – Ola – blogdentystyki.pl
  7. dietetyk – Nina – Vitanina
  8. florystyka – Agnieszka – Kwiatostan Umysłu
  9. fotograf – Agata – Cyk Cyk Studio
  10. ghostwriter, SEO – Agnieszka – Liczy się content
  11. gotowanie dla dzieci – Karolina – prostoodmamy.pl
  12. grafik – Katarzyna – unikato.pl
  13. home staging – Roksana – homestagerka.pl
  14. instruktorka fitness – Katarzyna – Trening dla mam
  15. język angielski dla dzieci – Magdalena – Busy Bees
  16. konsultant HR – Aleksandra – HR Effect
  17. konsultant biznesowy – Dorota – motivita.pl
  18. konsultantka ślubna – Bożena – Ślubny Impresariat
  19. księgowa – Aneta – EPMA Biuro rachunkowe
  20. logopeda, emisja głosu – Magdalena – Mowosfera
  21. makramy – Marta – Marheri Crafts
  22. marketing internetowy – Klaudyna – Espelibro
  23. marketing branży beauty – Anna – Gabinet od zaplecza
  24. MLM – Katarzyna – Forever
  25. muzyczne zajęcia dla maluszków – Monika – Music Playgrund
  26. odzież dla dzieci z AZS – Sylwia – Atopuś
  27. papierowe torty – Kasia – Papierowe Torty Kasi
  28. podcasty – Magda – motivita.pl
  29. pościel dla dzieci z AZS – Justyna – Linenwell
  30. projekty ubrań – Jolanta – Makabreski
  31. psycholog – Ania – Poradnia Ananasy
  32. redaktor publikacji – Ewa – ewapopielarz.pl
  33. rękodzieło – Izabela – Craft Point Polska
  34. scrapbooking – Sandra – Sanderson-handmade.pl
  35. sklep internetowy z art. dla dzieci – Zuzanna – dodobabies.pl
  36. sklep z bielizną – Eliza – BeBeauty
  37. strony www – Lidia – lidiajekielek.pl
  38. studio tatuażu – Monika – Santa Monica
  39. stylistka osobista – Marta – Piu Sempre
  40. szkolenia dla administracji – Urszula – UrsaGO
  41. szkolenia online dla kobiet – Ola – PSC
  42. szycie ubrań – Magda – SAMODOBRO
  43. tłumacz – Agnieszka – MAGA Translations
  44. visual merchandising – Paulina – Mam Plan
  45. wirtualna asystentka – Elżbieta – nieradko.pl
  46. wizażystka – Daria Make Up

Masz dwoje dzieci i szukasz pomysłu na organizację rodziny i pracy?

Sprawdź, jak sobie radzą: 

AniaKingaLenaOlaRoksanaKasiaMagdaOlaDorotaMonikaJolaAniaIzaElizaMonikaOlaMagdaPaulinaEla oraz Daria.

Masz trójkę dzieci lub więcej? Zobacz jak radzą sobie inne mamy!

KasiaGosiaNinaAgnieszkaAnetaMagdaEwaMarta oraz Sylwia z 4 dzieci

Co to freelance według uczestniczek cyklu „Praca dla mamy”?

 

Nigdy nie miałam umowy na etat. Nawet, gdy pracowałam jak na etat, to żaden pracodawca nie dał mi umowy o pracę, a zamiast tego stosował kombinacje alpejskie, jak nagiąć prawo. Prowadziłam też własną działalność gospodarczą przez ok. 3 lata, która zajmowała mi jakieś… 16h na dobę i wpędzała w ogromny stres. W żadnej z tych form pracy nie czułam się komfortowo do momentu aż odkryłam freelancing! Czyli wolność i niezależność, które były i są mi potrzebne. To dla mnie priorytety. Dlaczego freelancing się u mnie sprawdza? Potrafię sama motywować się do pracy, jestem dobrą organizatorką czasu, umiem wyznaczać cele i plan ich realizacji. To, co jest bardzo ważne w takiej pracy, to umiejętności miękkie – przede wszystkim komunikatywność, dzięki której poznaję nowe Klientki, a w czasie współpracy jesteśmy na Ty.

 

W słowie freelance kryje się „free” bycie wolnym, wolność, która wiąże się z 2 rzeczami. Z jednej strony z pozorną swobodą, którą świetnie ilustruje pytanie znajomej: „To możesz pracować kiedy chcesz?”. Tu pojawia się druga rzecz, czyli ogromna odpowiedzialność i odpowiedź na pytanie znajomej: „Tak, mogę pracować kiedy chcę, więc pracuję w każdej wolnej chwili”

 

Bycie freelancerką daje mi poczucie wolności, którego nie miałam przy pracy etatowej. Mogę robić to, co lubię i w dodatku pomóc komuś, kto akurat poszukuje interesujących go treści. 

 

Szczerze mówiąc praca freelancerki ma u mnie niezbyt dobrze skojarzenia. Może dlatego, że zawsze kojarzyło mi się to zamianą pracy na etacie, w której posiadamy jednego szefa, na pracę u siebie, gdzie po prostu mamy kilku szefów, czyli naszych klientów. Dla mnie freelancer, to był zawsze ktoś, kto ciągle stara się znajdować nowych klientów i te poszukiwania to trochę taka walka o przetrwanie – każdy następny klient jest na wagę złota, o każdego trzeba walczyć, nigdy się nie jest pewnym jutra. W sumie nawet nie wiem skąd mam takie skojarzenia :) Tak czy siak – ja nigdy się nie nazywałam freelancerką – od zawsze mówiłam, że robię biznes i jestem właścicielką firmy :)

 

Słowo freelancer właściwie od zawsze wywoływało konotacje z wolnością oraz niezależnością. Z drugiej jednak strony freelance wymaga dużo  większej odpowiedzialności i uporządkowania. Sama decydujesz kiedy i czy pracujesz. Freelancer sam ustala godziny pracy, które codziennie mogą być inne, co zdecydowanie nie sprzyja do końca rutynie. Dzięki temu każdy dzień jest inny. Oczywiście nie można patrzeć na freelance jedynie przez różowe okulary i warto pamiętać, że wielokrotnie taki charakter pracy wiąże się z nieregularnymi zarobkami czy samodzielnym poszukiwaniem zleceń.  A dla wielu to jest bardzo trudne. Sama przyznaję to duże wyzwanie.

 

Freelancer to dla mnie wolność. To praca wtedy kiedy chcę ( a raczej kiedy mogę). To brak szefostwa które oczekuje pracy w wyznaczonych godzinach i które nie rozumie, że dzieci chorują. To brak krępujących rozmów kwalifikacyjnych i czekania na odpowiedź która nigdy nie nadejdzie. Ale nie oznacza to super fajnej i bezstresowej pracy :) Musze się starać o klienta, słuchać sugestii i martwić czy wyrobię się z terminami. Freelance to dla mnie żonglerka obowiązkami domowymi, życiem rodzinnym i pracą.

 

Freelance to dla mnie wolność decyzji. Największą zaletą bycia freelancerką i mamą jest to, że nie muszę się nikomu tłumaczyć z chorób moich dzieci, żeby dostać wolne. Wady tego rozwiązania także lubię, dreszczyk emocji. Jest to ryzykowne, gdy ma się rodzinę, ale z roku na rok czuję się coraz lepiej jako freelancerka. Gdybym pracowała na etacie, chciałabym mieć elastyczne godziny pracy. Marzy mi się zdalny etat i liczę, że niedługo przyciągnę go do siebie…

 

Dla mnie, i tak widzę siebie, freelancer to osoba pracująca na swoich warunkach, w zawodzie, który jest jej pasją (a przynajmniej, który bardzo lubi), w elastycznej i najbardziej dogodnej formie (samo)zatrudnienia, przeważnie we własnej firmie.

 

Freelancer dosłownie oznacza „wolny strzelec”. I o tę wolność najbardziej mi chodziło, kiedy zdecydowałam się porzucić bezpieczny etat i rozpocząć pracę na własny rachunek.

 

Już dawno wyrosłam z przekonania, że FREElance oznacza wolność. Zamiast jednego szefa mam nad sobą kilku lub nawet kilkunastu (każdy zleceniodawca ocenia moją pracę, więc jest w pewnym sensie moim szefem), a wśród nich tego najgorszego – siebie samą. Przed sobą nie mogę odpuścić, udać, że pracuję, kiedy w rzeczywistości się obijam, sama sobie stawiam największe wymagania.

Mówię, że jestem freelancerką, bo nie mam i nigdy nie miałam stałego etatu. Nie jestem przywiązana do jednej firmy. Zawsze pracowałam w kilku miejscach naraz, zazwyczaj zdalnie. Poza tym – co wynika też ze specyfiki mojego zawodu – nie mam i nigdy nie miałam stałych obowiązków, czynności powtarzających się co tydzień czy co miesiąc. Pracuję jak płatny zabójca – na zlecenie. Tyle że ja ludzi lubię, znęcam się jedynie nad tym, co oni napisali.

 

Od początku swojej „kariery” nie pracuję na etacie, co nie znaczy, że moja droga była usłana różami. Pracowałam w kilku gabinetach, na początku na NFZ, potem w gabinecie prywatnym. Za każdym razem miałam podpisaną umowę o współpracy, dostawałam 50% z tego, co płacił pacjent. Od początku musiałam też mieć założoną działalność gospodarczą i opłacać swój ZUS. Moje zarobki nie były małe, jednak w gabinecie spędzałam całe dnie, często bez chwili przerwy. 

 

Freelance to dla mnie po prostu praca na własny rachunek – sama jestem sobie szefem, ale sama też muszę zdobywać klientów. Jak wszystko, ma wady i zalety. Z jednej strony pracuję tak jak lubię, kiedy i gdzie chcę, ale z drugiej strony trudno zaplanować przychody i niestety, jak nie pracuję to nie zarabiam.

  Freelancer to osoba pracująca na własnych warunkach i na własny koszt. To ja decyduję ile w danym miesiącu, czy nawet tygodniu, biorę zleceń. Czy mniej, bo np. mam wyjazd, dzieci chorują. Albo więcej, bo akurat wszystko dobrze się układa i mogę więcej czasu poświęcić pracy.
 

Nigdy nie pracowałam na etacie. Wyprowadziłam się z domu mając 17 lat i od tego czasu sama utrzymuję się. Pierwszą firmę wraz z byłym mężem założyłam w 2002 roku, mając 21 lat.

 

Freelancerka to sprawdzian charakteru. Chcąc odnosić sukcesy zawodowe musisz być samodzielna, decyzyjna. Od Ciebie zależy jak będzie rozwijała się Twoja działalność. Jesteś jednocześnie prezesem i sekretarką. Tak to postrzegam. Na etacie czas pracy zależny jest od innych. Nie ma swobody w podejmowaniu decyzji, a czas pracy zamknięty jest w grafiku.

 

Freelance to dla mnie wolność. Lubię wiedzieć, że nie jestem od nikogo zależna, nie muszę się do nikogo na siłę uśmiechać, mogę pracować w dresie, w środku nocy… Gdybym chciała, mogę nawet jutro spakować walizkę i wyjechać gdzieś daleko. Wprawdzie jeszcze nigdy tego nie zrobiłam, ale lubię czuć, że mogę :) No dobra, mogłam, bo teraz mam dziecko, ale to jest jednak zupełnie inna zależność.

 

Lubię freelance. Dla mnie freelance to przede wszystkim elastyczne godziny pracy i za to go cenię.

 

Freelance daje mi duża swobodę w organizowaniu czasu i  miejsca pracy, ustalania zleceń a przede wszystkim pozwala na bycie pełnowartościową mamą. 

 

Dla mnie freelance to przede wszystkim wolność i czas. W pracy na etat zawsze się męczyłam, bo musiałam stawiać się do niej w wyznaczonych godzinach i siedzieć, nawet gdy akurat mogłabym ten czas spożytkować lepiej gdzie indziej. A ja czasem bywam bardziej produktywna przed szóstą rano, a czasem muszę posiedzieć do północy. Nie jest oczywiście tak pięknie, że mam mnóstwo czasu wolnego i większość spędzam w kawiarni z idealną latte w kubku. Ale mogę ten czas zorganizować tak, jak aktualnie tego potrzebuję. A teraz – muszę wiele czasu poświęcać córce, zanim pójdzie do przedszkola, więc na pracę wyznaczam sobie godziny podczas jej drzemek i wieczorami oraz w weekendy. I ta wolność w ustalaniu sobie godzin pracy pozwala mi zorganizować życie rodzinne.

 

Dla mnie praca freelancera to dowolność w dobierania zleceń i kształtowanie swojego rozwoju oraz ścieżki kariery dokładnie w tym kierunku jakim chcę. Ale to także znacznie więcej rodzajów zadań i odpowiedzialności z jakimi muszę się zmierzyć w porównaniu z pracą na etacie. Oprócz wykonywania usług w których jestem specjalistką muszę również zadbać o rozliczenia, prowadzenie księgowości czy zdobywanie nowych klientów.

 

Freelancerka to kobieta, która może jednocześnie robić karierę zawodową i karierę „mamową”. Tzn. może prowadzić interes, spełniać się w nim, spełniać swoje ambicje robić to, co lubi, nieźle zarabiać, a jednocześnie mieć czas i siłę aby wychowywać dzieci bez stresu, jaki spotkać można na etatach. Pod różnymi względami etat i freelance są jak niebo i ziemia, różnią się od siebie niebotycznie. Co nie oznacza, że freelance jest słodki jak ptyś, a etat gorzki jak piołun, bo i w jednym i w drugim sposobie zarobkowania odnaleźć można plusy i minusy. Niemniej jednak dla tych, którzy lubią działać na własną rękę, nie lubią mieć nad sobą dziwnych tworów korpo-więzienia i chcą przy tym spokojnie i fajnie wychowywać dzieci – freelance jest z pewnością korzystniejszą forma. Wszak, w której pracy na etacie pracownicy mogą zacząć pracę z opóźnieniem 5 godzinnym tylko dlatego, że dziecko prosiło o wspólne tworzenie papierowo-kartonowej gry planszowej albo chciało się po prostu dłuuuugo poprzytulać?

 

Bycie freelancerem wiąże się dla mnie z wykonywaniem pracy na własnych zasadach – z domu albo z dowolnego miejsca na świecie, gdzie nikt nie stoi nad głową i nie rozlicza z przepracowanych minut. Z jednej strony jest to układ idealny – człowiek odczuwa wolność i sam jest sobie panem, z drugiej jednak wymaga niesamowitej samodyscypliny i umiejętności zarządzania sobą w czasie. Gdybym miała wskazać podstawową różnicę między byciem freelancerem a pracownikiem etatowym, to jest to przede wszystkim sposób postrzegania nas przez otoczenie. Dla młodych ludzi freelancer to ktoś, kto złapał „Pana Boga za nogi” i nie musi nic robić, dla starszych pokoleń – ktoś, kto ciągle nie umie sobie znaleźć „prawdziwej pracy”. Oczywiście to tylko generalizowanie, z pewnością nie każdy freelancer spotyka się z takim odbiorem, ale niestety, wielu ludzi wciąż właśnie tak postrzega pracę, która nie jest wykonywana w siedzibie cudzej firmy, od ósmej do szesnastej.

 

Gdyby ktokolwiek ponad rok temu zapytał mnie, czy chcę pracować na etat, czy mieć własną działalność, zdecydowanie odpowiedziałabym, że wybieram pracę na etat. W końcu taka praca jest bezpieczna, bo nie musimy bać się poniesionych kosztów, mamy płatne chorobowe, czy urlopy. Czas pracy jest konkretnie wyznaczony, a poza firmą mamy swoje życie prywatne.

To wszystko się zmienia, kiedy decydujesz się na własną działalność gospodarczą czyli inaczej na samozatrudnienie. Działalność gospodarcza to brzmi już tak poważnie i określa jakieś wielkie przedsięwzięcie. A wcale nie! Obecnie uważam, że wcale nie trzeba bać się tego określenia, a nawet czuję się dumna określając siebie przedsiębiorczą mamą.

Czym jest więc dla mnie samozatrudnienie? Wolnością. Niezależnością. Swobodą. Dumą, że sama sobie jestem panią i władczynią. Po prostu cieszę się, że nie muszę się przed nikim płaszczyć ani nikomu tłumaczyć, dlaczego po raz kolejny biorę L4 na dziecko, dlaczego po raz kolejny nie ma mnie w pracy, dlaczego nie angażuję się już tak, jak robiłam to przed urodzeniem dziecka. Wraz z dzieckiem priorytety się zmieniają i co innego staje się ważne.

  Szczerze mówiąc nigdy nie pomyślałam o sobie „freelancerka”, znałam ten termin jedynie z definicji – freelancer jako osoba nie pracująca na etacie i wykonująca usługi na zlecenie, ot cała moja wiedza na temat freelanc’u.
 

Freelancer to dla mnie osoba „wolna” w kwestii zatrudnienia – samodzielnie decydująca nad czym, kiedy i w jaki sposób pracować. Pracuje na swoje własne nazwisko, bezpośrednio z firmą lub osobą zlecającą dane zadanie.

 

Freelancerka to łączenie wielu profesji po to, aby powstało coś wyjątkowego, własne małe imperium. Prowadząc własny biznes niejednokrotnie trzeba być nie tylko aktywną w zakresie obranym jako ten wymarzony zawód, ale także trzeba być po trosze księgową, specjalistką od marketingu, a także sprzątaczką we własnym lokalu :) 

 

Freelancerka to kobieta, pracująca na swoich zasadach. Taki rodzaj pracy wymaga kreatywności i elastyczności, bo zlecenia same do nas nie przyjdą. Wymaga niesamowitej dyscypliny i zorganizowania przestrzeni wokół siebie. Jest też sprawdzeniem swoich umiejętności planowania czasu.

Daje jednak satysfakcję, bo pozwala połączyć pracę zawodową z wychowaniem dzieci. Mam czas, żeby spokojnie ugotować obiad, a wracając z przedszkola, pójść do parku pozbierać z chłopakami kasztany.

 

Freelancer to w dosłownym tłumaczeniu wolny strzelec czyli osoba, która nie pracuje na podstawie umowy o pracę, lecz posiada tzw. wolny zawód. Pracuje ona zadaniowo na podstawie otrzymywanych zleceń. W systemie prawnym w Polsce nie ma pojęcia freelancer. Tymczasem wokół nas sporo jest takich osób, które same sobie są księgowymi, marketingowcami, PR-owcami, zajmują się logistyką i transportem, szukają zleceń itd. W swojej pracy łączą wiedzę, praktyczne umiejętności i pasję.

Taka praca wymaga oczywiście samodyscypliny, bo to nie jest praca od.. do…. To jednocześnie praca, w której mało jest czasu na odpoczynek. Praca ta wymaga bowiem dużego zaangażowania, czasem poświęcenia, doskonałej organizacji pracy, związana jest w obowiązkiem, ale też przyjemnością wykonywania. Jest zadanie i trzeba je wykonać. Czasem zadania są łatwe, innym razem trudne. Czasem radzimy sobie doskonale, innym razem działamy chaotycznie. Raz udaje się osiągnąć cel i sukces, innym razem pojawia się porażka. Czasem zadania dają nam mnóstwo satysfakcji, innym razem nie. Ale za każdym razem robi się to, co się nie tylko umie, ale też lubi, a nawet kocha. W tym ujęciu freelancerką jest każda mama. Bo bycie mamą wymaga takiej doskonałej organizacji w wielu dziedzinach. I jeśli kobieta chce się tylko i wyłącznie zajmować domem i wychowaniem dzieci to wykonuje naprawdę ważną pracę. Określa się ją często jako kurę domową, co już samo w sobie ma pejoratywne znaczenie. A przecież to jej wybór i jeśli zadania z tym związane dają jej i innym szczęście to nie widzę problemu, aby nazwać ją freelancerką.

Moim natomiast wyborem jest połączenie zadań z wielu różnych dziedzin czyli pracy, a właściwie prac z życiem rodzinnym. Prac, bo pracuję na etacie, jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym, profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego, a jednocześnie prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Biznes, który prowadzę został zainspirowany chorobą mojego synka. Dodam jeszcze, że jestem autorką charytatywnych książek dla dzieci, które powstają z miłości. Poza tym uwielbiam pracę w moim ogrodzie i takie małe prace remontowe w domu, które sama wykonuję. Interesuję się malarstwem i w wolnych chwilach maluję obrazy, choć na to mam ostatnio coraz mniej czasu. Mogę się chyba nazwać freelancerką? : -) I z całą pewnością ta praca różni się od pracy etatowej.

 

Etat a freelance

Czym różni się moje obecne zajęcie od etatu? Niezależnością, elastycznością…ale też mniejszą stabilizacją finansową.

Praca na etacie jest bezpiecznym rozwiązaniem, daje przewidywalne, stałe dochody. Daje urlop oraz wszystkie przywileje z tytułu bycia pracownikiem na umowę o pracę.

Prowadzenie działalności charakteryzuje się z pewnością większym ryzykiem, mniejszą stabilizacją finansową (szczególnie na początku). Wymaga nie tylko wykonywania swojej pracy ale też zorganizowania wszystkich kwestii księgowo-prawnych, sprzedażowych, marketingowych, etc. Często trzeba być człowiekiem-orkiestrą.

Mitem jest wyobrażanie sobie własnej działalności jako pasma przyjemności, sukcesów i zarządzania swoją firmą z filiżanką kawy na tarasie. To pewnie jest możliwe…ale z pewnością nie od razu.

 

Freelance a bycie mamą

Dla mnie freelancerka, to taka kobieta, która łączy opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. Która ma wpływ na to w jakich godzinach pracuje i z jakimi ludźmi pracuje. Piszę ma wpływ, a nie decyduje, bo my mamy-freelancerki ustalając swój sposób na pracę, czyli też godziny pracy, bierzemy poprawkę na nasze pociechy i na to na jakim etapie rozwoju są obecnie. To do nich dostosowujemy zarówno swoja aktywność zawodową jak i godziny pracy. Inaczej pracuje się mając u boku śpiącego większą część doby noworodka, inaczej pracuje się z roczniakiem, inaczej z 2 latkiem. Jak już pójdzie do przedszkola, to już w ogóle jest laba. J  Ja aktualnie zastanawiam się jak to będzie, jak moja córka pójdzie za rok do pierwszej klasy. Czy dużo to zmieni w moim dziennym grafiku, czy też nie odczuję tego zbytnio.

Freelance od pracy etatowej różni się przede wszystkim elastycznością godzin spędzonych w pracy i tym, że wcale nie muszę (choć mogę) być uzależniona od być albo nie być mojego pracodawcy. 

 

Ja osobiście nie lubię tego słowa – „freelancerka” :) Ale kryje się za nim praca, która nie jest włożona w sztywne ramy czasowe korporacji czy pracy na etacie. Jest to praca na własny rachunek, dostosowana do Twoich potrzeb i obowiązków.

 

Dwie strony etatu

Dla mnie istota słowa freelancerka mieści się w jednym, podstawowym słowie „free” – czyli wolny. Praca w charakterze freelancerki daje poczucie większej kontroli nad podejmowanymi przeze mnie działaniami. Mogę dopasowywać godziny swojej pracy do potrzeb, mogę je zmieniać, jeśli zajdzie taka konieczność. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku, ponieważ wykonuję zróżnicowane działania i wielokrotnie muszę na czas wywiązać się z ustalonych wcześniej umów i terminów. Dodatkowo mój obecny zawód powoduje, że mam niezwykłą motywację do pracowania nad organizacją własnego czasu, nad poukładaniem zadań w taki sposób, by nie powstawały duże zaległości. Wcześniej nie postrzegałam swojej pracy w kategoriach freelancingu. Realizuję bardzo wiele działań w nienormowanym czasie pracy. I o ile daje mi to poczucie większej wolności, swobody i nieskrępowania godzinami pracy od – do, to poczucie bezpieczeństwa odbiera myśl o braku wielu udogodnień, które ma pełnoetatowy pracownik.

 

Samodyscyplina

Kiedy słyszę słowo freelancer od razu staje mi przed oczami samodyscyplina. Bo kiedy jesteś freelancerem, nie masz szefa, który regularnie sprawdza Twoje wyniki. Aby osiągnąć sukces, musisz sama sprawdzać, co przynosi największe korzyści dla Twojego biznesu i regularnie nad tym pracować. Codziennie. Z listą zadań, przygotowaną poprzedniego dnia. Czy Ci się chce, czy nie.

 

Freelance baby!

Właściwie nie przepadam za słowem „freelance”.  Wcale nie czuję się freelancerką prowadząc własny biznes jakim jest produkcja i sprzedaż ubranek z autorskimi wzorami. Uważam, że określenie to zdecydowanie lepiej pasuje do kogoś kto świadczy usługi, a nie sprzedaje materialny produkt. Nie mniej jednak idea jest ta sama – na etacie nie obchodzi Cię wiele więcej niż czubek własnego biurka, wypłata 10-tego i pójście na L4 bez poczucia winy, że  Twoja firma legnie w gruzach, w czasie gdy Ty walczysz z anginą lub chorymi dziećmi. Możesz się wściekać na szefa, niemiłą koleżankę czy zepsuty ekspres do kawy. Możesz stresować się wielkim projektem, zapchaną skrzynką mailową i niezrealizowanym KPI na dany kwartał. Możesz. Możesz też wyjść o 16 z biura i mieć to wszystko gdzieś.  Ja nie mam takiego komfortu.  Mimo tego, że nie siedzę ciągle przy komputerze i „jestem panią swojego czasu”  – myślami niemal cały czas jestem w pracy. Własny biznes to nie siedzenie w Starbuckie z kawą i wrzucanie pięknych zdjęć na Insta. Własny biznes to kawał ciężkiej pracy i ogromna odpowiedzialność. To właśnie ona tworzy dla mnie zasadniczą różnicę pomiędzy etatem a działaniem na własny rachunek. Pracując na etacie jesteś odpowiedzialny jedynie za fragment procesów związanych z firmą. Będąc  przedsiębiorcą  bierzesz na siebie odpowiedzialność z całym dobrodziejstwem zwycięstw i porażek.

 
Dla mnie freelancer to człowiek wolny, czyli pracujący według swoich zasad, celów i planów.
Uważam się za freelancerkę, bo to ja decyduję o tym, kiedy chcę i mogę pracować, sama wybieram klientów i zlecenia. Mam możliwość zrobienia sobie dłuższej przerwy w pracy w razie potrzeby, albo rezygnacji z pracy dla klienta, który mi się nie podoba. 
 

Zarządzanie a freelance

Dla mnie freelancerka to przede wszystkim wolność i swoboda zarządzania swoim czasem. Miałam 2 epitety w życiu, kiry pracowałam na etacie i za każdym razem już po miesiącu cierpiałam na rutynę i na puste godziny, które musiałam odsiedzieć w biurze, bo zobowiązałam się do pracy 8 godzinnej. Praca na etacie kojarzy się z bezpieczeństwem i rzeczywiście dokładnie taką wartość miało dla mnie to doświadczenie, natomiast nie mogę zrozumieć czemu pracodawcy są zamknięci na elastyczne rozwiązania i zadaniowy tryb pracy (pracuję tyle godzin ile potrzebuję na zadanie). Łącząc bezpieczeństwo i większą elastyczność z pewnością miałabym większy dylemat przez zmianą formy pracy.

 

Dla mnie freelancerka to osoba z otwartą głową i pragnieniem pokonywania trudności. To ktoś, kto umie podnosić się po porażkach i wyciąga z tego lekcje. Bardzo świadomie podejmuje decyzje z kim pracuje. Ceni siebie i swój czas. Szanując siebie szanuje innych. Sama sobie jest panią. I to ona podejmuje decyzje jaki sposób zarządza swoim czasem. Jest to czasami zgubne- bo albo nie można się zebrać do pracy albo się jest cały czas w pracy.

 

Robię to, co lubię

Szczerze powiedziawszy nigdy nie myślałam o sobie tymi kategoriami. Po prostu robię to, co lubię, co sprawia mi przyjemność, w czym się dobrze czuję i sprawdzam, a w dodatku dostaję za to wynagrodzenie. Najważniejsza różnica dla mnie jest taka, że nikt nie stoi mi nad głową kiedy pracuję, nie patrzy krzywo jeśli zacznę pracę 5 min później niż zakładałam i nie mam problemu ze zrobieniem zakupów „godzinach pracy” lub wypadem na narty we środę w południe, bo wtedy nie ma tłumów na stoku.

Ale też nikt nie podkłada mi zadań i klientów pod nos, o każde zlecenie muszę zawalczyć sama. Sama muszę robić to, co w innych firmach robi kilka osób – handlowiec, marketingowiec, obsługa klienta, dział zaopatrzenia i po części księgowa. Nie mam też stałego wynagrodzenia co miesiąc na koncie. Często pracuję siedem dni w tygodniu, a w wakacje nie mam wolnych weekendów. Ale mam poczucie satysfakcji i niezależności.

 

Samodzielność

Freelancer, czyli wolny strzelec, ktoś kto sam decyduje kiedy, z kim i jak pracuje. Nie jest związany pracą na etacie, raczej wykonuje jakieś zlecenia, projekty. I taki system pracy najbardziej mi odpowiada, męczyła mnie praca w urzędzie od 8.00 do 16.00. Lubię wykonywać projekty, mogę wtedy więcej pracować, ale potem mieć wolne. Ale są osoby, którym etat bardziej odpowiada. Kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, większą pewnością co do jutra. I trochę tak jest…wiemy ile zarobimy w danym m-cu, urlop nam się należy itp. Freelancer musi sam zadbać o swoje zlecenia, rozreklamować swoje usługi, cały czas zdobywać nowych klientów ;-)

 

Porównanie

Pracowałam na etacie, pracuję jako freelancer. I jedno i drugie ma swoje plusy i minusy. Dla mnie największym plusem freelancu jest elastyczny tryb pracy, który w 100% można dopasować do swoich możliwości i chęci. W takim modelu pracy wszystko zależy ode mnie. I to ile pracuję i ile zarabiam. Są takie miesiące, kiedy pracuję intensywniej i zarabiam więcej po to, by w innym okresie pracować mniej, albo wcale i mieć czas nielimitowany czas dla męża, dzieci i siebie.

Freelance wiąże się dla mnie z dużą samoświadomością. Ponieważ jestem odpowiedzialna za wszystko, co wiąże się z moją pracą i wszystko ode mnie zależy – muszę mieć plan. Plan tego ile chcę zarobić, ile pracować, w czym jestem dobra, a wczym potrzebuję pomocy. Muszę umieć nadawać działaniom priorytety.

Freelance, to wyzwanie. Bo potrzebuję się zdyscyplinować, działać strategicznie, wiedzieć co robię. To ciągły rozwój i ciągłe samodoskonalenie, szczególnie z dziedzin spoza branży, w której osadzony jest mój core biznes. Jestem dietetykiem, ale wiedzieć muszę dużo i o marketingu i o sprzedaży i o prawie i o finansach i o zarządzaniu i o polityce….

Freelance to styl życia. Styl wymagający i tak naprawdę trudny. Myślę, że nie jest dla każdego i osobiście bardzo cenię sobie czas, który poświęciłam etatowej pracy w korporacji – nauczył mnie pracować i zasad biznesu. Jednocześnie ten sposób pracy, pozwala na godzenie pracy z macierzyństwem, a nie macierzyństwa z pracą.

 

Z każdym kolejnym zrealizowanym celem, coraz bardziej zbliżam się do bycia freelancerką. Pod tym pojęciem kryje się dla mnie wolność. Wolność okupiona ciężką pracą, ale wolna od wszystkich negatywnych stron, jakie przynosi praca na etacie. Dzięki własnej pracowni czuję się spełniona i szczęśliwa, a myślę, że to najlepszy wzorzec bycia dobrym rodzicem.

Udostępnień 323